wersja mobilna
Online: 550 Niedziela, 2016.12.04

Blogi

Aktualizacje firmware - naprawiają czy psują?

czwartek, 03 marca 2016 11:10

Tak jak konsekwencją zażywania leków są zawsze jakieś skutki uboczne, tak samo w przypadku mikrokontrolerów i systemów embedded takim skutkiem ubocznym jest konieczność dokonywania aktualizacji oprogramowania. Nietrudno zauważyć, że dotyczy on już dzisiaj wszystkich aplikacji, nie tylko jak dawniej dużych systemów bazujących na popularnych systemach operacyjnych. Aktualizacje dotyczą też całego sprzętu mobilnego oraz tych najmniejszych produktów ze świata elektroniki noszonej, Internetu Rzeczy, a także wszystkich aplikacji typu smart, czyli tzw. inteligentnych.

Proces ten widać również w dużych systemach, a nawet samochodach, gdzie przy okazji przeglądów aktualizowane jest oprogramowanie kilkunastu, a w przypadku pojazdów hybrydowych i elektrycznych nawet kilkudziesięciu mikrokontrolerów.

Trzeba uczciwie przyznać, że aktualizacje oprogramowania nie są dzisiaj tak uciążliwe jak w czasach, kiedy flashowanie BIOS-a było ryzykowne i niełatwe, a czasem kończyło się wizytą w serwisie. Obecnie proces ten przebiega w zasadzie automatycznie, a urządzenia są w stanie pobrać nowy kod firmware przez połączenie internetowe lub drogą radiową przez sieć komórkową, działając w tle.

Sprawny mechanizm uaktualniania kodu jest coraz bardziej potrzebny z uwagi na to, że czas projektowania urządzeń jest coraz krótszy i na dopracowanie kodu zostaje coraz mniej czasu i pieniędzy. Dominuje podejście, w którym producenci skupiają się na stworzeniu uniwersalnej platformy sprzętowej, takiej którą będzie można zmieniać za pomocą oprogramowania. To drugie można wypuścić na rynek po zgrubnie przeprowadzonych testach, a potem, w miarę jak użytkownicy będą sygnalizować problemy, wypuszcza się poprawki.

Innymi słowy, drobiazgowe testowanie oprogramowania, zwłaszcza w taniej elektronice konsumenckiej, w znakomitej większości jest domeną użytkowników. Producent zbiera jedynie opinie, analizuje je i poprawia ewidentne błędy. Jest to trochę mało profesjonalne podejście, zwłaszcza w stosunku do tych pierwszych klientów, którzy kupią nową wersję, bo z reguły płacą oni więcej za nowość, a w zamian dostają gorszy produkt, bo nieprzetestowany do końca i często ułomny. Wystarczy przejrzeć fora internetowe na temat sprzętu mobilnego, aby przekonać się, że testy na żywym organizmie są powszechne i często negatywnie ciążą na marce producenta. Niemniej silna konkurencja, dyktat niskiej ceny nie pozwolą na zmianę tego kierunku działań.

Dopóki aktualizacje służą poprawianiu błędów, te problemy w większości są wybaczane, bo cel jest szczytny, a zmiany potrzebne. Ale niestety coraz częściej aktualizacje nie służą poprawianiu błędów tylko zarządzaniu oprogramowaniem aplikacyjnym, a więc dodawaniu i usuwaniu funkcjonalności i to nie tylko na poziomie konserwacji, ale nierzadko dotyczą wymiany całości oprogramowania, instalacji dodatkowych narzędzi, funkcji, oprogramowania firm trzecich, a nawet wyświetlania reklam i ofert. Szczególnie beztrosko do tego podchodzą twórcy oprogramowania bezpłatnego (aplikacji i systemowego), którzy chyba doszli do wniosku, że skoro dali użytkownikowi swoje dzieło bez płacenia, to w ramach modernizacji oprogramowania mogą robić, co chcą.

Coraz częściej pozbawia się też użytkownika możliwości decyzji co do terminu aktualizacji lub nie informuje się, co zmiany przyniosą. A nie zawsze przynoszą korzyści, bo nie raz już było, że naprawa błędów polegała na wycięciu tej opcji. Słychać też skargi, że automatycznie dokonujące się zmiany oprogramowania coraz liczniej realizują politykę marketingowo-sprzedażową producenta. Po okresie gwarancyjnym nikt już nie poprawia błędów w kodzie, a aktualizacje przynoszą z reguły zmiany nieistotne i niechciane, żeby nie powiedzieć, że celowo niekorzystne.

Swobodne podejście do aktualizacji oprogramowania i brak jakichkolwiek reguł może obrócić się przeciwko producentom, gdy zaufanie użytkowników zostanie poważnie nadużyte lub wykorzystane do złośliwego ataku, należy tylko mieć nadzieję, że beztroska branży konsumenckiej w tym zakresie nie przeniknie do elektroniki profesjonalnej i nie skróci nam do 2 lat czasu obsługi posprzedażnej.

Robert Magdziak

 

Robert Magdziak

Elektronik bloguje

Trendy, zjawiska i nowe technologie pojawiające się rynku elektroniki, to tematyka unikalnego w skali kraju zawodowego bloga poświęconego elektronice profesjonalnej, prowadzonego przez redaktora naczelnego Magazynu Elektroniki Profesjonalnej "Elektronik" – dr. inż. Roberta Magdziaka. Blog jest okazją do spojrzenia na problemy i wyzwania, jakie stoją przed środowiskiem inżynierów elektroników w Polsce oczami osoby, która jest obecna w branży od 15 lat. Komentarze do wpisów można wysyłać bezpośrednio e-mailem do autora. Zapraszamy do lektury!