wersja mobilna
Online: 633 Niedziela, 2017.09.24

Blog

Szybciej nie znaczy taniej
czwartek, 05 marca 2015 11:00

Krótszy czas projektowania to od lat mantra powtarzana przy wprowadzaniu nowych produktów i usług dla elektroniki. O ile w przypadku części sprzętowej aplikacji to skracanie daje się przełożyć na konkretne pomysły i rozwiązania sprzętowe, o tyle podobne oczekiwania kierowane są też w zakresie oprogramowania firmware. Ogólnie można założyć, że pojawienie się każdej nowości w jakimś stopniu skraca czas projektowania oraz że dla wielu to skracanie jest celem, do którego powinno się dążyć.

Stale rosnąca skala integracji, nowe chipy o wysokiej funkcjonalności, coraz popularniejsze SoC-e, czyli systemy na krzemie, ułatwiają pracę i bezsprzecznie można uznać, że efektem ich wejścia na rynek jest to, że warstwę sprzętową aplikacji projektuje się szybciej. Wiele funkcji w systemach elektronicznych realizowanych jest metodami programowymi, czyli hardware jest maksymalnie prosty, kosztem rozbudowanego oprogramowania. Ma to sens, bo za chipy płaci się za każdą sztukę, a za oprogramowanie tylko raz oraz tak projektuje się szybciej. Chęć bycia pierwszą firmą z produktem na rynku oraz wiele innych czynników o charakterze biznesowym związanym z finansowaniem projektu powodują, że oczekiwanie na skrócenie czasu projektowania przenosi się też na warstwę firmware. Skoro hardware projektuje się szybko, to dla wielu tak samo powinno być z...

Noszona elektronika przyda się wszystkim
wtorek, 03 lutego 2015 11:21

Patrząc na reklamy sklepów z elektroniką nietrudno dostrzec, że kołem zamachowym elektroniki konsumenckiej są dzisiaj smartfony i tablety. Każdy większy producent ma je w ofercie, a ponieważ w praktyce wszystkie są do siebie podobne, konkurencja cenowa powoduje, że rynek na takie produkty szybko traci chłonność. Pytanie, co stanie się kolejnym przebojem rynkowym elektroniki, z pewnością można więc uznać już za aktualne i ważne. Wczytując się w to, co działo się na konferencji ARM Wearables Week, można przypuszczać, że z dużym prawdopodobieństwem będzie to tzw. elektronika noszona (wearable), a więc taka, którą ma się na sobie, jak bransoletkę lub zegarek.

Aktualnie światowy rynek takich produktów wynosi około 6 mld dolarów, w czym zawierają się głównie inteligentne zegarki rozszerzające możliwości smartfonów. Niemniej prognozy IHS mówią o 33 mld dolarów obrotów w tym segmencie w 2019 roku, co sugeruje, że na zegarkach się z pewnością nie skończy. Za najbardziej perspektywiczne obszary rozwoju tego sektora uznaje się elektronikę informacyjno-rozrywkową i medyczną. Plany zakładają obłożenie wielu miejsc naszego ciała (głowa, pierś, ręka) sensorami po to, aby monitorować stan zdrowia, oraz małymi wyświetlaczami, głośnikami i mikrofonami, aby dostarczać informacji i szeroko rozumianej rozrywki. Aplikacje medyczne kierowane będą głównie do osób starszych oraz tych, którzy uprawiają sport po to, aby monitorować ciśnienie krwi, poziom glukozy, tętno, temperaturę, a nawet automatycznie...

Konstruktorzy muszą chcieć
wtorek, 30 grudnia 2014 11:05

Rok 2014 był w branży elektroniki z pewnością czasem szkoleń, warsztatów, konferencji, w ramach których firmy starały się nawiązać bliskie relacje z klientami, przekazać im swoją wiedzę i doświadczenie na temat produktów, aplikacji i technologii. Patrząc z perspektywy na to, co było tematem tych spotkań, trudno niestety znaleźć jakiś wspólny mianownik dostrzec ogólny trend. Natomiast bardzo łatwo snuć wnioski na temat tego, co tematem szkoleń na pewno nie było, a chyba powinno, bo branża ma z tym problem. Co więcej ten kłopot, nie jest czymś znamiennym dla naszego kraju lub nawet rejonu, tylko stał się światową bolączką, coraz bardziej wpływającą na biznes.

W typowym przypadku tworzenie nowego produktu zaczyna się na biurkach inżynierów projektantów, którzy tworzą koncepcję, schemat elektryczny, projekt płytki drukowanej, obudowę, oprogramowanie itd. Taki projekt w pewnym momencie dochodzi do fazy prototypu, a po przebadaniu i usunięciu usterek staje się w końcu zleceniem gotowym do produkcji we własnym zakresie lub przez firmę kontraktową. Jest to też chwila, gdy usługa produkcyjna jest wyceniana i zwykle wówczas zamawiający zaczyna poszukiwać oszczędności przez szukanie tańszego usługodawcy lub dostawcy komponentów i płytek po to, aby wyrób był konkurencyjny. Niestety powszechnie zakłada się, że projekt wykonany przez konstruktorów jest optymalny lub nawet najlepszy i bardzo rzadko szuka się w nim oszczędności. Biuro konstrukcyjne to jedno z ważniejszych miejsc w firmie, usytuowane wysoko w...

Na dobry samochód elektryczny poczekamy jeszcze długo
poniedziałek, 10 listopada 2014 10:21

W mediach zawsze można znaleźć wiele informacji na temat samochodów z napędem elektrycznym, bo motoryzacją, nowinkami i innowacjami z tego zakresu interesuje się wiele osób. Niemniej śledząc tę tematykę, trudno wyrobić sobie zdanie na ten temat. Im media bardziej masowe i popularne, tym zwykle więcej w nich zachwytu nad samochodami elektrycznymi, które są reklamowane jako niezwykle tani i ekologiczny środek lokomocji.

Sugestywne przykłady kosztu energii elektrycznej wymaganej do przejechania 100 km w porównaniu do równoważnych cen paliw też niewątpliwie pobudzają wyobraźnię. Znacznie rzadziej pojawiają się informacje o tym, że samochody elektryczne są drogie, że ich akumulator wystarcza z grubsza tylko na pięć lat, że sprzedaż w zasadzie wynika tylko z tego, że wiele państw dopłaca kupującym duże sumy w ramach promocji rozwiązań ekologicznych. Jeszcze rzadziej można się natknąć na materiały, które dyskutują z aspektem ekologicznym tego środka transportu lub wręcz podważają sens całego przedsięwzięcia, analizując koszty pozyskania energii elektrycznej, produkcji samochodu i późniejszego serwisu i utylizacji akumulatora. Takie głosy też są, z tym że najczęściej płyną z niewielkich zagranicznych grup badawczych, które pracują bez powiązania...

Czy energia i moc to jedno i to samo?
czwartek, 09 października 2014 11:45

Tak sformułowane tytułowe pytanie zadanie w branżowym miesięczniku dla elektroników wydaje się nie na miejscu, ale czytając dzisiejszą prasę, wiadomości płynące z mediów, zaczynam mieć wątpliwości, czy wszyscy mówimy jednym językiem. Dzisiaj wszędzie mówi się o energooszczędności, każdy nowy produkt po prostu musi mieć taką cechę, a wiele technologii, rozwiązań układowych bije co chwila nowe rekordy w tym obszarze. Niemniej często energooszczędność opisywana jest błędnie jako "niski pobór energii" lub "małe zużycie mocy". Ci, którzy jeszcze się bardziej gubią w terminologii, zamiast energii i mocy używają terminu "lepsza wydajność" licząc chyba na to, że czytający zorientuje się, co mają na myśli.

Wątpliwości, czy wszyscy rozumieją, co kryje się za energią i mocą, można nabrać próbując zrozumieć plany urzędników UE, którzy po sukcesach regulacji na rynku oświetlenia teraz jeszcze bardziej na serio wzięli się do oszczędzanie energii, zakazując produkcji i importu do UE odkurzaczy o mocy powyżej 1600 W. Co więcej, w planach rysują się kolejne możliwe ograniczenia, tym razem dotyczące suszarek do włosów, czajników, a nawet smartfonów! Na razie plany urzędników mówią o tym, że maksymalna moc odkurzaczy od 2017 roku nie może przekraczać 900 W, właśnie po to, aby oszczędzać energię. Zawsze wydawało mi się, że odkurzanie, gotowanie lub suszenie włosów urządzeniem o mniejszej mocy trwa po prostu dłużej i bilans energetyczny w sumie się nie zmienia. Wprawdzie w odkurzaczu można jeszcze liczyć, że jakiś zaawansowany silnik,...

Jeśli chodzi o rozwój IoT, to jestem sceptykiem!
czwartek, 25 września 2014 12:06

W ostatnich dwóch latach sporo prognoz rozwojowych dotyczących rynku elektroniki skupia się na rynku IoT (Internet of Things). Tym trudnym do przetłumaczenia skrótem określa się niewielkie urządzenia komunikacyjne zawierające radiowy transceiver komunikacyjny i sterujący nim mikrokontroler, współpracujący z różnego rodzaju dołączanymi do niego czujnikami. IoT ma pozwolić w prosty i tani sposób kontrolować stan i parametry obiektów, które za jego pomocą będą przesyłały komunikaty o wszystkich zdarzeniach.

Funkcjonalnie IoT jest podobny do M2M, z tym że skrót M2M ma oznaczać poważne zastosowania profesjonalne, na przykład w przemyśle, a IoT te bardziej popularne i masowe, na przykład w domu. Można w tym pomyśle upatrywać teorii "wszystko w jednym", gdzie IoT będzie rozwiązaniem pokrywającym aplikacje telemetryczne, rozproszone systemy pomiarowe, inteligentny dom, a nawet szukać wcześniejszych pomysłów, jak smart dust. Drugą ważną różnicą ma być to, że M2M zapewnia komunikację w dwie strony, a więc także pozwala na zdalne sterowanie rozproszonymi obiektami, a IoT ma jedynie dostarczać danych, co w zamyśle zwolenników jest bezpieczniejsze. Dane z takich rozproszonych czujników IoT mają trafiać do chmury obliczeniowej, która będzie gromadzić i przetwarzać dane, umożliwiając posiadaczom komputerów oraz smartfonów otrzymywanie obrobionych danych,...

Dostawa tego samego dnia? Czemu nie!
piątek, 25 lipca 2014 14:17

Kilka tygodni temu Amazon - kiedyś internetowy sklep z książkami, a teraz już praktycznie portal handlowy ze wszystkim - zapowiedział, że w niedalekiej przyszłości planuje wykorzystanie dronów do dostarczania klientom przesyłek błyskawicznie po złożeniu zamówienia z gwarancją dostawy tego samego dnia. Pomysł wydaje się oczywiście abstrakcyjny i w dzisiejszych warunkach rynkowych mało realny, ale z pewnością jest on odzwierciedleniem oczekiwań i potrzeb klientów oraz wskazaniem kierunku zmian.

Krótki czas dostawy stał się w ostatnich latach atutem i wyróżnikiem wielu dużych dystrybutorów katalogowych, którzy mają na tyle sprawny system logistyczny, że są w stanie wysłać zamówione części jeszcze tego samego dnia i dostarczać je w dniu następnym. Mniejsze firmy, dystrybutorzy tradycyjni obsługujący większe zamówienia i producentów OEM realizują dostawy w ciągu kilku dni, o ile oczywiście mają towar na stanie. To samo dotyczy dostawców, którzy mają magazyny poza Europą. Z pewnością dostawa na drugi dzień zapada klientom w pamięć, przez co kojarzą oni szybką logistykę z usługami wysokiej jakości, a na dodatek łatwo przyzwyczajają się do właśnie takiej obsługi. Wiele osób handel elektroniczny traktuje jako całość, stąd rozwiązania, które proponują duże firmy, nawet te niezwiązane z rynkiem dystrybucji komponentów...

Czy Google jest zagrożeniem dla dystrybutorów komponentów?
czwartek, 26 czerwca 2014 11:15

Dla większości z nas Google to synonim usługi wyszukiwania informacji, o dużej wydajności i inteligencji wbudowanej w algorytmy, które są zdolne do korygowania naszych błędów, domyślania się, o co nam chodziło i dobierania wyników przeszukiwania sieci tak, aby możliwie jak najlepiej pasowały do naszych pytań. Ufamy, że to, co otrzymujemy w rezultatach wyszukiwania, najlepiej opisuje znaczenie i wartość poszczególnych odnośników, z których te najbardziej wartościowe umieszczane są na samej górze. Google to też potężna maszyna do zarabiania pieniędzy, w której firmy płacą za to, że przy wyszukiwaniu określonych słów pojawiają się ich reklamy. Ponieważ są one wyraźnie oznaczone, wydaje się, że od strony czytelności biznesu nie ma w działaniu wyszukiwarki żadnych problemów.

Niemniej nietrudno zauważyć, że korelacja pomiędzy tym, co wpisujemy, a tym, co pojawia się w wynikach wyszukiwania na czołowych pozycjach, coraz bardziej powiązana jest z biznesem. Ponadto częściej też zamiast kierowania użytkownika do innych stron, które odpowiadają na zadane pytanie, Google stara się zatrzymać użytkownika jak najdłużej dla siebie. Na rynku brytyjskim działa serwis porównawczy Google Compare, który zestawia oferty w zakresie bankowości i ubezpieczeń, a dla wszystkich jest dostępna od niedawna zakładka Zakupy pozwalająca wyszukiwać oferty handlowe, także w zakresie komponentów elektronicznych. Obie te opcje działają w ramach Google, a więc nie opierają się na przekierowywaniu (oddawaniu) użytkownika do innych serwisów. Podobnie jak jest to w naszym Ceneo przeniesienie użytkownika do obcej, wybranej przez niego...

Czy Open Source Hardware zmieni podejście do projektowania elektroniki?
wtorek, 13 maja 2014 11:05

Termin Open Source większości z nas kojarzy się z oprogramowaniem i z pewnością nie jest żadną nowością w branży elektroniki, która od dawna obficie korzysta z dobrodziejstw Linuksa, setek pozycji oprogramowania narzędziowego i bibliotek dla mikrokontrolerów. Ale pojawienie się na rynku drukarek 3D oraz platform takich jak Arduino, BeagleBone, Parallela, czy RaspberryPi, zmusza do zastanowienia się, czy i w jaki sposób projekty te wpłyną na projektowanie elektroniki w przyszłości.

Nietrudno dostrzec, że sytuacja się szybko zmienia. Najbardziej widać to w zakresie systemów embedded, a więc sterowników bazujących na mikrokontrolerach, które wraz z kolejną generacją układów, wyświetlaczy graficznych, szybkich interfejsów komunikacyjnych stawały się coraz bardziej niedostępne dla mniej zaawansowanych projektantów, nie mówiąc o hobbystach. Ogromny nakład pracy potrzebny do opracowania części sprzętowej oraz oprogramowania firmware w ich przypadku jest w stanie skutecznie stłumić w zarodku wiele pomysłów, dając szansę jedynie profesjonalistom, którzy mają wiedzę i doświadczenie i oczywiście sporo pieniędzy na taką inwestycję. Innymi słowy publicznie dostępne projekty sprzętowe zdejmują w tym obszarze elektroniki barierę niedostępności, otwierając projektowanie dla szerokich kręgów. Potwierdzenie rosnącego znaczenia...

Miniaturyzacja zakończy znakowanie elementów?
piątek, 25 kwietnia 2014 11:35

Jeśli decyzja firmy Yageo zyska uznanie w branży, już niedługo z wielu komponentów elektronicznych mogą zniknąć jakiekolwiek oznaczenia. Ten znany producent podzespołów pasywnych postanowił niedawno, że nie wszystko, co produkuje, będzie znakowane. Dla części podzespołów pasywnych wystarczające mają być jedynie symbole umieszczane na opakowaniu zbiorczym.

Decyzja ta wywołała spory negatywny oddźwięk, a wielu specjalistów krytykowało ją za m.in. utrudnioną identyfikację, większą podatność na fałszerstwa, większe możliwości pomyłki w produkcji związane z trudną kontrolą optyczną. Niektórzy gotowi byli nawet płacić więcej za oznaczone elementy, gdyby decyzja ta miała podłoże ekonomiczne, bo ich zdaniem oznakowanie jest czynnikiem zapewnienia jakości. Czy faktycznie ten ruch producenta jest tak bardzo niefortunny, czy też jest to początek większego trendu, niż niesie ze sobą jednostkowa decyzja? Każda zmiana relacji panujących od lat w branży elektroniki wywołuje opór środowiska, które widzi w nich same kłopoty. Niemniej sprzeciw jest niespójny, bo małe kondensatory ceramiczne SMD nigdy nie były oznaczane i nie jest to jakimś problemem. Co więcej, niektórzy producenci celowo zacierają...


Robert Magdziak

Elektronik bloguje

Trendy, zjawiska i nowe technologie pojawiające się rynku elektroniki, to tematyka unikalnego w skali kraju zawodowego bloga poświęconego elektronice profesjonalnej, prowadzonego przez redaktora naczelnego Magazynu Elektroniki Profesjonalnej "Elektronik" – dr. inż. Roberta Magdziaka. Blog jest okazją do spojrzenia na problemy i wyzwania, jakie stoją przed środowiskiem inżynierów elektroników w Polsce oczami osoby, która jest obecna w branży od 15 lat. Komentarze do wpisów można wysyłać bezpośrednio e-mailem do autora. Zapraszamy do lektury!