wersja mobilna
Online: 633 Niedziela, 2017.09.24

Blog

Smartfony a elektronika profesjonalna
piątek, 11 marca 2011 14:02

Praktycznie wszystko we współczesnej elektronice jest dzisiaj określane jako "inteligentne". Mamy więc inteligentne telefony, czyli smartfony, sieć energetyczną smart-grid, urządzenia gospodarstwa domowego, czyli smart-appliances, samochody określane jako smart-cars oraz także smart-home, smart-cards, a ostatnio nawet smart-TV. Niewątpliwe ostatnie lata przyniosły prawdziwy wysyp "inteligencji" w technice, gdyż dzisiaj mamy taki trend, że wszystko musi być mądre i inteligentne i tym samym przedrostek smart doklejany jest do większości nowych technologii wchodzących na rynek.

Można z pewnością długo dyskutować nad tym, ile za tymi terminami kryje się innowacji, jak postrzegać funkcjonalność takiego sprzętu oraz, czy przypadkiem nie jest to zwykły zabieg marketingowy i sposób na przekonanie klientów do zakupów, ale faktem jest, że ostatnie pięć lat w elektronice to czas "inteligencji". Wcześniej mieliśmy okres, w którym elektronika również miała duży udział w rozwoju, a wszystkie nowości opisywane były przez "e-". E-handel, e-biznes, e-komunikacja i dziesiątki innych podobnych określeń zdominowały język i zmieniły świat. Oznacza to, że każda taka rewolucja, obojętnie czy dotyczy "e-", czy "smart", na swój początek i koniec. Co zatem będzie na rynku po inteligentnej elektronice? Najlepsze do takich rozważań wydają się smartfony. Ich sprzedaż bardzo szybko rośnie, w tym roku na rynek ma trafić aż 500 mln...

HD CCTV nadchodzi
czwartek, 20 stycznia 2011 09:02

Do 2014 roku ponad połowa sprzedawanych kamer służących do monitoringu i ochrony mienia będzie działać już w rozdzielczości HD - tak prognozują w najnowszym raporcie przedstawiciele IMS Research. Imponujący będzie także rozwój rynku sprzętu wideo do takich zastosowań, który w skali świata sięgnie 1,7 mld dol. już w tym roku. Korzystne prognozy dotyczą też rynku krajowego, gdyż nadchodzące Mistrzostwa w Piłce Nożnej Euro 2012 oraz rozwijający się ponownie sektor budowlany mają znacznie przyspieszyć ów rozwój. Rynek ochrony i zabezpieczeń w Polsce był warty w 2009 roku 1,6 mld euro, do 2015 ma wzrosnąć blisko dwukrotnie.

Tak szybki wzrost oznacza w praktyce inwazję kamer do monitoringu w przestrzeni publicznej, które z czasem nie tylko będą na każdym skrzyżowaniu, ale w większości przejść, budynków, obiektów infrastrukturalnych i handlowych. Nasycenie otoczenia monitoringiem wideo będzie rosło, bo takie jest zapotrzebowanie społeczne i na razie nie ma tańszego oraz efektywniejszego systemu kontroli. Pierwotnie rynek monitoringu wideo bazował na analogowych kamerach CCTV, jednak z uwagi na rosnące potrzeby w zakresie funkcjonalności, w sprzedaży pojawiły się kamery wykorzystujące do transmisji obrazu popularne sieci ethernetowe na kablach UTP i routerach, zamiast przewodów koncentrycznych. Wydawało się wtedy, że analogowa infrastruktura zostanie przeniesiona do muzeum techniki za sprawą rozwiązań cyfrowych - zwłaszcza takie, które bazują na uniwersalnym sprzęcie...

EBV będzie produkował własne chipy
wtorek, 14 grudnia 2010 09:20

Na targach Electronica EBV znany dystrybutor podzespołów elektronicznych wchodzący w skład światowej korporacji Avnet, podał, że będzie wytwarzał własne układy scalone, oferując je klientom równolegle z wieloma innymi dystrybuowanymi liniami półprzewodników. News ten zelektryzował branżę dystrybucyjną, która nieustannie ściga się w oferowaniu coraz nowszych usług i udogodnień klientom i wywołał dyskusję na temat sensowności takiego posunięcia.

W warunkach krajowych pomysł ten można odczytywać jako jeszcze jedną odsłonę outsourcingu i kompletności usług dystrybucyjnych. Skoro nasze firmy podejmują się projektowania urządzeń, wytwarzają płytki drukowane, montują elementy i całość w obudowie, to z takiej pozycji dodanie do oferty możliwości wykonania specjalizowanego układu scalonego nie wydaje się niczym szczególnym. Podobnie jest od dawna z wyświetlaczami znakowymi LCD, dlatego własne chipy z tej perspektywy są jeszcze jedną pozycją w katalogu dostępnych usług. Dla zagranicznych firm dystrybucyjnych oraz takich, które do tej pory nie wiązały w jeden produkt handlu i usług, jest to jednak spora zmiana jakościowa. Być może jest to sygnał, że dotychczasowe podejście do biznesu dystrybucyjnego, zakładające wąską specjalizację tylko na rdzeniu biznesu, czyli handlu, będzie się...

Renesans japońskiej elektroniki
wtorek, 16 listopada 2010 13:46

Jeśli przyjrzymy się temu, co działo się na rynku półprzewodników w latach 80. ubiegłego wieku, z pewnością zauważymy, że prymat technologiczny oraz znakomite wyniki rynkowe należały w dużej mierze do firm japońskich. Osią ich aktywności były układy do sprzętu audio-wideo, w tym oczywiście do magnetowidów oraz cała masa chipów do przetwarzania sygnałów w.cz., wideo i podobnych. Reszta świata skupiała się na dotrzymaniu im kroku, nierzadko poprzez produkowanie funkcjonalnych odpowiedników słynnych serii LA, STK i podobnych.

Lata 90. to z kolei okres, kiedy jasna gwiazda japońskiej mikroelektroniki zaczęła przygasać. Czołówka wyścigu technologicznego należała wówczas do układów cyfrowych, komputerów PC. Było to okres silnej konkurencji ze strony firm amerykańskich, które postawiły na rozwój technologii oraz producentów azjatyckich, głównie z Korei i Tajwanu. Japońskie firmy pozbywały się działów półprzewodnikowych, jak na przykład JVC, lub też ograniczały szerokość oferty, zamykając nierentowne działy. Proces ten ciągnął się z mniejszym lub większym natężeniem przez całą dekadę. Zepchnięcie tamtejszych producentów do narożnika nastąpiło na początku tego wieku, a za koniec trendu można przyjąć chyba powstanie Renesasu – konglomeratu Hitachi i Mitsubishi, a ostatnio też NEC-a. Pozycja firm półprzewodnikowych z USA i wielu z Dalekiego Wschodu z...

W kogo uderza alokacja?
poniedziałek, 04 października 2010 10:21

Alokacja dostaw to termin, który dla przemysłu półprzewodnikowego ma niejednoznaczny wydźwięk. W zależności od tego z czyich ust pada, albo jest oznaką radości i dobrej sytuacji w biznesie, albo częściej okresem wielkich kłopotów. Z pewnością nie jest ona zjawiskiem nowym, przynajmniej dla tych wszystkich, którzy z branżą związani są dłużej niż dekadę i zapewne nieraz jeszcze będzie wiodącym tematem dyskusji.

Dlatego warto zastanowić się, czy istnieje jakaś szansa na to, aby uniknąć negatywnych konsekwencji, czy też z alokacją trzeba nauczyć się żyć, robiąc dobrą minę do złej gry. Jak doskonale wiadomo, na przełomie 2008 i 2009 roku na rynku nie działo się najlepiej. Zmagający się z kryzysem i mniejszym popytem producenci elektroniki kupowali mniej układów scalonych, zmuszając firmy półprzewodnikowe do ograniczenia produkcji i zahamowania inwestycji oraz powodując w konsekwencji spadki cen chipów. Strach miał wielkie oczy, bo firmy pamiętały poprzedni kryzys sprzed 7 lat i minimalizowanie strat zakładało w większości przypadków, że zła koniunktura potrwa co najmniej półtora roku. Niemniej przecenione półprzewodniki szybko znalazły chętnych, a zapotrzebowanie na nowe telewizory, netbooki i podobny sprzęt konsumencki wystrzeliło w górę. Popyt...

Półprzewodnikowe antyki
poniedziałek, 04 października 2010 10:04

Jeszcze do niedawna producenci układów półprzewodnikowych, inwestując w nowe fabryki i technologię, zostawiali funkcjonujące linie produkcyjne po to, aby wytwarzać na nich starsze chipy oraz zapewnić sobie wysoką rentowność dla wszystkich układów scalonych. Ale to już przeszłość, gdyż obecnie ogromna presja na obniżkę kosztów wraz z dużą konkurencją na rynku zmusza ich do pozbywania się starszych zakładów.

Pełna koncentracja na najnowszych technologiach jest konieczna, gdyż koszt wdrażania nowoczesnych rozwiązań jest bardzo wysoki, a dominująca na rynku elektronika konsumencka, w której produkty mają bardzo krótki czas życia, wymusza takie podejście na wszystkich wiodących firmach. Skutkiem jest gwałtowny wzrost liczby układów scalonych wycofywanych z ofert, sięgający dziesiątek tysięcy pozycji w skali roku. Producenci półprzewodników twierdzą, że zmiany te nie są dla branży żadnym problemem. Klienci są powiadamiani z wyprzedzeniem o zakończeniu produkcji, a poza tym na rynku są wyspecjalizowane firmy, np. Rochester Electronics lub QP Semiconductor, które wykupują resztki struktur i potem przez kilka lat obsługują zamówienia na podzespoły wycofane z fabryk. Niewątpliwie stale rośnie też wskaźnik LRU (Least Replacable Unit) określający, jaki...

Czy inżynierowie są aspołeczni?
wtorek, 24 sierpnia 2010 11:28

Inżynierowie elektronicy, a zwłaszcza konstruktorzy tworzący projekty nowych urządzeń, to grupa zawodowa, do której adresuje się najwięcej informacji marketingowej o nowościach podzespołowych, wchodzących na rynek rozwiązaniach technologicznych i produktach. Liczba takich informacji płynących z przemysłu dawno już przekroczyła granicę czyjejkolwiek percepcji, dlatego każdy nowy pomysł na skuteczne przedarcie się do świadomości środowiska inżynierskiego jest natychmiast podchwytywany i traktowany jako niezwykła szansa na wyprzedzenie konkurencji i długotrwałe zwiększenie sprzedaży.

W ostatnich miesiącach wiele się mówi o tym, że taką rolę mogą w niedalekiej przyszłości odgrywać internetowe portale oraz narzędzia grupujące sieciowe społeczności. Coraz więcej producentów tworzy swoje miejsca w sieci na Twitterze i Facebooku, inne budują rozbudowane witryny internetowe z forami dyskusyjnymi i blogami, licząc, że oprócz sprawnej i wąsko ukierunkowanej komunikacji precyzyjnie docierającej do specjalistów, będzie można w ten sposób zapewnić lepszą informację techniczną. Ma to być też metoda na doprowadzenie do sytuacji, w której portale branżowe zapełniać się będą „same”, czyli innymi słowy treścią tworzoną przez użytkowników. Jakie szanse przekonania inżynierów do tworzenia społeczności mają firmy takie jak TI, Microchip lub NXP, które z pewnością posiadają ogromny potencjał biznesowy i od mniej więcej...

VLC innowacją na rynku LED
czwartek, 08 lipca 2010 11:58

Oświetlenie z wykorzystaniem diod LED dużej mocy z pewnością jest ważną nowością w elektronice i lada moment stanie się też rynkowym przebojem. Już w tym roku światowy rynek produktów oświetleniowych tego typu osiągnie 1 mld dolarów, a w 2014 roku, jeśli sprawdzą się prognozy, wystrzeli aż do 7,4 mld. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że w przyszłości diody LED zmienią nasze życie i nie można się dziwić, że wiele firm inwestuje dzisiaj potężne kwoty w tę technologię. Koło zamachowe tego biznesu zaczyna się zdecydowanie rozkręcać, jednak już dzisiaj słychać, że z uwagi na ogromne potencjalne dochody kryjące się w tym biznesie, konkurencja na rynku będzie ogromna i wyniszczająca dla małych firm, podobnie jak wcześniej stało się na przykład z cyfrową fotografią i wieloma innymi branżami elektroniki użytkowej. Czy zatem firmy, które dzisiaj chętnie stawiają na produkty bazujące na LED-ach dużej mocy, są pozbawione szans już na starcie?

Wydaje się, że obawa o możliwość szybkiego wypadnięcia z rynku nie dotyczy tylko Polski, gdyż na świecie sporo mówi się na temat możliwych nisz rynkowych rynku LED i szuka powiązanych technologii, które pozwoliłyby na równoległy i mniej ryzykowny biznes. Firmy elektroniczne instynktownie czują, że samo oświetlanie diodami otoczenia jest zbyt proste od strony technicznej, aby mogły one zaoferować korzystne technologie i wiele wartości dodanej do takich produktów. Wiadomo, że część zasilająca z czasem sprowadzi się do jednego układu scalonego i paru elementów zewnętrznych, a całość rozwiązania będzie banalnie prosta. Dlatego szukanie ciekawych pomysłów i obszarów aplikacyjnych jest obecnie dość gorączkowe, gdyż wiadomo, że pierwsi mogą liczyć na patenty i z czasem mogą sporo zarobić na ich licencjonowaniu, tak jak na przykład było...

Czy jedziemy w dobrym kierunku?
czwartek, 24 czerwca 2010 11:14

W ciągu ostatniej dekady w mediach pojawiało się wiele sygnałów na temat coraz większego znaczenia i rosnącego udziału systemów elektronicznych w samochodach. Elektronizacji miał być poddany układ kierowniczy i hamulcowy, a połączony z rozrusznikiem alternator miał stać się elementem systemu odzyskiwania energii podczas hamowania. To samo dotyczyło elektronicznego pedału gazu bazującego na potencjometrze, a nawet szeregu urządzeń kontrolujących pracę silnika. Wsparciem dla wypróbowanych w przemyśle lotniczym technologii sterowania typu x-bywire miał też być 42-woltowy układ zasilania o wydajności zdolnej do obsłużenia tych wszystkich nowości.

  Z perspektywy lat nietrudno zauważyć, że z tych szumnych zapowiedzi niewiele udało się wdrożyć w życie. A ostatnie problemy serwisowe Toyoty, dotyczące zacinającego się elektronicznego gazu w Priusie, jeszcze bardziej odsuwają w odległą przyszłość elektronizację kluczowych systemów w samochodach, głównie z uwagi na rosnące obawy kierowców o możliwość utraty kontroli nad pojazdem. Nawet we wchodzących na rynek samochodach elektrycznych producenci nie zdecydowali się na elektryczne hamulce i kierownicę na potencjometrze, co dowodzi, że ani konsumenci, ani producenci nie mają wystarczająco wiele zaufania do tych technologii. Niemniej motoryzacja jest wielkim wyzwaniem dla przemysłu elektronicznego, który dokłada wszelkich wysiłków, aby poprzez coraz większą elektronizację zapewnić sobie zbyt na podzespoły. Niepowodzenie w opisanych...

Własna fabryka krzemu znowu pożądana przez przemysł
środa, 05 maja 2010 10:20

Jeszcze dwie dekady temu warunkiem sukcesu na rynku półprzewodników było posiadanie własnej fabryki krzemu i każdy producent układów scalonych dążył do tego, aby posiadać wiele ośrodków produkcyjnych. Dekadę temu okazało się, że można produkować układy scalone bez posiadania własnych fabryk, a na rynku powstały firmy wyspecjalizowane w usługach produkcyjnych w zakresie technologii półprzewodników dostępne dla wszystkich. Od tego momentu tempo przyrostu fabryk półprzewodnikowych na świecie znacznie spadło, nierzadko stare ośrodki są zamykane, gdyż w warunkach spowolnienia gospodarczego lub nawet podczas wahań koniunktury kosztowne fabryki stają się bardzo ciężkim balastem dla firmowych finansów.

Dzisiaj własna fabryka krzemu jest dla producenta układów scalonych korzystna tylko wtedy, gdy jest on w stanie zapewnić pełne wykorzystanie jej potencjału produkcyjnego, dlatego takie ośrodki mają tylko największe firmy. Niemniej po latach zastoju i spadku liczby czynnych zakładów wytwarzających półprzewodniki na świecie, w ostatnich miesiącach, mimo gorszego okresu w gospodarce, zaczęto otwierać coraz więcej nowych ośrodków. W 2009 powstało ich siedem, w 2010 otwartych zostanie pięć, a w 2011 – sześć kolejnych. Fot.1. Fabryka firmy TSMC - Fab 14 Czyżby historia zatoczyła koło, a model fabless działalności się nie sprawdził? Okazuje się że wszystkie otwarte i planowane zakłady będą produkować tylko i wyłącznie diody LED wysokiej jasności. To dlatego, że w 2010 roku na rynku mogą pojawić się braki w dostawach tych elementów....


Robert Magdziak

Elektronik bloguje

Trendy, zjawiska i nowe technologie pojawiające się rynku elektroniki, to tematyka unikalnego w skali kraju zawodowego bloga poświęconego elektronice profesjonalnej, prowadzonego przez redaktora naczelnego Magazynu Elektroniki Profesjonalnej "Elektronik" – dr. inż. Roberta Magdziaka. Blog jest okazją do spojrzenia na problemy i wyzwania, jakie stoją przed środowiskiem inżynierów elektroników w Polsce oczami osoby, która jest obecna w branży od 15 lat. Komentarze do wpisów można wysyłać bezpośrednio e-mailem do autora. Zapraszamy do lektury!