wersja mobilna
Online: 557 Piątek, 2016.12.09

Blogi

Praktyka czyni mistrza

poniedziałek, 10 września 2007 12:48

 

(źródło: ebtron.com)

Coraz trudniej znaleźć na rynku dobrego inżyniera konstruktora, którego wiedza i doświadczenie byłyby dla firmy gwarancją powodzenia w realizacji projektów.

 

Dlatego warto przez chwilę skupić się nad określeniem czynników, które pozwalają odróżnić dobrego konstruktora od dobrego inżyniera elektronika w sytuacji, gdy obaj mają podobne kwalifikacje. Jednym z kryteriów może być umiejętność uruchamiania układów elektronicznych i debuggowania oprogramowania. Ta część pracy konstruktora niewątpliwie zasługuje na miano najmniej wdzięczniej i najtrudniejszej, gdyż wymaga dużej wiedzy wykraczającej często daleko poza elektronikę, intuicji, wieloletniego doświadczenia, umiejętności drobiazgowego analizowania działania, zdolności do zauważania szczegółów, jak również umiejętności przewidywania własnych działań.

Oprócz wiedzy konieczna jest zdolność posługiwania się skomplikowaną aparaturą pomiarową i innymi narzędziami przeznaczonymi do analizy działania. Już sama ta lista, która w niczym nie jest przesadzona, dowodzi, że nie każdy inżynier elektronik może nadawać się na takie stanowisko.

Wiele godzin spędzonych nad źle działającym układem elektronicznym to wyzwanie, takie samo jak praca detektywa lub lekarza zmagającego się z chorobą pacjenta. Jeśli zgodzimy się ze projektowanie jest trudną i odpowiedzialną pracą, to niewątpliwie uruchamianie jest jeszcze trudniejsze, gdyż wiąże się z odpowiedzialnością. O ile nie jest ona może mocno zarysowana w elektronice konsumenckiej, to z pewnością twórca lotniczej awioniki nie może wychodzić z założenia, że jak klient zgłosi awarię, to poprawi własne błędy w kolejnej aktualizacji.

W tej pracy tylko w ograniczonym zakresie można polegać na analogiach i niestety tylko w niewielkim stopniu można się jej nauczyć na studiach z literatury fachowej i książek, a nawet za pomocą specjalnie przygotowanych eksperymentów. Najlepszym nauczycielem w zakresie uruchamiania układów elektronicznych jest doświadczenie w pracy nad projektami, gdyż nie da się opisać tysięcy indywidualnych problemów, pomyłek, niezgodności, czy też zwykłych przeoczeń. Dlatego proces nauczania na studiach i literatura skupiają się raczej na dobrej metodologii projektowania, profilaktyce i wskazywaniu miejsc gdzie najczęściej zdarzają się błędy.

Uruchamianie układów elektronicznych i systemów w sterylnych warunkach ćwiczeń laboratoryjnych lub też w książkowych opisach nie uwzględnia presji czasu, która praktycznie zawsze towarzyszy działalności komercyjnej. Związany z tym stres pokazuje, że dobry konstruktor taki, który potrafi doprowadzić niedziałające urządzenie do porządku, oprócz kompetencji merytorycznych powinien być odporny psychicznie i umieć działać skutecznie pod presją.

Współczesna elektronika jest coraz bardziej złożona, setki nowych podzespołów ukazujących się na rynku wymuszają na konstruktorach pogłębianie swojej wiedzy. Przydaje się czytanie prasy fachowej, grup dyskusyjnych i innych materiałów on-line, chociażby po to, aby nie rozwiązywać problemów, które inni już przezwyciężyli. To samo dotyczy umiejętności pracy i jej dokumentowania w zespole, gdyż coraz rzadziej jeden projekt wykonuje jedna osoba.

Uruchamianie układów elektronicznych wymaga wreszcie od konstruktora nieufności. Projekty tworzone są w oparciu o kupowane podzespoły elektroniczne, oprogramowanie za pomocą kompilatorów, całe projekty w oparciu o oprogramowanie EDA itd. Każdy z tych etapów może okazać się pułapką. Błędy wewnątrz układów scalonych powodujące anomalie w pracy, niepoprawne działanie mikrokontrolerów nie są dzisiaj niczym odkrywczym. To samo dotyczy błędnej pracy kompilatorów i narzędzi projektowych, które potrafią spłatać niejednego psikusa. Zagrożenie kryje się również w coraz częstszym zjawisku fałszywych układów scalonych, baterii, a nawet elementów pasywnych, których na rynku jest pełno.

Opisane zjawiska w coraz większym stopniu wpływają na powodzenie w realizacji projektów realizowanych przez firmy elektroniczne, może zatem nadszedł już czas, aby elektronicy w listach motywacyjnych, zamiast standardowych formułek, opisywali wykryte błędy w układach. I ile ciekawsza byłaby ich lektura!

 

Robert Magdziak

Elektronik bloguje

Trendy, zjawiska i nowe technologie pojawiające się rynku elektroniki, to tematyka unikalnego w skali kraju zawodowego bloga poświęconego elektronice profesjonalnej, prowadzonego przez redaktora naczelnego Magazynu Elektroniki Profesjonalnej "Elektronik" – dr. inż. Roberta Magdziaka. Blog jest okazją do spojrzenia na problemy i wyzwania, jakie stoją przed środowiskiem inżynierów elektroników w Polsce oczami osoby, która jest obecna w branży od 15 lat. Komentarze do wpisów można wysyłać bezpośrednio e-mailem do autora. Zapraszamy do lektury!