wersja mobilna
Online: 513 Wtorek, 2016.12.06

Blogi

Hobbysta wychodzi z podziemia

czwartek, 28 kwietnia 2016 11:44

Osoby zajmujące się elektroniką amatorsko, hobbystycznie, w ramach pasji i poza normalną pracą, przez wiele lat tworzyły wartościową dla biznesu grupę wsparcia oraz były źródłem ciekawych pomysłów, miały nietuzinkową wiedzę i doświadczenie w wielu dziedzinach, które biznes miał słabo spenetrowane. Doskonałym przykładem mogą tutaj być krótkofalowcy, z których wielu nieformalnie było i jest niezłymi specjalistami w zakresie komunikacji radiowej, anten, propagacji i konstrukcji układów nadawczo-odbiorczych. Działalność amatorska była równoważna doświadczeniu zawodowemu, dzięki czemu wielu hobbystów, nawet bez formalnego wykształcenia, było w stanie pracować na stanowiskach specjalistycznych.

Wraz z nowym rozdaniem w gospodarce 25 lat temu działalność amatorska zaczęła wiele firm uwierać. Hobbysta kupował mało, nierzadko pojedyncze sztuki produktów, ale za to miał dużo pytań, a jego praca była zawsze źródłem problemów. Wymagał takiego samego zaangażowania działu wsparcia technicznego oraz sprzedaży jak duży klient, natomiast nie był źródłem przychodów.

W efekcie dystrybutorzy zaczęli kojarzyć działalność amatorską jedynie z kosztem i jeśli tylko mogli, to unikali takich kontaktów. Doświadczenie zdobyte w tego typu aktywności też coraz rzadziej można było uznać za wystarczające, bo w rekrutacji liczą się świadectwa i dyplomy, zaś własne zainteresowania zwykle zajmują jedną linijkę na samym dole CV. W efekcie trzeba było mieć coraz więcej samozaparcia, aby mimo to coś w zakresie elektroniki tworzyć.

Oprócz zaopatrzenia przeszkodą w rozwoju działalności amatorskiej były przez lata także zmiany technologiczne: szybka miniaturyzacja obudów chipów, dominacja montażu SMT, konieczność posiadania narzędzi i oprogramowania, a także duża złożoność produktów. Czynniki te razem powiększały skalę trudności, tworząc barierę wejścia dokuczliwą zwłaszcza dla amatorów ze skromnym budżetem. Efekty dość szybko było widać, bo liczba takich osób w ostatnich latach znacząco zmalała.

Opisane zmiany wywołały też regres w samych projektach amatorskich z uwagi na ograniczenia technologiczne. Wielu bardziej zaawansowanych pomysłów nie można było zrealizować, bo ręczne lutowanie obudów bezwyprowadzeniowych jest praktycznie niemożliwe. Do tego dużo chipów wymaga programowania oraz współpracy z mikrokontrolerami i nie ma funkcjonalności z góry ustalonej. Zrobienie z takich klocków Lego czegoś zaawansowanego w krótkim czasie z reguły przestawało być możliwe.

Szczęśliwie na skutek globalnych zmian w zakresie dystrybucji, a dokładniej dzięki rosnącej oferty dystrybutorów katalogowych, a także tego, że sam biznes dystrybucyjny staje coraz bardziej specjalistyczny, małoseryjny i unikalny, widać jakieś światełko w tunelu. Firmy katalogowe mają szerokie oferty i obsługują odbiorców detalicznych, a ich działania wydają się w dużej mierze przyczyną odrodzenia działalności amatorskiej i półprofesjonalnej, co widać chyba najbardziej w robotyce, małej automatyce, a nieco mniej w zakresie inteligentnego domu oraz oświetlenia LED.

Kolejnym impulsem do odrodzenia się grona hobbystów, coraz częściej nazywanych też makerami (twórcami), dały komputerki jednopłytkowe, takie jak Raspberry Pi i pokrewne oraz cały projekt pod nazwą Arduino. Uzupełniły one niezbędną infrastrukturę i stały się zalążkiem wielu pomysłów, które wielki biznes także dostrzegł i docenił.

Znakomita część nowych chipów wchodzi na rynek razem z zestawami startowymi, płytkami ewaluacyjnymi i podobnymi kawałkami hardware'u po to, aby złożony układ można było wypróbować od razu po kupieniu. Takich zestawów pojawia się ostatnio mnóstwo, nierzadko są one dotowane przez producentów, aby zachęcać do wypróbowania, a nie zniechęcać i mnożyć wątpliwości.

Wydaje się, że w niedalekiej przyszłości dzięki internetowym społecznościom o zasięgu światowym, projekty hobbystów-makerów i działalność amatorska będą coraz ważniejszym stymulatorem rynku elektroniki, tak jak było dawniej.

Robert Magdziak

 

Robert Magdziak

Elektronik bloguje

Trendy, zjawiska i nowe technologie pojawiające się rynku elektroniki, to tematyka unikalnego w skali kraju zawodowego bloga poświęconego elektronice profesjonalnej, prowadzonego przez redaktora naczelnego Magazynu Elektroniki Profesjonalnej "Elektronik" – dr. inż. Roberta Magdziaka. Blog jest okazją do spojrzenia na problemy i wyzwania, jakie stoją przed środowiskiem inżynierów elektroników w Polsce oczami osoby, która jest obecna w branży od 15 lat. Komentarze do wpisów można wysyłać bezpośrednio e-mailem do autora. Zapraszamy do lektury!