wersja mobilna
Online: 504 Niedziela, 2016.12.04

Blogi

Ile zapłacić za ekologię?

czwartek, 02 października 2008 09:44

"...Gdyby o powodzeniu rynkowym decydowała tylko przyjaźń ze środowiskiem, po napędzany wodorem samochód wyprodukowany przez Hondę ustawiałyby się kolejki..."

Zainteresowanie konsumentów kupnem artykułów gospodarstwa domowego, określanych jako produkty przyjazne dla środowiska, o dużej sprawności energetycznej lub jako "zielone" w ostatnim roku spadło średnio o 20%, podała Shelton Group w raporcie Energy Pulse 2007. Jeszcze bardziej zmalała liczba chętnych do wymiany działającego sprzętu AGD na nowy, bardziej "zielony".

Wynika z tego, że konsumenci nie tylko potrafią coraz lepiej liczyć potencjalne oszczędności, ale też są coraz bardziej świadomi, że zielony wydźwięk ekologii i nowoczesności, pokazywany w reklamach, w rzeczywistości często przyjmuje inną barwę. To prawda, że nowoczesna lodówka lub pralka wyposażona w skomplikowaną elektronikę sterującą zużywa mniej energii, jednak okazuje się, że różnica w cenie coraz rzadziej ma uzasadnienie ekonomiczne.

Czy widoczna niechęć do płacenia ekstra za ekoprzyjazność jest zatem dowodem, że producenci elektroniki za bardzo postawili na ekologię, licząc, że pod zielonym płaszczykiem przepchną na rynek drogie technologie lub wyprzedzą konkurentów mniej zaawansowanych we wdrażaniu rozwiązań oszczędnych energetycznie i środowiskowo?

Gdyby o powodzeniu rynkowym decydowała tylko przyjaźń ze środowiskiem, po napędzany wodorem samochód wyprodukowany przez Hondę ustawiałyby się kolejki. Jednak kosztuje on kilkanaście razy więcej od zwykłego pojazdu, dlatego koszt ekologicznego rozwiązania znacząco przekracza możliwości nabywcze nawet ekologicznych fundamentalistów.

Trudniejsza sytuacja jest w przypadku, gdy ekologia dotyczy produktów popularnych, na przykład elektroniki konsumenckiej. Specjaliści od marketingu czynią wiele, aby przekonać klientów do kupna nowych produktów, niejednokrotnie uciekając się do karkołomnych przykładów i porównań. W jednym z tekstów reklamowych dotyczących nowych monitorów przeczytałem: "Gdyby na jedną noc w całej Polsce zgasły czerwone diody monitorów, telewizorów i innych uśpionych sprzętów, zaoszczędzony prąd można by użyć do oświetlenia pięciu boisk piłkarskich".

Dalej autor wylicza zalety płynące z posiadania nowych monitorów, które nie pobierają prądu w trybie standby, sugerując, że zaoszczędzenie mniej więcej jednego pobieranego wata warte jest inwestycji i dodatkowych pieniędzy. Dysponując kalkulatorem, można pokusić się o wiele podobnych fantazji na temat możliwych oszczędności, niemniej obwinianie czerwonej diody i zasilacza, sygnalizujących gotowość, o ekologiczne zło jest nadużyciem.

Sprzęt elektroniczny pracujący w domu jest źródłem ciepła, jednak przez blisko pół roku nasze domy są i tak ogrzewane, dlatego w ogólnym przypadku nie ma znaczenia, czy całe ciepło pochodzi z systemu grzewczego, czy też jego ułamek dostarcza elektronika. Wiele osób wyłącza sprzęt komputerowy centralnym wyłącznikiem na noc, inni dużo pracują, przez co bardziej istotna staje się moc pobierana podczas pracy niż ta tracona w stanie bezczynności.

W efekcie roczny czas pozostawania w stanie gotowości dla monitora można oszacować na 3–4 miesiące, a koszt energii przy 1W na około 1zł. Usilne szukanie oszczędności w takim przypadku i wysiłek przeznaczony na gaszenie hipotetycznych czerwonych diod jest mocno dyskusyjny i z pewnością coraz więcej osób jest świadomych, że może lepiej spożytkować nadwyżki finansowe przeznaczone na nowoczesność i ochronę środowiska.

Trend ekologiczny w elektronice jest ważny i potrzebny, z pewnością jest także ważnym czynnikiem napędowym branży. Z pewnością zalicza się do niego również minimalizacja poboru mocy w stanie gotowości. Niemniej jednak za pomocą cudownych zaklęć marketingowych i efektownych porównań, w zakresie możliwych do osiągnięcia oszczędności, nie da się przeskoczyć bariery ekonomicznej ani też oszukać zdrowego rozsądku. Ceną za zbyt duże tempo jest bowiem niechęć i nieufność do zmian po stronie konsumentów.

Robert Magdziak

 

Robert Magdziak

Elektronik bloguje

Trendy, zjawiska i nowe technologie pojawiające się rynku elektroniki, to tematyka unikalnego w skali kraju zawodowego bloga poświęconego elektronice profesjonalnej, prowadzonego przez redaktora naczelnego Magazynu Elektroniki Profesjonalnej "Elektronik" – dr. inż. Roberta Magdziaka. Blog jest okazją do spojrzenia na problemy i wyzwania, jakie stoją przed środowiskiem inżynierów elektroników w Polsce oczami osoby, która jest obecna w branży od 15 lat. Komentarze do wpisów można wysyłać bezpośrednio e-mailem do autora. Zapraszamy do lektury!