Rynek kosmiczny na wyciągnięcie ręki

| Gospodarka Aktualności

Jeszcze dekadę temu podbój kosmosu zarezerwowany był tylko i wyłącznie dla agencji kosmicznych najbogatszych państw, dysponujących budżetem i infrastrukturą nieosiągalną dla nikogo innego. Obecnie rozwój technologii pozwala już nawet prywatnym podmiotom umieszczać satelity na niskiej orbicie okołoziemskiej. Otworzyło to zupełnie nowy, nieznany wcześniej rynek, jak i liczne nowe zagrożenia.

Rynek kosmiczny na wyciągnięcie ręki

Sektor kosmiczny jest obecnie jednym z najszybciej rosnących na wartości rynków. W latach 2004- 2018 podwoił swoją wartość, którą eksperci szacują obecnie na ponad 350 mld dolarów. Za olbrzymią jego część odpowiadają podmioty prywatne. Przestrzenią kosmiczną interesują się obecnie już nie tylko instytuty badawcze, ale również firmy świadczące usługi z zakresu telekomunikacji, przemysłu czy nawet marketingu - kosmos stał się miejscem, gdzie każdy widzi potencjał na zarobek. Także liczne krajowe przedsiębiorstwa, które od czasu, gdy Polska zaczęła w 2012 roku płacić składkę do ESA, zaczęły się szybko rozwijać. Dla polskich firm i ośrodków badawczych otworzyło to drogę do szybszego rozwoju technologii kosmicznych i technik satelitarnych poprzez możliwość pełnoprawnego uczestnictwa w większości programów Agencji.

Przekrój przez rynek kosmiczny

Obecnie za największy procent rynku odpowiada segment naziemny tj. platformy startowe dla rakiet, centra kontrolne, naziemne anteny komunikacyjne oraz placówki testowe. W segmencie tym pracuje również najwięcej przedsiębiorstw - nie wymaga on aż tak dużego budżetu na rozpoczęcie działalności na rynku kosmicznym. Kolejnym ważnym fragmentem jest telewizja satelitarna, odpowiadająca za niemal 20% całkowitej wartości rynku. Trzeci największy segment na rynku to satelitarne usługi komunikacyjne. Zdaniem ekspertów z Morgan Stanley Research rola telewizji satelitarnej będzie stopniowo spadać na rzecz konsumenckich satelitarnych szybkich łączy internetowych. Analitycy przewidują również, że w ciągu najbliższych dwóch dekad kluczowym segmentem rynku będą technologie nieznane na tę chwilę, powstałe dzięki dalszym badaniom kosmosu.

 
Procentowy udział poszczególnych sektorów na rynku kosmicznym w 2020 roku. Źródło: Morgan Stanley Research

Rynek eksploracji kosmosu otwarty dla każdego

Jedną z największych zmian w podejściu do eksploracji kosmosu, która wpłynęła na rozwój sektora prywatnego, było odejście od kontraktów „koszt plus”, w których podmiot płaci podwykonawcy określoną stawkę plus wszystkie, nieznane koszty, na kontrakty o z góry ustalonej cenie całkowitej. Podejście „koszt plus” stosowane było szeroko podczas pierwszych prób eksploracji kosmosu, wiele czynników było wtedy niewiadomymi, co przekładało się na zbyt duże trudności w określeniu całkowitego kosztu misji. Obecnie, dzięki rozwojowi technologii, rynek kosmiczny przypomina już znacznie bardziej każdy inny, gdzie cena za usługę jest z góry znana. Podmioty, zainteresowane wyniesieniem swojego satelity na orbitę, nie tylko są w stanie ustalić łatwo koszt przedsięwzięcia, ale mogą skorzystać również z wielu dostępnych przewoźników - niedawno powstała platforma online umożliwia dopasowanie ładunków potrzebujących wyniesienia na orbitę do aktualnie dostępnego miejsca w startujących rakietach.

Kosmiczne śmieci

Wysyłanie coraz większej liczby obiektów na orbitę wiąże się jednak z zupełnie nieznanym wcześniej zagrożeniem - jej zanieczyszczeniem. Satelita, umieszczony na niskiej orbicie okołoziemskiej, po pewnym czasie od zakończenia swojej misji wytraci prędkość i spali się w atmosferze ziemskiej, obiekty umieszczone na dalszych orbitach, w szczególności na orbicie geostacjonarnej, mogą krążyć po niej nawet setki tysięcy lat. Na orbicie znajdują się również części rakiet, fragmenty zniszczonych satelitów i inne śmieci. Zdaniem ekspertów, obecnie nad Ziemią krąży około 2000 aktywnych satelitów, 3000 wygaszonych i ponad 34 000 większych niż 10 cm kawałków złomu. Liczba ta wzrasta każdego roku.

Kosmiczny złom zaczyna stanowić poważne zagrożenie dla innych obiektów poruszających się po orbicie - ryzyko kolizji z aktywnymi satelitami wrasta z każdym nowym zbędnym obiektem w przestrzeni kosmicznej. Zagrożona jest również międzynarodowa stacja kosmiczna, która zmuszana jest do wykonywana setek manewrów unikających rocznie. Ale to też jest szansa na biznes dla firm, które zaoferują usługi sprzątania kosmosu. (PM)