wersja mobilna
Online: 1309 Sobota, 2017.03.25

Blog

Koniec ery
poniedziałek, 29 czerwca 2015 11:24

Zgodnie z raportem Boston Consulting Group, po dekadzie zmagania się z silną konkurencją cenową ze strony chińskich producentów elektroniki i dalekowschodnich dostawców komponentów, nadchodzi przesilenie i zmiana trendu. Koszty produkcji w tamtym kraju są już wyraźnie większe niż w wielu innych rejonach świata i nadal będą rosnąć. Nie jest to oczywiście zaskoczenie, bo od kilku lat mówi się wiele w branży na ten temat, a widać to chociażby po tym, że pojawiają się firmy wracające stamtąd na rynki macierzyste.

Takie informacje to woda na młyn dla wielu przedsiębiorców zmęczonych codzienną walką o zlecenia i klientów, którzy chcieliby złapać oddech w biznesie. Warto zatem przyjrzeć się porównaniu kosztów przygotowanemu przez BCG, po to, aby zweryfikować wiele obiegowych opinii, a następnie zastanowić się, co będzie dalej. Bo naiwnością byłoby oczekiwać, że teraz tam będzie drogo, a u nas tanio i tak jak firmy masowo wędrowały na Daleki Wschód, teraz wszystkie wrócą na dawne rynki. Zgodnie z raportem BCG, pod względem kosztów produkcji elektroniki, dzisiaj od Chin tańsze są Meksyk, Indie, Wietnam, Rosja i Rumunia. Polska jest jeszcze o 10% droższa, ale nie jest to już na tyle dużo, aby uznać to za zmianę jakościową. Zauważyły to już duże globalne firmy kontaktowe, jak np. Foxconn oraz Sharp, które w Meksyku otworzyły swoje zakłady. Za...

Czy elektrośmieci mogą korzystnie zmienić branżę elektroniki?
czwartek, 21 maja 2015 11:05

Dzisiejszy przemysł elektroniczny jest pełen sprzeczności. Z jednej strony słychać powszechne narzekanie, że trwałość współczesnego konsumenckiego sprzętu elektronicznego jest niewielka, bo psuje się on zaraz po upływie okresu gwarancyjnego. Takie teorie bazują na tym, że "źli" producenci celowo tak projektują większość urządzeń, aby miały one słabe punkty konstrukcyjne i nie pracowały za długo bez awarii. W ustach wielu osób są to wręcz poważne oskarżenia i można sobie wyobrażać, że powinno być dokładnie odwrotnie. Z drugiej strony klienci chcą, aby nowe telefony, telewizory i komputery przynosiły znacząco lepszą funkcjonalność i parametry oraz były tanie. Po dwóch-trzech latach telefon uznajemy za stary i chcemy mieć nowy, a także oczekujemy, że producenci będą co roku notować wzrosty sprzedaży, zapominając w tym momencie, że u podstaw ich zysków i niskich cen leżą właśnie częste wymiany sprzętu zapewniające im chłonność rynku.

Ostatnio do tropienia takich spisków wzięli się urzędnicy unijni, którzy zastanawiają się, czy nie wprowadzić kar za celowe postarzanie produktów i osłabianie ich konstrukcji, w powiązaniu z polityką cenową w zakresie części zamiennych, które są celowo drogie po to, aby każda poważniejsza awaria była w naprawie nieopłacalna. W deklaracjach mówi się o trosce o obywateli, którzy powinni kupować produkty wysokiej jakości i użytkować je jak najdłużej. Nie chodzi tu o to, abyśmy sensownie wydawali pieniądze, ale raczej, aby ograniczyć ilość powstających elektrośmieci, bo są one coraz poważniejszym problemem i obowiązujące systemy recyklingu nie działają dobrze. Recykling w założeniach ma być ostatnim elementem okresu funkcjonowania produktu na rynku, a obowiązujące prawo i procedury postępowania mają zapewniać, że środowisko naturalne...

Klienci mają dość udręki z ciągłym ładowaniem
wtorek, 28 kwietnia 2015 11:42

2015 rok może okazać się przełomowy dla rozwoju urządzeń bezprzewodowego ładowania za pomocą sprzężenia indukcyjnego lub systemów bazujących na energii wolnodostępnej (energy harvesting). Na razie są one trochę taką ciekawostką techniczną o bardzo ograniczonym zakresie aplikacyjnym, bo mają wiele wad, brakuje jednolitych standardów, protokołów i kontrolerów zapewniających możliwość współdziałania produktów pochodzących od różnych producentów. Wydajność i sprawność aplikacji bezprzewodowego zasilania też pozostawia wiele do życzenia, o czym boleśnie przekonują się ci, którzy kupili ładowarki do telefonów tego typu.

Niemniej od bezprzewodowego ładowania nie ma odwrotu, bowiem sektor konsumencki jest w przededniu kolejnych dwóch nowych wielkich otwarć związanych z elektroniką noszoną (wearables) i Internetem rzeczy (IoT). Smartfony i tablety są już dzisiaj produktem na tyle dojrzałym i powszechnym, że ich producenci nie są w stanie zaproponować w nich przełomowych nowości i zyski zaczynają się kurczyć. Nowe gadżety przyczepiane do ubrań, zegarki i liczne czujniki są więc postrzegane jako atrakcyjny nowy sektor i obszar, w którym można się rozwijać. Na drodze ku temu, aby klienci masowo rzucili się do sklepów po nowe gadżety, stoją niestety problemy z zasilaniem. Zgodnie z badaniem przeprowadzonym wśród uczestników wystawy Consumer Electronic Show w Las Vegas, za najbardziej oczekiwaną funkcję w nowych produktach uznano znaczącą poprawę czasu pracy na...

Pick and place do prototypów? Czemu nie!
środa, 25 marca 2015 11:34

Z roku na rok na płytkach drukowanych jest coraz więcej podzespołów w obudowach do montażu powierzchniowego. W zależności od typu aplikacji udział komponentów SMD waha się od 80 do 95% i nietrudno zauważyć, że wartość ta stale rośnie. Mniejsze wskaźniki dotyczą urządzeń o dużej mocy, takich które zawierają duże i ciężkie podzespoły jak filtry, złącza lub transformatory. Te drugie charakteryzują elektronikę przenośną oraz aplikacje konsumenckie. Gdyby była taka możliwość, zapewne producenci elektroniki przeszliby całkowicie na montaż powierzchniowy, bo tak produkuje się dzisiaj najtaniej i najszybciej.

Procesy te widać także w podzespołach, bo duża część nowych elementów jest dostępna tylko w obudowach SMD i dodatkowo w miarę upływu czasu w coraz mniejszych. Przy produkcji masowej nie jest to przeszkodą, bowiem urządzenia produkcyjne doskonale radzą sobie z precyzyjnym układaniem elementów o wielkości ziarenek maku, a serwis raczej nie wymienia uszkodzonych komponentów, tylko całe płytki. Ale z punktu widzenia biur konstrukcyjnych, małych firm produkujących specjalistyczne i unikalne urządzenia, często tworzone na zamówienie, dla uczelni technicznych oraz działalności niezawodowej, dominacja technologii SMT ogranicza tempo przygotowywania prototypów i serii wstępnych oraz prowadzi do wzrostu kosztów. Przygotowanie prototypu wymaga użycia maszyny pick and place, a więc po prostu zamówienia usługi w firmie kontraktowej. Przy jednej sztuce koszt...

Szybciej nie znaczy taniej
czwartek, 05 marca 2015 11:00

Krótszy czas projektowania to od lat mantra powtarzana przy wprowadzaniu nowych produktów i usług dla elektroniki. O ile w przypadku części sprzętowej aplikacji to skracanie daje się przełożyć na konkretne pomysły i rozwiązania sprzętowe, o tyle podobne oczekiwania kierowane są też w zakresie oprogramowania firmware. Ogólnie można założyć, że pojawienie się każdej nowości w jakimś stopniu skraca czas projektowania oraz że dla wielu to skracanie jest celem, do którego powinno się dążyć.

Stale rosnąca skala integracji, nowe chipy o wysokiej funkcjonalności, coraz popularniejsze SoC-e, czyli systemy na krzemie, ułatwiają pracę i bezsprzecznie można uznać, że efektem ich wejścia na rynek jest to, że warstwę sprzętową aplikacji projektuje się szybciej. Wiele funkcji w systemach elektronicznych realizowanych jest metodami programowymi, czyli hardware jest maksymalnie prosty, kosztem rozbudowanego oprogramowania. Ma to sens, bo za chipy płaci się za każdą sztukę, a za oprogramowanie tylko raz oraz tak projektuje się szybciej. Chęć bycia pierwszą firmą z produktem na rynku oraz wiele innych czynników o charakterze biznesowym związanym z finansowaniem projektu powodują, że oczekiwanie na skrócenie czasu projektowania przenosi się też na warstwę firmware. Skoro hardware projektuje się szybko, to dla wielu tak samo powinno być z...

Noszona elektronika przyda się wszystkim
wtorek, 03 lutego 2015 11:21

Patrząc na reklamy sklepów z elektroniką nietrudno dostrzec, że kołem zamachowym elektroniki konsumenckiej są dzisiaj smartfony i tablety. Każdy większy producent ma je w ofercie, a ponieważ w praktyce wszystkie są do siebie podobne, konkurencja cenowa powoduje, że rynek na takie produkty szybko traci chłonność. Pytanie, co stanie się kolejnym przebojem rynkowym elektroniki, z pewnością można więc uznać już za aktualne i ważne. Wczytując się w to, co działo się na konferencji ARM Wearables Week, można przypuszczać, że z dużym prawdopodobieństwem będzie to tzw. elektronika noszona (wearable), a więc taka, którą ma się na sobie, jak bransoletkę lub zegarek.

Aktualnie światowy rynek takich produktów wynosi około 6 mld dolarów, w czym zawierają się głównie inteligentne zegarki rozszerzające możliwości smartfonów. Niemniej prognozy IHS mówią o 33 mld dolarów obrotów w tym segmencie w 2019 roku, co sugeruje, że na zegarkach się z pewnością nie skończy. Za najbardziej perspektywiczne obszary rozwoju tego sektora uznaje się elektronikę informacyjno-rozrywkową i medyczną. Plany zakładają obłożenie wielu miejsc naszego ciała (głowa, pierś, ręka) sensorami po to, aby monitorować stan zdrowia, oraz małymi wyświetlaczami, głośnikami i mikrofonami, aby dostarczać informacji i szeroko rozumianej rozrywki. Aplikacje medyczne kierowane będą głównie do osób starszych oraz tych, którzy uprawiają sport po to, aby monitorować ciśnienie krwi, poziom glukozy, tętno, temperaturę, a nawet automatycznie...

Konstruktorzy muszą chcieć
wtorek, 30 grudnia 2014 11:05

Rok 2014 był w branży elektroniki z pewnością czasem szkoleń, warsztatów, konferencji, w ramach których firmy starały się nawiązać bliskie relacje z klientami, przekazać im swoją wiedzę i doświadczenie na temat produktów, aplikacji i technologii. Patrząc z perspektywy na to, co było tematem tych spotkań, trudno niestety znaleźć jakiś wspólny mianownik dostrzec ogólny trend. Natomiast bardzo łatwo snuć wnioski na temat tego, co tematem szkoleń na pewno nie było, a chyba powinno, bo branża ma z tym problem. Co więcej ten kłopot, nie jest czymś znamiennym dla naszego kraju lub nawet rejonu, tylko stał się światową bolączką, coraz bardziej wpływającą na biznes.

W typowym przypadku tworzenie nowego produktu zaczyna się na biurkach inżynierów projektantów, którzy tworzą koncepcję, schemat elektryczny, projekt płytki drukowanej, obudowę, oprogramowanie itd. Taki projekt w pewnym momencie dochodzi do fazy prototypu, a po przebadaniu i usunięciu usterek staje się w końcu zleceniem gotowym do produkcji we własnym zakresie lub przez firmę kontraktową. Jest to też chwila, gdy usługa produkcyjna jest wyceniana i zwykle wówczas zamawiający zaczyna poszukiwać oszczędności przez szukanie tańszego usługodawcy lub dostawcy komponentów i płytek po to, aby wyrób był konkurencyjny. Niestety powszechnie zakłada się, że projekt wykonany przez konstruktorów jest optymalny lub nawet najlepszy i bardzo rzadko szuka się w nim oszczędności. Biuro konstrukcyjne to jedno z ważniejszych miejsc w firmie, usytuowane wysoko w...

Na dobry samochód elektryczny poczekamy jeszcze długo
poniedziałek, 10 listopada 2014 10:21

W mediach zawsze można znaleźć wiele informacji na temat samochodów z napędem elektrycznym, bo motoryzacją, nowinkami i innowacjami z tego zakresu interesuje się wiele osób. Niemniej śledząc tę tematykę, trudno wyrobić sobie zdanie na ten temat. Im media bardziej masowe i popularne, tym zwykle więcej w nich zachwytu nad samochodami elektrycznymi, które są reklamowane jako niezwykle tani i ekologiczny środek lokomocji.

Sugestywne przykłady kosztu energii elektrycznej wymaganej do przejechania 100 km w porównaniu do równoważnych cen paliw też niewątpliwie pobudzają wyobraźnię. Znacznie rzadziej pojawiają się informacje o tym, że samochody elektryczne są drogie, że ich akumulator wystarcza z grubsza tylko na pięć lat, że sprzedaż w zasadzie wynika tylko z tego, że wiele państw dopłaca kupującym duże sumy w ramach promocji rozwiązań ekologicznych. Jeszcze rzadziej można się natknąć na materiały, które dyskutują z aspektem ekologicznym tego środka transportu lub wręcz podważają sens całego przedsięwzięcia, analizując koszty pozyskania energii elektrycznej, produkcji samochodu i późniejszego serwisu i utylizacji akumulatora. Takie głosy też są, z tym że najczęściej płyną z niewielkich zagranicznych grup badawczych, które pracują bez powiązania...

Czy energia i moc to jedno i to samo?
czwartek, 09 października 2014 11:45

Tak sformułowane tytułowe pytanie zadanie w branżowym miesięczniku dla elektroników wydaje się nie na miejscu, ale czytając dzisiejszą prasę, wiadomości płynące z mediów, zaczynam mieć wątpliwości, czy wszyscy mówimy jednym językiem. Dzisiaj wszędzie mówi się o energooszczędności, każdy nowy produkt po prostu musi mieć taką cechę, a wiele technologii, rozwiązań układowych bije co chwila nowe rekordy w tym obszarze. Niemniej często energooszczędność opisywana jest błędnie jako "niski pobór energii" lub "małe zużycie mocy". Ci, którzy jeszcze się bardziej gubią w terminologii, zamiast energii i mocy używają terminu "lepsza wydajność" licząc chyba na to, że czytający zorientuje się, co mają na myśli.

Wątpliwości, czy wszyscy rozumieją, co kryje się za energią i mocą, można nabrać próbując zrozumieć plany urzędników UE, którzy po sukcesach regulacji na rynku oświetlenia teraz jeszcze bardziej na serio wzięli się do oszczędzanie energii, zakazując produkcji i importu do UE odkurzaczy o mocy powyżej 1600 W. Co więcej, w planach rysują się kolejne możliwe ograniczenia, tym razem dotyczące suszarek do włosów, czajników, a nawet smartfonów! Na razie plany urzędników mówią o tym, że maksymalna moc odkurzaczy od 2017 roku nie może przekraczać 900 W, właśnie po to, aby oszczędzać energię. Zawsze wydawało mi się, że odkurzanie, gotowanie lub suszenie włosów urządzeniem o mniejszej mocy trwa po prostu dłużej i bilans energetyczny w sumie się nie zmienia. Wprawdzie w odkurzaczu można jeszcze liczyć, że jakiś zaawansowany silnik,...

Jeśli chodzi o rozwój IoT, to jestem sceptykiem!
czwartek, 25 września 2014 12:06

W ostatnich dwóch latach sporo prognoz rozwojowych dotyczących rynku elektroniki skupia się na rynku IoT (Internet of Things). Tym trudnym do przetłumaczenia skrótem określa się niewielkie urządzenia komunikacyjne zawierające radiowy transceiver komunikacyjny i sterujący nim mikrokontroler, współpracujący z różnego rodzaju dołączanymi do niego czujnikami. IoT ma pozwolić w prosty i tani sposób kontrolować stan i parametry obiektów, które za jego pomocą będą przesyłały komunikaty o wszystkich zdarzeniach.

Funkcjonalnie IoT jest podobny do M2M, z tym że skrót M2M ma oznaczać poważne zastosowania profesjonalne, na przykład w przemyśle, a IoT te bardziej popularne i masowe, na przykład w domu. Można w tym pomyśle upatrywać teorii "wszystko w jednym", gdzie IoT będzie rozwiązaniem pokrywającym aplikacje telemetryczne, rozproszone systemy pomiarowe, inteligentny dom, a nawet szukać wcześniejszych pomysłów, jak smart dust. Drugą ważną różnicą ma być to, że M2M zapewnia komunikację w dwie strony, a więc także pozwala na zdalne sterowanie rozproszonymi obiektami, a IoT ma jedynie dostarczać danych, co w zamyśle zwolenników jest bezpieczniejsze. Dane z takich rozproszonych czujników IoT mają trafiać do chmury obliczeniowej, która będzie gromadzić i przetwarzać dane, umożliwiając posiadaczom komputerów oraz smartfonów otrzymywanie obrobionych danych,...


Robert Magdziak

Elektronik bloguje

Trendy, zjawiska i nowe technologie pojawiające się rynku elektroniki, to tematyka unikalnego w skali kraju zawodowego bloga poświęconego elektronice profesjonalnej, prowadzonego przez redaktora naczelnego Magazynu Elektroniki Profesjonalnej "Elektronik" – dr. inż. Roberta Magdziaka. Blog jest okazją do spojrzenia na problemy i wyzwania, jakie stoją przed środowiskiem inżynierów elektroników w Polsce oczami osoby, która jest obecna w branży od 15 lat. Komentarze do wpisów można wysyłać bezpośrednio e-mailem do autora. Zapraszamy do lektury!