wersja mobilna
Online: 646 Piątek, 2016.12.09

Blogi

Jeśli chodzi o rozwój IoT, to jestem sceptykiem!

czwartek, 25 września 2014 12:06

W ostatnich dwóch latach sporo prognoz rozwojowych dotyczących rynku elektroniki skupia się na rynku IoT (Internet of Things). Tym trudnym do przetłumaczenia skrótem określa się niewielkie urządzenia komunikacyjne zawierające radiowy transceiver komunikacyjny i sterujący nim mikrokontroler, współpracujący z różnego rodzaju dołączanymi do niego czujnikami. IoT ma pozwolić w prosty i tani sposób kontrolować stan i parametry obiektów, które za jego pomocą będą przesyłały komunikaty o wszystkich zdarzeniach.

Funkcjonalnie IoT jest podobny do M2M, z tym że skrót M2M ma oznaczać poważne zastosowania profesjonalne, na przykład w przemyśle, a IoT te bardziej popularne i masowe, na przykład w domu. Można w tym pomyśle upatrywać teorii "wszystko w jednym", gdzie IoT będzie rozwiązaniem pokrywającym aplikacje telemetryczne, rozproszone systemy pomiarowe, inteligentny dom, a nawet szukać wcześniejszych pomysłów, jak smart dust.

Drugą ważną różnicą ma być to, że M2M zapewnia komunikację w dwie strony, a więc także pozwala na zdalne sterowanie rozproszonymi obiektami, a IoT ma jedynie dostarczać danych, co w zamyśle zwolenników jest bezpieczniejsze. Dane z takich rozproszonych czujników IoT mają trafiać do chmury obliczeniowej, która będzie gromadzić i przetwarzać dane, umożliwiając posiadaczom komputerów oraz smartfonów otrzymywanie obrobionych danych, na przykład alarmów o wycieku wody spod pralki.

Zwolennicy IoT twierdzą, że w niedalekiej przyszłości każdy sprzęt będzie miał wbudowany taki modulik, a uzbrojeni w kalkulatory na bazie takich wizji analitycy zapowiadają nadchodzącą rewolucję. Ich opracowania imponują rozmachem, np. Cisco twierdzi, że w 2020 roku na rynku będzie 50 mld takich urządzeń, Gartner sugeruje natomiast, że będzie ich jednak "tylko" 26 mld. Obojętnie, czy prognoza mówi o 50 miliardach, czy też tylko o połowie tej wartości, liczby te wydają się abstrakcyjnie duże, zupełnie jakby ktoś wykonał serię mnożeń i nie zastanowił się, czy wynik końcowy ma jakikolwiek sens, przy odniesieniu go do liczby osób na świecie, urządzeń, jakie funkcjonują w użyciu, wielkości obrotów na całym rynku elektroniki i hipotetycznej jego chłonności. Niemniej nawet bez tego widać wyraźnie, że prognozy mają rozmach.

Trzeba też odnieść się do kosztów. Układ radiowy, mikrokontroler, czujnik, oprogramowanie, projekt i płytka nawet w bardzo masowej skali mogą kosztować kilka dolarów. Nawet gdy cała platforma sprzętowa zamknie się w 5 dolarach, to te miliardy urządzeń zmienią się w jeszcze wyższe kwoty do zapłacenia. Po dodaniu opłat za chmurę obliczeniową i aplikacje na urządzeniach końcowych, IoT może okazać się wcale nie takie tanie, co zagrozi tej masowości. Na razie trudno znaleźć moduły do zadań kojarzonych z IoT nawet za znacznie większą sumę, co niestety negatywnie wpływa na tempo rozwoju takich aplikacji.

Kłopot może być także z ogromną ilością danych, jakie sieć czujników IoT będzie wytwarzać. W założeniu każde zanotowane zdarzenie ma skutkować przesłaniem komunikatu do systemu nadrzędnego. Infrastruktura radiowa, informatyczna zdolna do zapanowania nad taką ilością nadajników radiowych i strumieniem danych, jeszcze nie istnieje i jakoś nie wierzę, aby została stworzona w ciągu najbliższych 6 lat, a taki jest horyzont wymienionych prognoz.

Rozwiązania będzie wymagać też problem bezpieczeństwa danych i poufności. Akurat przetwarzanie ich w chmurze, czyli nie wiadomo gdzie, plus zaangażowanie firmy Google w IoT postrzegam jako wadę, a nie zaletę, bo czujniki mogą dostarczyć zbyt wiele informacji. Nawet inteligentne liczniki energii są postrzegane jako naruszające prywatność, a co dopiero miliardy czujników porozmieszczane w całym naszym otoczeniu.

Jakoś nie mogę przekonać się też do potrzeby, aby kosz na śmieci mówił do mojego telefonu, że jest pełny, a kosz na bieliznę razem z pralką zmuszał mnie do prania. Jeśli tylko nie jestem w tym osamotniony, to znak, że z tych prognoz i miliardów nic nie wyjdzie.

Robert Magdziak

 

Robert Magdziak

Elektronik bloguje

Trendy, zjawiska i nowe technologie pojawiające się rynku elektroniki, to tematyka unikalnego w skali kraju zawodowego bloga poświęconego elektronice profesjonalnej, prowadzonego przez redaktora naczelnego Magazynu Elektroniki Profesjonalnej "Elektronik" – dr. inż. Roberta Magdziaka. Blog jest okazją do spojrzenia na problemy i wyzwania, jakie stoją przed środowiskiem inżynierów elektroników w Polsce oczami osoby, która jest obecna w branży od 15 lat. Komentarze do wpisów można wysyłać bezpośrednio e-mailem do autora. Zapraszamy do lektury!