wersja mobilna
Online: 307 Piątek, 2016.12.09

Blogi

Czy energia i moc to jedno i to samo?

czwartek, 09 października 2014 11:45

Tak sformułowane tytułowe pytanie zadanie w branżowym miesięczniku dla elektroników wydaje się nie na miejscu, ale czytając dzisiejszą prasę, wiadomości płynące z mediów, zaczynam mieć wątpliwości, czy wszyscy mówimy jednym językiem. Dzisiaj wszędzie mówi się o energooszczędności, każdy nowy produkt po prostu musi mieć taką cechę, a wiele technologii, rozwiązań układowych bije co chwila nowe rekordy w tym obszarze. Niemniej często energooszczędność opisywana jest błędnie jako "niski pobór energii" lub "małe zużycie mocy". Ci, którzy jeszcze się bardziej gubią w terminologii, zamiast energii i mocy używają terminu "lepsza wydajność" licząc chyba na to, że czytający zorientuje się, co mają na myśli.

Wątpliwości, czy wszyscy rozumieją, co kryje się za energią i mocą, można nabrać próbując zrozumieć plany urzędników UE, którzy po sukcesach regulacji na rynku oświetlenia teraz jeszcze bardziej na serio wzięli się do oszczędzanie energii, zakazując produkcji i importu do UE odkurzaczy o mocy powyżej 1600 W. Co więcej, w planach rysują się kolejne możliwe ograniczenia, tym razem dotyczące suszarek do włosów, czajników, a nawet smartfonów! Na razie plany urzędników mówią o tym, że maksymalna moc odkurzaczy od 2017 roku nie może przekraczać 900 W, właśnie po to, aby oszczędzać energię.

Zawsze wydawało mi się, że odkurzanie, gotowanie lub suszenie włosów urządzeniem o mniejszej mocy trwa po prostu dłużej i bilans energetyczny w sumie się nie zmienia. Wprawdzie w odkurzaczu można jeszcze liczyć, że jakiś zaawansowany silnik, zaawansowany układ sterowania do niego i nowoczesna turbina są w stanie zapewnić taki sam ciąg ssania przy mniejszej mocy, ale dlaczego zatem ogranicza się moc silnika, a nie ciąg turbiny przeliczony na wat mocy zasilania? W przypadku czajnika jest jeszcze gorzej, bo trudno liczyć na zryw technologii, gdy bazuje on na zwykłej grzałce. Argumentacja o oszczędzaniu energii jeszcze bardziej zmusza do zastanowienia się, czy wszyscy rozumieją różnicę między energią a mocą.

Większość takich wymuszonych zmian prowadzi do patologii, czego doskonałym przykładem są żarówki wolframowe, sprzedawane mimo zakazu przez cały czas jako produkty specjalne. Nikt nie mówi też wprost o tym, że skomplikowane technologie i rozwiązania układowe stosowane w wielu energooszczędnych urządzeniach są kosztowne, a ich produkcja też pochłania energię elektryczną, surowce, prowadzi do zanieczyszczenia środowiska, przez co per saldo oszczędności na pewno nie są tak duże, jak wynika z prostych obliczeń, a nierzadko mogą być wręcz iluzoryczne.

Patrząc na sprawność energetyczną i ceny oświetlenia LED, można z kolei dojść do wniosku, że w walce o energooszczędność urządzeń w naszym środowisku wiele działań podejmuje się bez względu na cenę, jaką trzeba za nie zapłacić. Pierwsza lepsza żarówka LED o takiej samej wydajności świetlnej pobiera z sieci moc około 20-30% mniejszą niż świetlówka kompaktowa, ale kosztuje blisko czterokrotnie więcej. Różnica w cenie zwróci się po nawet 10 latach i należy mieć nadzieję, że oświetlenie LED będzie w stanie pracować tak długo bezawaryjnie. Niestety gwarancję producenta, że tak będzie, otrzymuje się tylko na 2 lata, przez co wiele osób tę niesymetrię i zakazy wprost nazywa spiskiem żarówkowym.

Bezsprzecznie o energooszczędność urządzeń trzeba się troszczyć i warto inwestować w takie technologie. Ale błędem jest patrzenie na nią przez pryzmat jednego produktu, komponentu lub szczegółu, bo wiadomo, że liczy się całość oddziaływania na środowisko, tzw. carbon footprint. Mówiąc o oszczędzaniu energii, warto też tak formułować myśli, aby nikt nie miał wątpliwości, że energia i moc nie są synonimami oraz że droga od redukcji pobieranej mocy do ograniczenia zużycia energii jest bardzo długa.

Robert Magdziak

 

Robert Magdziak

Elektronik bloguje

Trendy, zjawiska i nowe technologie pojawiające się rynku elektroniki, to tematyka unikalnego w skali kraju zawodowego bloga poświęconego elektronice profesjonalnej, prowadzonego przez redaktora naczelnego Magazynu Elektroniki Profesjonalnej "Elektronik" – dr. inż. Roberta Magdziaka. Blog jest okazją do spojrzenia na problemy i wyzwania, jakie stoją przed środowiskiem inżynierów elektroników w Polsce oczami osoby, która jest obecna w branży od 15 lat. Komentarze do wpisów można wysyłać bezpośrednio e-mailem do autora. Zapraszamy do lektury!