wersja mobilna
Online: 643 Sobota, 2016.12.03

Blogi

Fałszowane komponenty psują rynek dystrybucji

piątek, 30 października 2015 12:29

Fałszywe podzespoły elektroniczne to temat, który bardzo często pojawia się w mediach i publikacjach zagranicznych i jednocześnie bardzo rzadko jest tematem jakichkolwiek debat i publikacji w kraju. Media zagraniczne sygnalizują, że problem z podrabianymi komponentami nasilił się zwłaszcza w ostatnich pięciu latach, a w USA tworzonych jest wiele programów technicznych i organizacyjnych, które mają na celu kontrolę integralności łańcucha dostaw. Wyjątkową ochronę zapewnia się tam technologiom wojskowym i kosmicznym, które muszą być wolne od podróbek bez względu na koszty.

W ramach tych prac analizuje się źródła pochodzenia fałszywych komponentów, bo fałszywki są różnej klasy i tym samym zagrożenie, jakie powodują, też nie zawsze jest takie samo. Najmniej groźne są chyba chipy pozyskiwane z elektronicznego złomu i odświeżane przez mycie i usuwanie resztek lutowia, gdyż są to produkty wytworzone przez faktycznego ich producenta, niemniej stare i przegrzane, przez co ich jakość jest niska a czas życia krótki. Na rynek trafiają one do starych urządzeń, są kupowane przez serwisy i utrzymanie ruchu, które nierzadko musi latami podtrzymywać działanie sprzętu zawierającego podzespoły już nieprodukowane.

Druga grupa to komponenty fałszowane celowo na normalnych urządzeniach technologicznych, będące mniej lub bardziej udanymi kopiami funkcjonalnymi oryginałów. Potrzebne są głównie do wytwarzanych "na lewo" i po godzinach urządzeń znanych marek oraz dla tych, którzy minimalizują koszty zaopatrzenia. Badania wskazują, że już 8% urządzeń istniejących na rynku to podróbki. Do nich potrzebne są komponenty i kółko się zamyka.

Krajowy rynek elektroniki jest z pewnością dotknięty podobnymi problemami, co przestaje być dziwne w sytuacji, jak wiele znaczy niska cena na naszym rynku dystrybucji. Ale jeszcze trzy lata temu w wykonanym przez redakcję badaniu ankietowym próżno było szukać jakichkolwiek wyraźnych śladów, że branża w ogóle styka się z fałszywkami. Opinie, że podrabiane elementy nie są dla naszego rynku problemem, pojawiały się też w rozmowach, a całość miała uspokajająco-kojący charakter obliczony chyba na to, aby nie wywoływać dyskusji.

Tegoroczne badanie ankietowe wykonane przy okazji przygotowań do naszego raportu poświęconego rynkowi dystrybucji także nie wykazało problemu z fałszywymi elementami. Niemniej często pojawiały się wskazania na to, że klienci poszukują komponentów o wysokiej jakości i kierują się jakością w swoich wyborach. To istotna zmiana, bo trzy lata temu nie była aż tak ważna. Prawdopodobnie pod hasłem jakość kryją się właśnie problemy z podróbkami, które przecież wcale nie muszą być widoczne jako kompletny brak działania, ale jako mniej lub bardziej widoczne anomalie, zawieszenia, niedokładności lub niestabilności.

W warunkach krajowych trudno powiązać takie zdarzenia z tym, że jakiś element był podrobiony, jeszcze trudniej udowodnić, że to na skutek złych elementów aplikacja działa źle. Bo przecież na takie działanie wpływ ma jeszcze wiele innych czynników, materiałów i procesów wykorzystywanych przy produkcji. Co więcej, nie każdy producent ma czas, chęć i możliwości, aby przeprowadzić własne śledztwo co do jakości i pochodzenia podzespołów, bo wiadomo, że czasu zawsze brakuje. W efekcie takich problemów, takie komponenty po prostu lądują w koszu, jako jeszcze jedno negatywne doświadczenie życiowe.

Problemy z podróbkami stają się oczywiste tylko czasem, gdy dotyczą wyrobu produkowanego od dawna, w większych seriach, pozwalających na dokonywanie obserwacji historycznych, a także, gdy ewentualna podróbka jest wyjątkowo kiepska i złego działania nie trzeba szukać godzinami. Takie sprawy z pewnością kończą się reklamacją, trudnymi rozmowami z dostawcą, zapewne też odszkodowaniami. I z pewnością nie trafiają na forum publiczne, bo niestety byłby to ogromny cios w wizerunek dostawcy, który w branży mógłby zostać uznany za podejrzanego i niepewnego. I niestety taka kara ostracyzmu często spotykałyby niewinnego.

Robert Magdziak

 

Robert Magdziak

Elektronik bloguje

Trendy, zjawiska i nowe technologie pojawiające się rynku elektroniki, to tematyka unikalnego w skali kraju zawodowego bloga poświęconego elektronice profesjonalnej, prowadzonego przez redaktora naczelnego Magazynu Elektroniki Profesjonalnej "Elektronik" – dr. inż. Roberta Magdziaka. Blog jest okazją do spojrzenia na problemy i wyzwania, jakie stoją przed środowiskiem inżynierów elektroników w Polsce oczami osoby, która jest obecna w branży od 15 lat. Komentarze do wpisów można wysyłać bezpośrednio e-mailem do autora. Zapraszamy do lektury!