wersja mobilna
Online: 648 Czwartek, 2016.12.08

Biznes

Czy dla technologii bezprzewodowego ładowania bieżący rok będzie przełomem?

wtorek, 30 czerwca 2015 11:55

Wśród użytkowników różnych urządzeń elektronicznych, szczególnie mobilnych, wzrasta wiedza na temat dostępności technologii ładowania bezprzewodowego. To w dużej mierze efekt jej zastosowania w głośnych ostatnio produktach, takich jak Samsung Galaxy S6 czy Apple Watch. Według najnowszego badania rynku przeprowadzonego przez firmę IHS, 76% klientów w USA, Wielkiej Brytanii i w Chinach ma obecnie świadomość możliwości bezprzewodowego ładowania. To ponad dwukrotnie więcej niż rok temu. Zatem użytkownicy dostrzegają potrzebę korzystania z tej technologii i IHS spodziewa się, że w 2015 r. nastąpi przełom w jej upowszechnieniu.

David Green odpowiadający w firmie IHS za badania w zakresie urządzeń zasilających i zasilania bezprzewodowego powiedział, że zeszłoroczne badanie rynku wykazało iż jedynie 36% respondentów brało pod uwagę korzystanie z ładowania bezprzewodowego. Według szacunków IHS dostawy odbiorników energii instalowanych w telefonach komórkowych osiągną w 2015 r. 120 milionów sztuk. Większość montowana będzie w smartfonach Galaxy S6 i S6 Edge firmy Samsung. W przypadku elektroniki noszonej będzie to w tym roku około 20 milionów odbiorników do bezprzewodowego ładowania, w tym ponad 14 mln sztuk obejmą dostawy dla zegarka Apple Watch.

Zdaniem Davida Greena zwiększenie świadomości konsumentów w zakresie omawianej technologii spowoduje rozszerzenie jej zastosowania na kolejne rodzaje produktów elektronicznych. Gdy w ubiegłym roku ponad dwie trzecie potencjalnych konsumentów w badanych krajach nie znało bezprzewodowego ładowania, niemożliwe było pojawienie się wystarczającego popytu. Obecny wzrost świadomości przekraczający trzy czwarte rynku dobrze wróży technologii bezprzewodowej. - To nie jest dobra wiadomość tylko dla takich jak Samsung. To dobra wiadomość dla wszystkich zaangażowanych w rozwijanie technologii ładowania bezprzewodowego. Istotą jest to, że ludzie zaczynają słuchać o bezprzewodowym ładowaniu, zaczynają je akceptować i dostrzegać potrzebę jego użycia - mówił David Green.

Brak jednego standardu

Podczas gdy odbiorcy stają się bardziej świadomi technologii ładowania bezprzewodowego, sama technologia jest wciąż dość niejednolita i opiera się na trzech konkurujących ze sobą sojuszach - Qi Wireless Power Technology Alliance, Alliance for Wireless Power (A4WP) oraz Power Matters Alliance (PMA). Każda z organizacji dąży do tego, by to ich rozwiązanie stało się standardem.

Pierwszego czerwca uzgodniono połączenie A4WP i PMA. Jednak nadal pozostają dwie różne technologie, które nie są kompatybilne, ponieważ pracują na zupełnie innych częstotliwościach. Zdaniem Greena, fakt, że istnieją różne technologie nie ma znaczenia, gdyż wszystkie trzy są zasadniczo podobne - każda jest w istocie technologią ładowania rezonansowego. IHS uważa, że ​​rosnąca liczba odbiorników ładowania dostarczana będzie jako urządzenia "dual-mode", czyli obsługujące więcej niż jedną technologię. Firma spodziewa się, że w przyszłym roku na rynek trafi od 20 do 30% odbiorników ładowania typu dualnego.

- Tak naprawdę wszystko sprowadza się do konsumentów. Użytkownika nie obchodzi jaka technologia jest wykorzystywana. Oczekuje on jedynie bezprzewodowego ładowania, które będzie pracować ze wszystkim dookoła - mówił David Green.

Według Vicky Yussuff z IHS świadomość w zakresie technologii ładowania bezprzewodowego osiągnęła już masę krytyczną i następnym krokiem powinno być bardziej skuteczne jej wdrażanie. - Ładowanie bezprzewodowe musi być realizowane w sposób, który jest dla użytkowników logiczny i łatwy w obsłudze, dzięki czemu będą oni rzeczywiście cieszyć się nową funkcjonalnością i będą chcieli nadal jej używać. Gdy to zacznie się dziać, zobaczymy coraz więcej konsumentów korzystających z ładowania bezprzewodowego jako podstawowego sposobu ładowania swoich urządzeń przenośnych - mówiła Vicky Yussuff.

źródło: EE Times

 

World News 24h

czwartek, 08 grudnia 2016 20:00

Mobile chipmaker Qualcomm is making its next big move in its uphill battle with Intel in the data center market. The San Diego, Calif.-based company announced its second-generation server chip built on the most advanced chip manufacturing process at 10 nanometers. The chip, called the Centriq 2400, will contain 48 ARM-based cores. Qualcomm is calling its custom ARM processors Falkor.

więcej na: www.forbes.com