Określenie to jest nieco mylące – w rzeczywistości chodzi raczej o wielkoskalowe centra obliczeniowe. Bruksela liczy przy tym, że publiczne finansowanie przyciągnie dodatkowe 20 mld euro prywatnego kapitału. Łączna wartość planowanych inwestycji może więc sięgnąć około 30 mld euro. Jeśli wszystko pójdzie oczywiście zgodnie z planem.
Budowa siedmiu obiektów będzie realizowana w ramach konkurencyjnego procesu przetargowego. Firmy mogą już składać oferty na kontrakty związane z ich stworzeniem. Każda z nowych gigafabryk ma być wyposażona w co najmniej 100 tys. najnowocześniejszych układów AI. Według Komisji Europejskiej pojedynczy obiekt będzie dysponował mocą obliczeniową około czterokrotnie większą niż jakiekolwiek działające obecnie centrum danych w UE. A Europa posiada już sieć 19 centrów danych przeznaczonych do obsługi zadań związanych ze sztuczną inteligencją. Są one rozmieszczone w różnych częściach kontynentu – od Finlandii po Hiszpanię. Siedem nowych gigafabryk ma po uruchomieniu ponad dwukrotnie zwiększyć dostępną moc obliczeniową.
Inwestycja jest częścią szerszego planu zwiększania europejskiej suwerenności technologicznej. W Brukseli coraz częściej pojawiają się obawy, że nadmierne uzależnienie od infrastruktury kontrolowanej przez zagraniczne firmy może w przyszłości stać się problemem strategicznym. Europa znajduje się przy tym pomiędzy dwoma potężnymi rywalami. Stany Zjednoczone pozostają zdecydowanym liderem pod względem prywatnych inwestycji w sztuczną inteligencję, podczas gdy Chiny dysponują ogromnymi zasobami energii przeznaczonymi na zasilanie centrów danych. Sytuację dodatkowo komplikuje rosnące napięcie pomiędzy największymi gospodarkami świata. Waszyngton coraz ostrzej krytykuje część unijnych regulacji technologicznych, a Pekin zwiększa kontrolę nad dostawami kluczowych minerałów wykorzystywanych w produkcji elektroniki i półprzewodników. Według przywoływanej przez Komisję Europejską analizy z 2025 roku Europa wyraźnie pozostaje w tyle za USA i Chinami w kilku najważniejszych obszarach związanych z rozwojem AI.
Dostępność chipów
Budowa gigafabryk może jednak ujawnić znacznie poważniejszy problem europejskiego przemysłu. W raporcie przedstawionym Parlamentowi Europejskiemu w czerwcu Komisja Europejska przyznała, że Europa nie produkuje obecnie wielu z milionów komponentów potrzebnych do budowy i funkcjonowania współczesnych centrów danych. To istotna informacja, ponieważ oznacza, że europejskie ambicje związane ze sztuczną inteligencją mogą być ograniczane nie tylko przez brak odpowiednich chipów czy możliwości tworzenia zaawansowanych modeli AI. Problemem są również podstawy całej infrastruktury – łańcuchy dostaw oraz dostęp do taniej energii. Ten drugi czynnik może być szczególnie problematyczny. Energia elektryczna dla przemysłu w Unii Europejskiej może kosztować dwa, a nawet trzy razy więcej niż w USA czy Chinach.
Sam niedobór podzespołów nie powinien być natomiast aż tak dużym problemem. Zgodnie z założeniami, może stworzyć ogromne możliwości dla europejskich producentów elektroniki, firm EMS oraz przedsiębiorstw zajmujących się produkcją kontraktową. Siedem gigafabryk, z których każda będzie wyposażona w ponad 100 tys. akceleratorów AI, będzie potrzebować gigantycznych ilości dodatkowego sprzętu.
Jeżeli Bruksela rzeczywiście będzie chciała zwiększyć udział europejskich producentów w tych łańcuchach dostaw, może to otworzyć przed lokalnymi firmami ogromny rynek. Szansę mogą otrzymać również przedsiębiorstwa spoza UE, o ile zdecydują się przenieść część produkcji do Europy i w ten sposób dostosować się do rosnącego nacisku na odporność lokalnych łańcuchów dostaw. Dla producentów elektroniki najważniejsze będzie teraz to, jak dokładnie Komisja Europejska skonstruuje przetargi. Szczególnie istotne będzie to, czy przy przyznawaniu publicznych pieniędzy pojawią się wymagania dotyczące udziału europejskich komponentów lub korzystania z dostawców działających na terenie UE.
Podobne rozwiązania stosowano już w Stanach Zjednoczonych w przypadku projektów finansowanych w ramach CHIPS Act. Jeśli Bruksela zdecyduje się na podobny model, mogłoby to znacząco wpłynąć na decyzje firm EMS dotyczące tego, gdzie powinny rozwijać swoje moce produkcyjne w kolejnych latach. Co ciekawe, skoro sama Komisja przyznaje, że Europa ma problem z produkcją odpowiedniej liczby podzespołów, można spodziewać się, że końcowe warunki kontraktów będą zawierały zachęty lub wymagania premiujące lokalną produkcję.
Koszt energii
Faktycznym problemem pozostaje jednak koszt energii. Obliczenia AI są niezwykle prądożerne. Firmy takie jak Meta czy OpenAI od dawna inwestują już w budowę własnych elektrowni, w tym nawet jądrowych. Europa nie wypada pod tym względem najlepiej. Sieć jest regularnie przeciążana i w kiepskim stanie. Nawet jeśli uda się zabezpieczyć odpowiednią liczbę chipów i znaleźć finansowanie, gigafabryki zlokalizowane w regionach, gdzie obowiązują wysokie europejskie ceny energii, będą miały strukturalną przewagę kosztową konkurentów z USA i Chin. To może mieć duże znaczenie przy wyborze państw, w których powstanie siedem nowych obiektów.
Kraje oferujące tańszą energię mogą stać się znacznie atrakcyjniejsze nie tylko dla samych gigafabryk, ale również dla firm dostarczających im elektronikę, systemy zasilania, chłodzenie i pozostałą infrastrukturę. Polska nie jest jednak całkowicie poza grą – rząd podjął już działania, aby nasz kraj mógł ubiegać się o lokalizację jednej z europejskich gigafabryk AI. Rada Ministrów przyjęła uchwałę umożliwiającą udział Polski w unijnym programie, a państwo zadeklarowało zakup usług obliczeniowych o wartości około 100 mln euro w latach 2028-2033, co ma zwiększyć przewidywalność inwestycji.
Potencjalna fabryka mogłaby zapewnić ogromne moce obliczeniowe firmom, naukowcom i administracji. Jej lokalizacja nie została jeszcze przesądzona – wcześniej wskazano jednak około 10 miejsc, które mogłyby przyjąć taką inwestycję. Ostatecznie o wyborze zdecyduje europejskie postępowanie, a powodzenie projektu będzie zależało również od zaangażowania polskiego biznesu i przygotowania odpowiedniej infrastruktury energetycznej.
Tak czy inaczej, Europa właśnie wykonuje więc duży krok w stronę własnej infrastruktury AI. 10 mld euro publicznych pieniędzy może uruchomić inwestycje warte około 30 mld euro, ale same pieniądze nie wystarczą. Potrzebne są inwestycje strukturalne.