Polski procesor "Warszawa" - hit czy kit?

Firma z Pisza stworzyła pierwszy polski procesor "Warszawa" - taką wiadomość trzy dni temu podała PAP, a w chwilę później zgodnie powtórzyły ją portale informacyjne, a nawet media branżowe. Niusy dotyczące osiągnięć Polaków, a zwłaszcza te o sensacyjnym i przełomowym charakterze, gdzie nasi inżynierowie ścigają się ze światową czołówką przemysłu, zawsze trafiały na czołówki gazet a nawet do telewizji. Rzadko pojawiają się natomiast w prasie branżowej, która niejedną sensację zbywała uśmiechem politowania. "Pierwszy polski procesor Warszawa" ma wszystkie atrybuty takiego niusa, ale warto chyba sprawdzić inżynierskim okiem, czy to, co się kryje za tą informacją, zasługuje na sensację, zainteresowanie, czy może wspomniany uśmiech.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Po przeczytaniu tytułu w pierwszej chwili mogło się wydawać, że cała rzecz dotyczy jakiegoś nowego opracowania firmy Evatronix, DCD lub innego producenta bloków IP, w tym mikrokontrolerów, w chwilę później, że mowa jest o pracy magisterskiej, w której studenci napisali w VHDL-u w ramach ćwiczeń projekt mikrokontrolera. To są realne sytuacje, ale na sensację się nie nadają. Oddajmy głos PAP, który napisał:

"Stworzony przez nas procesor będzie mógł znaleźć szerokie zastosowanie zarówno w firmach produkcyjnych, jak i w rolnictwie czy gospodarstwach domowych w tzw. inteligentnym domu. Umożliwia on pracę nie - jak dotychczasowe procesory - osobom wysoko wykwalifikowanym, lecz wszystkim, którzy orientują się w programowaniu Java, czyli naprawdę dużym rzeszom ludzi - powiedział prezes firmy. Podkreślił, że niewątpliwą zaletą procesora "Warszawa" jest też jego niska cena - ok. 100 zł. (....) (...)

Obecna specyfikacja procesora "Warszawa" to: architektura procesora: 32-bitowa; zegar systemowy: 700MHz (prototyp 66MHz); pamięć Cache: 4KB; stack RAM: 512B; obsługa portów: GPIO; 32-bitowa szyna peryferii umożliwiającą podłączenie do 128 urządzeń."

Czyli za 100 zł firma proponuje zakup mikroprocesora z wbudowanym interpreterem Javy, minimalną pamięcią, wolnym taktowaniem i bez wbudowanych jakichkolwiek układów peryferyjnych, bez narzędzi deweloperskich, środowiska programistycznego umożliwiającego tworzenie kodu i liczy, że pomysł ten chwyci na rynku? Co więcej firma ma nadzieję, że taki układ będzie chętnie aplikowany przez producentów elektroniki w nowych urządzeniach, a konstruktorzy porzucą popularne i wydajne układy produkowane przez Atmela, TI, Renesasa, STMicro, w tym wszystkie ARM-y?

Gdyby taki projekt miał charakter naukowy lub hobbystyczny, nie było by problemu, gdyż wówczas cele działań są inne niż zarabianie pieniędzy. Tu natomiast plany dotyczą produkcji, przemysłu i tworzenia popularnych i masowych aplikacji, jak przytoczone przez firmę odczytywanie danych z liczników zużycia mediów. Trzeba niestety zderzyć się z twardą rzeczywistością i odnieść się do tego, co mamy w magazynach dystrybutorów, działających na realnym rynku.

Układy z rdzeniem Cortex-M3 lub (już archaiczne) ARM7 o podobnym taktowaniu można kupić już za niecałe 4 zł, czyli około 1 dolara. Taki mikrokontroler ma nieporównywalnie większą prędkość wykonywania programów, wbudowane układy peryferyjne i pamięć wewnętrzną SRAM o większej pojemności, wbudowany Flash, a rdzeń mikrokontrolera ma sprzętowy akcelerator Javy, dzięki czemu prędkość wykonywania programów napisanych w Javie jest duża.

Procesor Warszawa z zegarem 66 MHz plus Javą z natury rzeczy musi mieć niską wydajność wykluczającą większość praktycznych zastosowań, niczym Basic na ZX Spectrum. Aby Java działała szybciej, współczesne rdzenie są wyposażane w sprzętowe jednostki przyspieszające wykonywanie typowych programów w Javie. Logika jest prosta: jeżeli weźmie się procesor z rdzeniem Cortex-A5 w środku (z wbudowanym dopalaczem Javy), który jest taktowany 700 MHz i uruchomi na nim aplikacje, to jej wykonanie będzie trwało krócej niż uruchomienie np. programowego interpretera Javy na tym samym rdzeniu (co nie jest możliwe w przypadku "Warszawy", która jest wyposażona w rdzeń "nie-wiadomo-jaki"), taktowanym z tą samą częstotliwością, bo interpretacja zabiera czas. Z tego powodu dopalacze Javy zgodne z Java PSE były stosowane już w rdzeniach ARM7 (Jazelle).

Dyskusyjne jest też koncentrowanie się na samej Javie, jako celu, gdyż wydaje się to rozmijać z aktualnie widocznymi na rynku trendami. Firmy, które nie chcą pisać oprogramowania w C lub ich aplikacja nie wymaga dużej wydajności przetwarzania, raczej wybierają silny mikrokontroler i instalują na nim system operacyjny, np. Linuksa lub Androida.

Takie rozwiązanie daje dostęp do takich samych lub większych zasobów oprogramowania jak w przypadku maszyny z Javą, ale kilkadziesiąt razy taniej, bo przecież sam procesor to nie wszystko – peryferia mają takie samo znaczenie. No i na koniec uwaga do twórców "Warszawy" i redaktorów z portali - pierwszy polski mikroprocesor MCY7880 pojawił się na rynku w 1981 roku. Został wyprodukowany w zakładach CEMI.

Był to klon intelowskiego 8080 - wystarczyło zerknąć do Wikipedii - http://pl.wikipedia.org/wiki/Intel_8080.

Robert Magdziak, Piotr Zbysiński

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
Czy bliżej nam do polskiego mikroprocesora?
Wszystkie polskie procesory 32-bitowe
Prognozy wzrostu sprzedaży mikroprocesorów
Procesor Warszawa i medialna wrzawa
Polsce potrzebna jest nowa polityka technologiczna
IBM dostarcza najszybszy procesor wielordzeniowy na rynku
Zobacz więcej w kategorii: Gospodarka
Zasilanie
Agrowoltaika jako odpowiedź na rosnące problemy energetyczne
Produkcja elektroniki
Infineon i Wolfspeed zawierają umowę na dostawy 200-milimetrowych podłoży z węglika krzemu
PCB
Firma Printed Circuit Board Technology wyróżniona tytułem "Brylant Polskiej Gospodarki 2025"
Komponenty
Kingston zdominował światowy rynek modułów DRAM - firma osiągnęła 62% udziału
Produkcja elektroniki
Infineon otwiera nowy hub produkcyjny w Tajlandii - strategiczne zwiększenie mocy i odporności łańcucha dostaw
Zasilanie
Tavion rozpoczyna budowę pierwszego parku bateryjnego w Polsce. W Bydgoszczy powstanie magazyn energii o mocy 20 MW
Zobacz więcej z tagiem: Artykuły
Magazyn
Październik 2026
Magazyn
Wrzesień 2026
Magazyn
Sierpień 2026

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów