Humanoidalne roboty stały się rzeczywistością

Humanoidalne roboty to koncept mający już ponad sto lat. Isaac Asimov już w 1950 stworzył zbiór opowiadań „Ja Robot” i opracował słynne trzy prawa robotyki, zabraniające konstruktom krzywdzić ludzi. Mimo to, nie zbliżyliśmy się jednak zbytnio do faktycznej realizacji tej idei. Od 1950 komputery rozwinęły się w wykładniczym tempie, ale robotyka wciąż pozostaje o wiele bardziej zaniedbaną dziedziną. Humanoidalne roboty stają się jednak na naszych oczach stopniowo rzeczywistością.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Do niedawna brakowało kluczowych elementów potrzebnych do ich stworzenia. Sytuacja zmieniła się jednak wraz z dynamicznym rozwojem sztucznej inteligencji, któremu towarzyszył szybki postęp w dziedzinie sensorów, siłowników i algorytmów. Jeszcze niedawno rozwój takich robotów był domeną wąskiej grupy badaczy. Dziś rynek dynamicznie rośnie, a coraz więcej firm angażuje się w tworzenie humanoidów lub technologii wspierających ich rozwój.

Roboty przestały być ciekawostką

Dynamiczny rozwój AI, która pozostawała jeszcze dekadę temu również rozważaniem raczej akademickim, udowodnił, że w tym segmencie są realne pieniądze i realne zastosowania w rzeczywistym świecie. Na rynku pojawia się coraz więcej sposobów na inwestowanie w robotykę, chociażby poprzez wyspecjalizowane fundusze ETF czy finansowanie startupów przez duże korporacje.

Ciekawym przykładem jest firma inwestycyjna Humanoid Global, która ulokowała kapitał w spółkach działających na różnych etapach tego rynku – od młodych startupów po bardziej rozwinięte projekty. To pierwsza firma inwestycyjna specjalizująca się tylko w humanoidalnych robotach. Co istotne, spółka nie stawia wyłącznie na pojedyncze konstrukcje robotów. Jej podejście obejmuje cały ekosystem – od samych platform humanoidalnych, przez oprogramowanie, sensory, napędy i systemy bezpieczeństwa, aż po infrastrukturę operacyjną. Założenie jest proste: roboty tej klasy mogą odnieść sukces tylko wtedy, gdy rozwija się cały łańcuch technologiczny.

W przeciwieństwie do wielu tradycyjnych inwestorów, Humanoid Global nie ogranicza się ani do konkretnego regionu, ani do jednego etapu rozwoju firm. W portfelu znajdują się zarówno młode startupy, jak i bardziej dojrzałe spółki, a inwestycje obejmują Amerykę Północną, Europę oraz – coraz częściej – Azję. Pokazuje to, że humanoidalne roboty nie będą pojedynczym przełomem stworzonym przez jedną firmą.

Warto wspomnieć też o samym koncepcie humanoidalności. Błędnie można przyrównać go do podobieństwa do człowieka. Tymczasem nie do końca o to chodzi. Wyglądamy tak jak wyglądamy, dlatego, że na drodze ewolucji uznaliśmy, że to optymalny sposób poruszania się i konserwacji energii. Projektanci humanoidalnych robotów korzystają z tego założenia. Nie oznacza to jednak konieczności upodobniania się do ludzi. W robotyce nie chodzi bowiem koniecznie o wygląd przypominający człowieka, ale raczej o konstrukcję. Taki robot ma zazwyczaj wyprostowany tułów, dwie ręce, dwie nogi umożliwiające chodzenie oraz moduł sensorów w miejscu głowy. Kluczowe jest to, że potrafi funkcjonować w środowisku zaprojektowanym dla ludzi – poruszać się po schodach, sięgać do półek czy korzystać z narzędzi.

Pracownik, towarzysz i żołnierz

Niektóre konstrukcje mocniej nawiązują do ludzkiego wyglądu, chociażby Optimus od Tesli. W tym przypadku wyraźnie widać proporcje przypominające człowieka, wyodrębnioną głowę, tułów i kończyny oraz dłonie z ruchomymi palcami. Całość ma też bardziej „ludzką” formę wizualną, co sprawia, że robot wpisuje się w intuicyjne wyobrażenie maszyny podobnej do człowieka. Można powiedzieć, że Optimus to robot już bardziej antropomorficzny, czyli faktycznie przypominający człowieka.

Z kolei Digit od Agility Robotics podchodzi do tematu inaczej. Nie próbuje wiernie odwzorować ludzkiej sylwetki ani dłoni, ale nadal spełnia kryteria robota humanoidalnego. Ma dwunożną lokomocję, tułów z ramionami, moduł sensorów oraz odpowiedni zasięg i wysokość, dzięki czemu może pracować w przestrzeniach zaprojektowanych dla ludzi.

Dobrym sposobem na rozróżnienie tych podejść jest właśnie podział na humanoidy „antropomorficzne” i „funkcjonalne”. Te pierwsze starają się odwzorować wygląd i ruchy człowieka, natomiast drugie skupiają się na praktycznym działaniu w ludzkim otoczeniu, zachowując tylko niezbędne cechy konstrukcyjne. Obie kategorie należą do tej samej grupy, ale reprezentują różne podejścia projektowe. Przykładem grupy pierwszej jest Cartwheel Robotics, które rozwija roboty nastawione na interakcję z człowiekiem. Ich konstrukcje mają być nie tylko funkcjonalne, ale też „towarzyskie” – zdolne do adaptacji, nauki i reagowania na emocje. Flagowa platforma, jak robot Yogi, znajduje zastosowanie m.in. w opiece zdrowotnej, hotelarstwie czy środowiskach badawczych. Firma stawia na rozwój kompetencji w czasie i bezpieczną, intuicyjną współpracę z ludźmi. Przykładami z gruby drugiej są wszystkie roboty, mające pracować na magazynach, fabrykach czy w innych środowiskach projektowanych przez ludzi. Wygląd nie ma tutaj znaczenia, liczy się funkcjonalność.

Szybki rozwój

Rynek robotyki humanoidalnej wchodzi dziś w fazę, którą można porównać do wczesnych lat rozwoju sztucznej inteligencji czy chmury obliczeniowej – z jednej strony nadal mamy do czynienia z technologią na relatywnie wczesnym etapie komercjalizacji, z drugiej coraz wyraźniej widać już konkretne modele biznesowe, realne wdrożenia i rosnący kapitał. Największe znaczenie ma fakt, że sektor ten przestaje opierać się wyłącznie na pokazach prototypów i medialnych demonstracjach. Coraz więcej firm buduje pełne łańcuchy wartości: od producentów sensorów, napędów i układów sterowania, przez dostawców modeli AI i systemów wizyjnych, aż po integratorów wdrażających roboty w logistyce, przemyśle, ochronie zdrowia czy usługach. To właśnie ten ekosystem będzie w najbliższych latach decydował o tempie rozwoju rynku, a nie pojedyncze, głośne konstrukcje. Przed branżą stoi jeszcze wiele wyzwań – przede wszystkim koszt produkcji, energooszczędność, bezpieczeństwo pracy z człowiekiem oraz standaryzacja platform – jednak kierunek wydaje się już przesądzony.

Humanoidalne roboty coraz szybciej wychodzą z laboratoriów i trafiają do rzeczywistych zastosowań, a wraz z napływem kapitału oraz postępem AI mogą stać się jednym z najważniejszych segmentów technologicznych kolejnej dekady, podobnie jak wcześniej smartfony, chmura czy generatywna sztuczna inteligencja. To nie będzie rynek jednej przełomowej premiery, lecz długofalowa transformacja całego sektora automatyzacji i interakcji człowiek-maszyna.

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
Rynek czujników dla robotów humanoidalnych przekroczy 6,59 mld USD do 2037 roku. Nadchodzi sensoryczna rewolucja w robotyce
Mouser Electronics ukazuje rozwój i technologie robotów humanoidalnych w nowej odsłonie „Rise of the Robots”
Zobacz więcej w kategorii: Gospodarka
Komunikacja
Orbitalne centra danych przestają być konceptem rodem z sci-fi
Projektowanie i badania
Infineon i ZuriQ rozwijają współpracę nad skalowalnymi procesorami kwantowymi
Komunikacja
Cisco otworzyło w Krakowie laboratorium sieci dla AI. Niemal 400 szaf serwerowych i 4 MW mocy IT
Zasilanie
Agrowoltaika jako odpowiedź na rosnące problemy energetyczne
Produkcja elektroniki
Infineon i Wolfspeed zawierają umowę na dostawy 200-milimetrowych podłoży z węglika krzemu
PCB
Firma Printed Circuit Board Technology wyróżniona tytułem "Brylant Polskiej Gospodarki 2025"
Zobacz więcej z tagiem: Elektromechanika
Prezentacje firmowe
Lakier zabezpieczający BLOC JELT – skuteczna ochrona i plombowanie połączeń śrubowych
Informacje z firm
Warsztaty Mistrzów PLC 2026: Phoenix Contact wspiera rozwój młodych kadr inżynierskich
Prezentacje firmowe
Samobalansujący egzoszkielet Project MARCH – innowacje w elektronice i sterowaniu

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów