Problem w tym, że chińskie technologie są tam już bardzo mocno zakorzenione. Całkowita wymiana już działającego sprzętu może mieć więc bardzo poważne konsekwencje finansowe. Nowe dane branżowe sugerują, że koszty mogą nie tylko mocno obciążyć europejskich operatorów, ale również spowolnić rozwój sieci 5G i opóźnić przygotowania do ery 6G. Według analizy GSMA Intelligence, przygotowanej na zlecenie siedmiu dużych europejskich grup telekomunikacyjnych, bezpośredni koszt usunięcia i zastąpienia sprzętu dostawców wysokiego ryzyka w całej Unii Europejskiej może wynieść od 30 do 40 mld euro.
Ogromne koszty cyberbezpieczeństwa
Największa część tej kwoty przypadnie na sieci komórkowe. Ich modernizacja może kosztować od 16 do 22 mld euro. Wymiana urządzeń wykorzystywanych w sieciach stacjonarnych pochłonie kolejne 5 mld euro, a infrastruktura transportowa może wymagać od 9 do 12 mld euro. Co ciekawe, nie pokrywa się to z założeniami Komisji Europejskiej. Bruksela oceniała, że w przypadku samych sieci komórkowych roczny koszt wymiany wyniesie około 3,4 – 4,3 mld euro. Rozstrzał jest olbrzymi, to wielkie niedoszacowanie realnego kosztu.
GSMA Intelligence zwraca uwagę, że różnica może wynikać między innymi z zakresu analiz. Szacunki Komisji Europejskiej nie obejmują bowiem kosztów związanych z sieciami stacjonarnymi i transportowymi, które według analizy branżowej również wymagają znacznych nakładów. Co więcej, wspomniane 30–40 mld euro należy traktować raczej jako ostrożny szacunek. Analiza obejmuje około połowę połączeń komórkowych i stacjonarnych w UE, a jej autorzy nie uwzględnili całej infrastruktury pasywnej. Jeżeli w niektórych miejscach jest ona zintegrowana ze sprzętem aktywnym, zakres koniecznej wymiany może okazać się jeszcze większy.
Mniej dostawców to kolejny problem
Problemem nie będzie wyłącznie sam koszt wymiany urządzeń. Ograniczenie liczby dostawców może również zmienić sytuację na całym europejskim rynku telekomunikacyjnym. Jeśli z rynku znikną Huawei i ZTE, operatorzy będą mieli mniej możliwości wyboru. Mniejsza konkurencja może natomiast oznaczać wyższe ceny sprzętu. GSMA Intelligence szacuje, że urządzenia dla sieci komórkowych mogą podrożeć o około 24%, sprzęt dla sieci stacjonarnych o 19%, a infrastruktura transportowa o około 10%.
W przypadku bardziej wyspecjalizowanych rozwiązań sytuacja może być jeszcze trudniejsza. W niektórych segmentach operatorom mogą pozostać zaledwie jeden lub dwóch dostawców, co może prowadzić do cen przypominających te spotykane na rynkach o charakterze monopolistycznym. Ostatecznie część kosztów będzie musiała zostać poniesiona przez samych operatorów. Branża może potrzebować około 8,5 mld euro dodatkowych inwestycji w latach 2027-2030. Przy ograniczonych budżetach oznacza to mniej pieniędzy na inne projekty.
Wpływ na rozwój
Do tego dochodzą jeszcze cele związane z łącznością wyznaczone w ramach programu Digital Decade 2030. Dorzucenie kolejnych dziesiątek miliardów euro wydatków na wymianę działającego sprzętu może więc jeszcze bardziej utrudnić ich wykonanie. Problem może być szczególnie widoczny w przypadku rozwoju nowych technologii. Pieniądze przeznaczone na zastępowanie istniejącej infrastruktury nie będą mogły zostać wykorzystane na rozwój zaawansowanych sieci 5G, rozbudowę światłowodów czy prace nad 6G. To z kolei może mieć konsekwencje dla całej europejskiej gospodarki. Nowoczesne sieci będą bowiem fundamentem dla takich technologii jak sztuczna inteligencja, automatyzacja, inteligentna logistyka czy zaawansowana opieka zdrowotna. Jeśli Europa będzie musiała przeznaczyć ogromne środki na wymianę infrastruktury zamiast na jej rozwój, może zacząć tracić przewagę nad innymi regionami świata. W dłuższej perspektywie koszt utraconych możliwości może okazać się znacznie większy niż sam rachunek za wymianę sprzętu.
Czy bezpieczeństwo przeważy w decyzjach?
Bruksela ma jednak mocny argument po swojej stronie. Uzależnienie kluczowej infrastruktury od zagranicznych dostawców wiąże się z ryzykiem szpiegostwa, problemów w łańcuchach dostaw czy wykorzystania technologii jako narzędzia nacisku politycznego. Zwolennicy ograniczeń przekonują więc, że długoterminowe bezpieczeństwo i niezależność technologiczna Europy powinny być ważniejsze niż krótkoterminowe oszczędności.
Sama branża telekomunikacyjna nie kwestionuje potrzeby budowania odpornych i bezpiecznych sieci. Operatorzy nie sprzeciwiają się również samej idei wymiany sprzętu wysokiego ryzyka. Problemem pozostają skala przedsięwzięcia, jego koszty oraz pytanie o to, jak wpłynie ono na dalszy rozwój europejskiej infrastruktury.
Ostatecznie Bruksela staje więc przed trudnym wyborem. Z jednej strony zwiększenie bezpieczeństwa cyfrowego jest coraz ważniejsze. Z drugiej – zbyt kosztowna i przeprowadzona zbyt szybko wymiana infrastruktury może osłabić konkurencyjność europejskiego rynku telekomunikacyjnego.