Zasilanie 0,3 V w układach cyfrowych

Pierwsze scalone układy logiczne, które pojawiły się na rynku, zasilane były napięciem 5 V (bipolarne TTL-e) lub nawet o nieco większej wartości w przypadku technologii CMOS. Taką wartość przyjęto z uwagi na ograniczenia technologiczne, gdyż w tamtych czasach procesy półprzewodnikowe charakteryzowały się dużym rozrzutem parametrów i precyzyjne ustawienie napięć progowych przełączania nie było możliwe. Wysokie napięcie zapewniało ponadto odporność logiki na zakłócenia i przepięcia, zapewniało prostotę interfejsu ze światem zewnętrznym, a także korzystny balans między szybkością działania a poborem mocy. Do dzisiaj niektóre mikrokontrolery pracują na tym potencjale.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Od tamtych lat napięcie zasilania logiki cyfrowej w kolejnych generacjach już wyłącznie maleje. Dość szybko pojawiły się układy zasilane z 3,3 V a potem 1,8 V. W systemach embedded napięcia te były (i nadal są) niezwykle powszechne. W jeszcze nowszych konstrukcjach zasilanie rdzeni obniżono do około 1,2 V i wprowadzono dynamiczne skalowanie napięcia, czyli takie rozwiązania, w których napięcie zasilania wewnętrznych bloków zmienia się w zależności od wymaganej wydajności po to, aby ograniczyć pobór mocy. Co do zasady, współczesne układy cyfrowe wykorzystują wiele różnych napięć zasilania: wyższe dla interfejsów i bloków analogowych, niskie dla rdzeni procesorów i akceleratorów cyfrowych. Kolejną obniżkę potencjału zasilającego przyniosły procesory do aplikacji mobilnych, w tym do smartfonów, gdzie rdzenie korzystają z napięć w zakresie od 0,8 do 1,2 V.

Zasilanie napięciem o wartości poniżej 1 V jest już dla technologii krzemowej wielkim wyzwaniem z uwagi na ograniczenia fizyczne technologii. Wymagana jest bardzo duża precyzja procesu technologicznego po to, aby napięcia progowe tranzystorów były precyzyjnie ustawione z odpowiednim marginesem zapewniającym brak prądu skrośnego. Im mniejsze napięcie tym większa podatność na zakłócenia, wrażliwość na przepięcia, ale za to zyskuje się dużą szybkość działania przy małym poborze mocy nawet dla bardzo złożonych chipów. To dzisiaj liczy się najbardziej.

W przypadku systemów obsługujących aplikacje sztucznej inteligencji na krawędzi sieci (edge), napięcie zasilania 0,8 V nadal jest postrzegane jako zbyt wysokie, aby zapewnić niezbędną wydajność dla jednostek NPU, przy jednocześnie dużej złożoności logiki (liczbie tranzystorów) i małym poziomie mocy. Dlatego producenci eksperymentują z kolejnymi modyfikacjami procesów technologicznych, aby zapewnić działanie przy zasilaniu rdzeni na poziomie 0,7 V. Bezsprzecznie każde kolejne zejście o 100 mV jest okupione ogromnym wysiłkiem i trwa nawet kilka lat.

W takich okolicznościach firma Ambiq zapowiada na przyszły rok wypuszczenie układu SoC o nazwie Atomiq, który dla branży może okazać się szokiem. Firma, która słynie z rozwiązań platformowych o ultraniskim poborze mocy, umożliwiających obsługę sztucznej inteligencji na krawędzi, opierając się na procesie technologicznym TSMC FinFET N12e (12 nm), wprowadza nowy tryb Ultra-Low-Power (ULP) zaprojektowany do pracy przy napięciu bliskim 300 mV. To rozwiązanie nazywa się SPOT (Subthreshold Power Optimized Technology) i wykorzystuje strome charakterystyki przełączania tranzystorów MOS.

Sercem Atomiq jest procesor Arm Cortex-M55, pełniący funkcję głównego procesora aplikacji, połączony z procesorem NPU Arm Ethos-U85 dedykowanym do akceleracji AI. Wbudowana pamięć DRAM pomaga sprostać wyzwaniom związanym z przepustowością i zużyciem energii, a dedykowane potoki wizyjne i audio obsługują coraz bardziej zaawansowane aplikacje oparte na czujnikach. Częstotliwości pracy mogą sięgać około 500 MHz, w zależności od trybu pracy. Napięciem 0,3 V zasilany jest NPU, który zapewnia setki operacji multiplikacji i akumulacji na cykl oraz znaczną przepustowość AI nawet przy stosunkowo niskich częstotliwościach taktowania, reszta bloków pracuje z wyższymi napięciami. Łącznie szyn napięciowych jest aż 6.

SoC Atomiq jest bardzo ważnym produktem z punktu widzenia branży elektroniki, gdyż stanowi dowód, że można jednocześnie zwiększyć złożoność pojedynczego układu scalonego zapewniając większą funkcjonalność, przy utrzymaniu w ryzach poboru mocy i bez poświęcania wydajności.

Robert Magdziak

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
Zasilanie pionowe lekarstwem na problemy z integralnością
Zobacz więcej w kategorii: Opinie
Pomiary
Lokalizacja bez GPS-a coraz bardziej potrzebna
Pomiary
Instrument-as-a-Software - instrumenty pomiarowe definiowane programowo
Pomiary
Czujniki kwantowe – przyszłość metrologii
Produkcja elektroniki
Certyfikacja: ufność czy ograniczone zaufanie?
Zasilanie
Zasilanie pionowe lekarstwem na problemy z integralnością
Produkcja elektroniki
Analizy procesów i dokumentacja techniczna - tworzyć, czy nie?
Zobacz więcej z tagiem: Zasilanie
Technika
Zasilacze impulsowe i przetwornice DC/DC oraz DC/AC o mocy od 10 W do 1 kW – parametry, zastosowania i kryteria doboru
Prezentacje firmowe
Zasilacze buforowe - ciągłość pracy po zaniku zasilania
Gospodarka
Tavion rozpoczyna budowę pierwszego parku bateryjnego w Polsce. W Bydgoszczy powstanie magazyn energii o mocy 20 MW

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów