Analizy procesów i dokumentacja techniczna - tworzyć, czy nie?

Dla każdego producenta elektroniki, dystrybutora czy sprzedawcy detalicznego dokumenty techniczne są istotną częścią realizowanych procesów. Coraz ważniejszą i zabierającą coraz więcej pracy, po to aby odpowiednio opisywać, deklarować wprowadzane na rynek produkty i potwierdzać formalnie ich jakość, bezpieczeństwo i właściwości. Niestety, z roku na rok tych dokumentów potrzeba coraz więcej, stąd w naturalny sposób pojawiają się wątpliwości, czy to ma sens.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Dokumentacja projektowa, rysunki techniczne, procedury produkcyjne muszą być tworzone, bo pracownicy w firmie się zmieniają, pamięć ludzka jest ulotna i nie można polegać na tym, że istotne rzeczy nie są zapisane. Są więc ważne z punktu widzenia ciągłości biznesu w kontekście technicznym, takim, aby nowy pracownik był w stanie zorientować się jak skonstruowany jest produkt, jakie są wymagania co do parametrów, materiałów, komponentów itp.

Dokumentacji podlega także oprogramowanie firmware i aplikacyjne, dane kryptograficzne, narzędzia komputerowe. Wydaje się, że w tym obszarze wątpliwości co do potrzeby posiadania tych opracowań jest najmniej. Drugi ważny obszar to dokumentacja związana z certyfikacją, analizą bezpieczeństwa, wyniki badań produktów pod kątem zgodności z normami, deklaracje formalne wymagane do wprowadzenia na rynek. One są zapisem bezpieczeństwa, jakie producent uwzględnił w produkcie i są istotne z punktu widzenia ograniczania ryzyka i odpowiedzialności.

Dokumenty te mogą znacząco pomóc lub zaszkodzić wytwórcy lub sprzedawcy produktu, zwłaszcza w przypadku sporu sądowego z tytułu odpowiedzialności za produkt, reklamacji i w sporze z klientem. W przypadku urządzeń, których działanie może mieć wpływ na zdrowie człowieka, dokumentacja w tym obszarze staje się kluczowa. To samo dotyczy produktów sprzedawanych w ramach kontraktów z dużym odbiorcą instytucjonalnym, takim jak np. wojsko.

Kolejnym obszarem dokumentacji są plany i strategie marketingowe powiązane z produktem, analizy rynku, odwrotna analiza produktów konkurencji, produktowe karty techniczne, katalogi, ulotki i foldery związane z marketingiem technicznym. Te działania wspierają inżynierię i sprzedaż, więc muszą być tworzone. Dalej mamy serwis i reklamacje, które trzeba dokumentować, aby poprawiać jakość i usuwać problemy w kolejnych wersjach. Jest to część zapewnienia jakości, bardzo ważna dla każdego wytwórcy. Niestety, nikt nie wie, czy wiążąca się z takimi procesami dokumentacja okaże się kiedyś pomocna.

Z uwagi na brak czasu, nawał innych obowiązków, często jest w niej wiele braków i błędów wynikających z przerabiania starych dokumentów na nowe. Dużym problemem jest to, że w ogólnym przekonaniu nadzór instytucjonalny nad rynkiem jest iluzoryczny. Obowiązek wycofania produktu wadliwego, kary, odpowiedzialność cywilna za szkody nie stanowią realnego zagrożenia dla działalności, stąd w wielu przypadkach dokumentacja produktu jest ograniczona do tego, co absolutnie trzeba i dokumenty te rzadko odzwierciedlają rzeczywistość. Raczej wygląda to tak, że dokumentację tworzy się kopiując dane z podobnego produktu i firmy.

W ostatnich latach na całym świecie pojawiły się również przepisy dotyczące odpowiedzialności za produkt i jego bezpieczeństwo. Aby być z nimi zgodnym, producent musi stworzyć dokumentację potwierdzającą jego starania o wytwarzanie bezpiecznych produktów i, w razie potrzeby, naprawę produktów niebezpiecznych, które zostały sprzedane. Dlatego producent powinien opracować i przechowywać dokumenty potwierdzające jego zainteresowanie bezpieczeństwem i zgodnością z przepisami, a także opisujące procedury zastosowane do oceny bezpieczeństwa produktu.

Bez dobrego nadzoru rynku, dokumentacja bywa przeszkodą. Wielu prawników uważa, że szczegółowe analizy ryzyka i opisy procesów projektowania, produkcji i marketingu mogą jedynie zaszkodzić producentom. Postrzegają oni je potencjalnie szkodliwe i trudne do wyjaśnienia, bo gdyby problem się pojawił, to będą one stanowić potencjalny punkt zaczepienia w procesie o odpowiedzialność za produkt. Jak widzimy, odpowiedź na tytułowe pytanie wcale nie jest oczywista.

Robert Magdziak

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Zobacz więcej w kategorii: Opinie
Pomiary
Lokalizacja bez GPS-a coraz bardziej potrzebna
Pomiary
Instrument-as-a-Software - instrumenty pomiarowe definiowane programowo
Pomiary
Czujniki kwantowe – przyszłość metrologii
Produkcja elektroniki
Certyfikacja: ufność czy ograniczone zaufanie?
Zasilanie
Zasilanie pionowe lekarstwem na problemy z integralnością
Zasilanie
Zasilanie 0,3 V w układach cyfrowych
Zobacz więcej z tagiem: Produkcja elektroniki
Informacje z firm
Essemtec nagrodzony za innowacyjny system dozowania Tarantula Dual Lane
Gospodarka
Infineon otwiera nowy hub produkcyjny w Tajlandii - strategiczne zwiększenie mocy i odporności łańcucha dostaw
Prezentacje firmowe
Rochester Electronics wprowadza Through Life Support 360™ (TLS360™), aby zwiększyć pewność w zakresie cyklu życia półprzewodników

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów