Są branże, w których automatyzacja produkcji już dawno przestała być innowacją. Przykładowo, fabryka produkująca płytki drukowane (PCB) nie obejdzie się bez automatycznych sitodrukarek, urządzeń pick&place do montażu komponentów SMT, lutowania rozpływowego czy kontroli optycznej. Przy setkach tysięcy miniaturowych elementów ręczna produkcja po prostu nie ma racji bytu.
Od kilkunastu lat podobna transformacja zachodzi w innych obszarach. Producenci sprzętów AGD, komponentów elektronicznych, czujników, przekaźników, silników elektrycznych i innych urządzeń coraz częściej i coraz głośniej pytają o automatyzację. Tam, gdzie jeszcze kilka lat temu dominowały stanowiska manualne, coraz częściej pojawiają się dedykowane maszyny projektowane pod konkretny proces – właśnie po to by zapewnić powtarzalność, jakość i wydajność, których oczekuje współczesny, wyjątkowo konkurencyjny rynek.
Najszybsza maszyna? Super. Ale dlaczego pracuje tylko 3 dni w miesiącu?
Łatwo zachwycić się maszyną, która wykonuje operację dwa razy szybciej od konkurencji. Znacznie ważniejsze jest odpowiedzenie na pytanie, ile czasu maszyna faktycznie jest wykorzystywana? Jeśli przez większość miesiąca stoi bezczynnie, jej imponująca wydajność pozostaje niewykorzystana. Czeka na większe zamówienia? Czy ktoś przekombinował podczas projektowania maszyny?
W automatyzacji liczy się nie tylko to, jak szybko pracuje urządzenie, ale przede wszystkim jak często można je wykorzystać. Dlatego dobrze zaprojektowane maszyny coraz częściej stawiają na elastyczność – potrafią sprawnie obsłużyć szeroki wachlarz produktów i być łatwe do dostosowania do zmieniających się potrzeb produkcji. To właśnie wszechstronność najczęściej okazuje się najlepszą inwestycją.
Co jest równie istotne, wbrew pozorom, w automatyzacji nie chodzi tylko o postawienie robota na hali produkcyjnej i oczekiwanie, że wszystko nagle zacznie działać szybciej. Dobrze przeprowadzona automatyzacja musi powstać "od zaplecza". Inżynier musi znaleźć wąskie gardła, czyli miejsca, w których produkcja traci czas, generuje błędy albo niepotrzebnie angażuje ludzi do powtarzalnych czynności. Zresztą, nie tylko produkcja – bardzo często wydajność spada, bo komponenty nie dotarły na stanowisko, partia czeka na kontrolę jakości, narzędzie jest w innym dziale albo trwa ręczne przezbrojenie. Ile razy półprodukty są przemieszczane w tą i z powrotem pomiędzy stanowiskami? Właśnie takie, często niedostrzegane opóźnienia tworzą wąskie gardła, które potrafią obniżyć wydajność całej linii bardziej niż sama operacja technologiczna.
Czas to pieniądz
Powyższe hasło to banał, ale nadal aktualny. Automatyzacja może wyglądać efektownie (zrobienie wrażenia na klientach jak najbardziej może być częścią strategii automatyzacji), ale przede wszystkim ma się opłacać – czyli rozwiązywać realny problem. W przeciwnym wypadku będzie po prostu wydatkiem, bez zwrotu z inwestycji. Właśnie takie zorientowanie, "wizja celu" to jest typowy punkt startowy automatyzacji. Czasem faktycznie wystarczy przebudować lub doposażyć jedno stanowisko. Ale to co nas najbardziej interesuje, to procesy, w których trzeba zaprojektować od podstaw niestandardową maszynę produkcyjną. Chodzi o automat, który będzie wykonywać dokładnie to, czego wymaga konkretny proces.
Co ciekawe, czasem największa oszczędność nie wynika z budowy nowego urządzenia. Wystarczy niewielka zmiana konstrukcji produktu, aby cały proces dało się zautomatyzować. W Neotechu lubimy powtarzać, że 80% wyzwań z automatyzacją obraca się wokół transportu elementów wewnątrz maszyny. Podobnie w produkcji wielkoseryjnej. Skrócenie cyklu nawet o ułamki sekundy przy milionach wyrobów przekłada się na bardzo konkretne oszczędności.
Jest jeszcze kwestia jakości. W branżach takich jak automotive czy elektronika przemysłowa nie ma miejsca na przypadek – branżowy wymóg to kontrola 100% parametrów. W takim środowisku maszyna jest idealnym rozwiązaniem. Nie męczy się, nie traci koncentracji i za każdym razem wykonuje operację z taką samą precyzją. Równie ważna jest identyfikowalność produktów – cały proces może być objęty systemem identyfikacji i zbierania danych, dzięki czemu producent zyskuje pełną kontrolę nad tym, co dzieje się na linii.
Wniosek – buduj odporność swojego biznesu!
Automatyzacja nie jest celem samym w sobie. Nie polega też na kupowaniu coraz większej liczby robotów ani na zastępowaniu ludzi za wszelką cenę. Automatyzacja to narzędzie, jak każde inne, mające sprawić, że proces produkcji będzie stabilny, powtarzalny, bardziej opłacalny lub gotowy na dalszy rozwój – według dowolnej, Twojej metryki. Czasem oznacza to przyspieszenie produkcji, innym razem poprawę jakości, ograniczenie kosztów, pełną identyfikowalność wyrobów lub większą elastyczność wobec zmieniających się potrzeb rynku.
W Neotechu od lat tworzymy niestandardowe maszyny produkcyjne, które powstają wyłącznie po to by rozwiązywać rzeczywiste problemy naszych klientów. Bo najlepsza automatyzacja to taka, której efekty widać nie w specyfikacji technicznej, ale w codziennej pracy zakładu.
NEOTECH Sp. z o.o.
https://neotech.pl/
marketing@neotech.pl