Praktyka czyni mistrza

 

(źródło: ebtron.com)

Coraz trudniej znaleźć na rynku dobrego inżyniera konstruktora, którego wiedza i doświadczenie byłyby dla firmy gwarancją powodzenia w realizacji projektów.

 

Dlatego warto przez chwilę skupić się nad określeniem czynników, które pozwalają odróżnić dobrego konstruktora od dobrego inżyniera elektronika w sytuacji, gdy obaj mają podobne kwalifikacje. Jednym z kryteriów może być umiejętność uruchamiania układów elektronicznych i debuggowania oprogramowania. Ta część pracy konstruktora niewątpliwie zasługuje na miano najmniej wdzięczniej i najtrudniejszej, gdyż wymaga dużej wiedzy wykraczającej często daleko poza elektronikę, intuicji, wieloletniego doświadczenia, umiejętności drobiazgowego analizowania działania, zdolności do zauważania szczegółów, jak również umiejętności przewidywania własnych działań.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Oprócz wiedzy konieczna jest zdolność posługiwania się skomplikowaną aparaturą pomiarową i innymi narzędziami przeznaczonymi do analizy działania. Już sama ta lista, która w niczym nie jest przesadzona, dowodzi, że nie każdy inżynier elektronik może nadawać się na takie stanowisko.

Wiele godzin spędzonych nad źle działającym układem elektronicznym to wyzwanie, takie samo jak praca detektywa lub lekarza zmagającego się z chorobą pacjenta. Jeśli zgodzimy się ze projektowanie jest trudną i odpowiedzialną pracą, to niewątpliwie uruchamianie jest jeszcze trudniejsze, gdyż wiąże się z odpowiedzialnością. O ile nie jest ona może mocno zarysowana w elektronice konsumenckiej, to z pewnością twórca lotniczej awioniki nie może wychodzić z założenia, że jak klient zgłosi awarię, to poprawi własne błędy w kolejnej aktualizacji.

W tej pracy tylko w ograniczonym zakresie można polegać na analogiach i niestety tylko w niewielkim stopniu można się jej nauczyć na studiach z literatury fachowej i książek, a nawet za pomocą specjalnie przygotowanych eksperymentów. Najlepszym nauczycielem w zakresie uruchamiania układów elektronicznych jest doświadczenie w pracy nad projektami, gdyż nie da się opisać tysięcy indywidualnych problemów, pomyłek, niezgodności, czy też zwykłych przeoczeń. Dlatego proces nauczania na studiach i literatura skupiają się raczej na dobrej metodologii projektowania, profilaktyce i wskazywaniu miejsc gdzie najczęściej zdarzają się błędy.

Uruchamianie układów elektronicznych i systemów w sterylnych warunkach ćwiczeń laboratoryjnych lub też w książkowych opisach nie uwzględnia presji czasu, która praktycznie zawsze towarzyszy działalności komercyjnej. Związany z tym stres pokazuje, że dobry konstruktor taki, który potrafi doprowadzić niedziałające urządzenie do porządku, oprócz kompetencji merytorycznych powinien być odporny psychicznie i umieć działać skutecznie pod presją.

Współczesna elektronika jest coraz bardziej złożona, setki nowych podzespołów ukazujących się na rynku wymuszają na konstruktorach pogłębianie swojej wiedzy. Przydaje się czytanie prasy fachowej, grup dyskusyjnych i innych materiałów on-line, chociażby po to, aby nie rozwiązywać problemów, które inni już przezwyciężyli. To samo dotyczy umiejętności pracy i jej dokumentowania w zespole, gdyż coraz rzadziej jeden projekt wykonuje jedna osoba.

Uruchamianie układów elektronicznych wymaga wreszcie od konstruktora nieufności. Projekty tworzone są w oparciu o kupowane podzespoły elektroniczne, oprogramowanie za pomocą kompilatorów, całe projekty w oparciu o oprogramowanie EDA itd. Każdy z tych etapów może okazać się pułapką. Błędy wewnątrz układów scalonych powodujące anomalie w pracy, niepoprawne działanie mikrokontrolerów nie są dzisiaj niczym odkrywczym. To samo dotyczy błędnej pracy kompilatorów i narzędzi projektowych, które potrafią spłatać niejednego psikusa. Zagrożenie kryje się również w coraz częstszym zjawisku fałszywych układów scalonych, baterii, a nawet elementów pasywnych, których na rynku jest pełno.

Opisane zjawiska w coraz większym stopniu wpływają na powodzenie w realizacji projektów realizowanych przez firmy elektroniczne, może zatem nadszedł już czas, aby elektronicy w listach motywacyjnych, zamiast standardowych formułek, opisywali wykryte błędy w układach. I ile ciekawsza byłaby ich lektura!

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Zobacz więcej w kategorii: Opinie
Pomiary
Lokalizacja bez GPS-a coraz bardziej potrzebna
Pomiary
Instrument-as-a-Software - instrumenty pomiarowe definiowane programowo
Pomiary
Czujniki kwantowe – przyszłość metrologii
Produkcja elektroniki
Certyfikacja: ufność czy ograniczone zaufanie?
Zasilanie
Zasilanie pionowe lekarstwem na problemy z integralnością
Zasilanie
Zasilanie 0,3 V w układach cyfrowych
Zobacz więcej z tagiem: Artykuły
Magazyn
Październik 2026
Magazyn
Wrzesień 2026
Magazyn
Sierpień 2026

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów