Czy inżynier powinien wybierać komponenty do projektu?

Dla wielu inżynierów elektroników ich zawód jest jednocześnie pasją i hobby. Stąd bardzo często osoby te mogą się wylegitymować całkiem pokaźną liczbą projektów urządzeń wykonanych w czasie szkoły lub studiów, a czasem też po godzinach normalnej pracy. Tak powstają gadżety i zabawki, domowa automatyka, wiele sprzętu krótkofalarskiego, a w ostatnich latach także roboty lub aplikacje IoT.

Posłuchaj
00:00

Taka pasja i hobby na rynku pracy od zawsze były postrzegane tylko pozytywnie. Kandydat na konstruktora, technika lub specjalistę, który w wolnych chwilach nie rozstaje się z lutownicą, jest kimś, kto ma wiedzę praktyczną oraz doświadczenie i nierzadko potencjałem przewyższa osoby bardziej utytułowane. Stąd inżynier elektronik szukający pracy, zamiast pisać standardowy list motywacyjny, powinien po prostu spakować do teczki swoje projekty. To po to, aby potem rozemocjonowany godzinami opowiadać, jak walczył z zakłóceniami, czemu wybrał ten procesor lub jak długo odpluskwiał firmware. Zatrudnienie takiego pasjonata jest więc naturalnym krokiem w czasach, gdy o wiedzę i doświadczenie jest coraz trudniej na rynku.

Projekty robione w ramach hobby dają ogromną satysfakcję, ponieważ bardzo rzadko ich twórcy zmagają się z nieubłaganym rachunkiem ekonomicznym. Zwykle są one za dobre technicznie, oparte na najlepszych dostępnych chipach, czujnikach i oprogramowaniu, bo celem jest radość tworzenia, a nie zejście z wartością BOM poniżej 10 zł. Dla hobbysty (makera) to, czy procesor kosztuje 3, czy 6 zł, nie ma kompletnie znaczenia. Wybór komponentów do projektów amatorskich nie jest niczym ograniczony, a w dzisiejszych czasach dystrybucja jest tak doskonale zorganizowana, że w praktyce można mieć do dyspozycji dowolny podzespół. Nie trzeba przekonywać zarządu do swoich pomysłów, konsultować się z działem produkcji, martwić o dostępność elementów z wielu źródeł i w dużych ilościach, o certyfikaty, spełnienie norm, ceny narzędzi projektowych, kompatybilność elektromagnetyczną i oczywiście o to, aby ceny były jak najniższe.

W pracy zawodowej każda decyzja projektanta w praktyce na coś oddziałuje: na koszt BOM, pobór mocy, wymiary, łatwość produkcji, parametry, wymagania co do PCB, niezawodność, odporność na środowisko, interoperacyjność lub możliwość przejścia wymaganych badań. Także na to, jak klienci będą postrzegać produkt i czy sprosta on ich wymaganiom. Wiele innych decyzji jest podyktowanych względami pozatechnicznymi, np. tym, że firma współpracuje od lat z jakimś dostawcą i ma u niego spory rabat, że ma już dorobek IP z wcześniejszych projektów lub nawet że szef inżyniera zna się dobrze z innym prezesem. Znalezienie kompromisu w tym wszystkim jest często trudniejsze niż projektowanie. Faktem jest też to, że z roku na rok projektanci w coraz mniejszym stopniu decydują o tym, które podzespoły trafią do projektu.

Dla inżyniera, który ma za sobą zrealizowanych wiele hobbystycznych projektów własnych, ta nieco brutalna rzeczywistość może być problemem, zwłaszcza na początku pracy. Nawet jeśli uważa on, że proponowane rozwiązanie najlepiej pasuje do aplikacji, łańcuch ograniczeń korporacyjnych może być zbyt silny, aby się ono przebiło, a to jest frustrujące.

Zdaniem niektórych specjalistów, nawyki i podejście wypracowane podczas realizacji wielu własnych hobbystycznych układów mogą potem przeszkadzać w pracy zawodowej, bo projekty muszą być optymalizowane pod każdym względem. Swobody inżynierskiej już praktycznie nie ma, a finezję techniczną zastąpiła kosztowa optymalność. Dlatego projektant z dużym dorobkiem amatorskim może być dla firmy walczącej z konkurencją kłopotem.

Taka opinia to znak, że projekty amatorskie też powinny podlegać ocenie kosztowej, gdyż inaczej stają się za bardzo oderwane od rzeczywistości. Dlatego, idąc na rozmowę kwalifikacyjną, na wszelki wypadek lepiej nie brać ze sobą tych najfajniejszych płytek, a raczej te, w których sztuka inżynierska ustąpiła miejsca współczynnikowi cena/jakość, gdzie są użyte tylko powszechnie dostępne elementy lub tanie i popularne.

Robert Magdziak

Powiązane treści
Bez względu na kryzys projektantów elektroniki nikt nie zwalnia
Ratunkiem na niedobory MLCC może okazać się lepszy projekt
Na Ukrainie powstało laboratorium projektowe układów analogowych
5 sposobów na zwiększenie szansy rynkowego sukcesu projektowanego urządzenia elektronicznego
Przyszłość leży w systemach projektowych integrujących elektronikę i mechanikę, mówi Grzegorz Witek, prezes zarządu Computer Controls
Zobacz więcej w kategorii: Opinie
Zasilanie
Zasilanie pionowe lekarstwem na problemy z integralnością
Zasilanie
Zasilanie 0,3 V w układach cyfrowych
Produkcja elektroniki
Analizy procesów i dokumentacja techniczna - tworzyć, czy nie?
Komunikacja
Rozwój Internetu Rzeczy zaczyna nabierać tempa
PCB
AI w projektowaniu PCB
Produkcja elektroniki
GaN na krzemie nowym otwarciem w aplikacjach RF
Zobacz więcej z tagiem: Projektowanie i badania
Technika
Tranzystory mocy GaN E-mode i D-mode: rzeczywista wydajność w porównaniu z teorią
Prezentacje firmowe
Zorientowane na przyszłość innowacje dla nowoczesnych przedsiębiorstw
Gospodarka
XV Krajowe Warsztaty Kompatybilności Elektromagnetycznej – miejsce spotkania wiedzy, praktyki i technologii

Mikrokontrolery PIC32CM PL10 - wydajność 32-bitowego rdzenia Arm Cortex-M0+ i odporność na zakłócenia w projektach 5 V

Firma Microchip Technology prezentuje nową rodzinę mikrokontrolerów (MCU) PIC32CM PL10, która wprowadza wydajność 32-bitowych rdzeni Arm® Cortex®-M0+ do systemów zasilanych napięciem 5 V. Dzięki zgodności wyprowadzeń z 8-bitowymi rodzinami układów AVR® Dx, nowa seria stanowi doskonałą propozycję dla inżynierów poszukujących łatwej ścieżki migracji z architektury 8-bitowej na 32-bitową, pozbawionej konieczności poważnego przebudowywania układów zasilania na płycie czy uczenia się od nowa obsługi układów peryferyjnych.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów