Usługi projektowe i badawcze. Rosnące wymagania prawne i outsourcing gwarantem rozwoju

Biura inżynierskie zajmujące się projektowaniem urządzeń elektronicznych i laboratoria badawcze, które kontrolują spełnianie norm w zakresie kompatybilności elektromagnetycznej i bezpieczeństwa użytkowania, to placówki wspomagające rozwój kooperacji i zewnętrznych usług dla producentów elektroniki. Coraz więcej firm OEM jest zainteresowanych współpracą z takimi zewnętrznymi zespołami projektowymi po to, aby obniżyć koszty działalności, przyśpieszyć realizacje projektów oraz skorzystać z wiedzy i doświadczenia partnera zewnętrznego. Projektowanie wymaga posiadania aparatury pomiarowej, oprogramowania EDA i narzędzi deweloperskich. Konieczne są zestawy startowe, kompilatory, a nawet specjalizowane narzędzia do napraw i testowania pakietów, bez których trudno przygotowywać prototypy.

Usługi projektowe i badawcze. Rosnące wymagania prawne i outsourcing gwarantem rozwoju

Producentom elektroniki potrzebna jest orientacja w nowościach technologicznych, znajomość najnowszych rozwiązań wykorzystywanych przez konkurencję czy wiedza na temat niezbędnych badań i procedur prawnych, dopuszczających urządzenie elektroniczne na rynek od strony formalnej. Producenci zmagają się też z czasem i brakiem specjalistów zajmujących się układami analogowymi lub komunikacją radiową. Stąd nierzadko bardziej opłacalne jest skorzystanie z usług zewnętrznej firmy usługowej niż inwestowanie w potencjał własnego działu projektowego. Na kolejnych stronach przedstawiamy dwie analizy dotyczące rynku usług projektowych, które przybliżają zjawiska charakterystyczne dla tych branż i pozwalają na zrozumienie procesów zachodzących w tym obszarze rynku.

Biura inżynierskie - projektowanie urządzeń elektronicznych na zlecenie

Biura usługowe zajmujące się projektowaniem urządzeń elektronicznych to odpowiedź rynku na wiele problemów, jakie obecnie trapią producentów elektroniki, a więc konieczność posiadania zaawansowanej aparatury pomiarowej, specjalistycznych narzędzi i oprogramowania. Projektantom potrzebna jest orientacja w nowościach technologicznych, znajomość najnowszych rozwiązań wykorzystywanych przez konkurencję czy wiedza na temat niezbędnych badań i procedur prawnych, dopuszczających urządzenie elektroniczne na rynek od strony formalnej. Producenci elektroniki zmagają się także z czasem, gdyż zawsze liczy się, aby projekt powstał jak najszybciej, a jego funkcjonalność była jak największa i jak najdalej wybiegająca w przyszłość.

Problemy pogłębiają się też na skutek zmian na rynku pracy. Na całym świecie brakuje specjalistów zajmujących się układami analogowymi, ale i w wielu innych dziedzinach elektroniki dobry i doświadczony inżynier jest na rynku poszukiwany. Oprócz zmian technicznych w rachunku zysków i strat dla usług projektowych muszą się znaleźć koszty zatrudnienia.

O ile tania i niewykwalifikowana siła robocza nie jest jeszcze w Polsce droga w porównaniu z krajami Europy Zachodniej, o tyle nie da się tego powiedzieć o doświadczonych fachowcach. Coraz rzadziej daje się też zachować ogólną specjalizację i znać dobrze na wszystkim. Nierzadko każdy większy i bardziej złożony projekt wymaga pogłębiania wiedzy. W takiej sytuacji decyzja o poszukaniu możliwości konstrukcyjnych poza firmą wydaje się naturalnym dążeniem do minimalizacji kosztów.

Unowocześnianie

Zestawienie czynników odpowiedzialnych za to, że producenci elektroniki decydują się na przekazanie projektu do firmy zewnętrznej. Za główny powód uznano brak na rynku dobrych fachowców i wiedzy, przez co firmy, aby się rozwijać, muszą szukać innych dróg realizacji projektów niż tylko we własnym zakresie. Kolejne dwa czynniki związane z dużymi kosztami pracy inżynierskiej i wzrostem znaczenia specjalizacji też są powiązane z pierwszym punktem i pokazują, że w pensjach fachowców szybko gonimy Zachód.

Duża część krajowego przemysłu elektronicznego w skali małych i średnich przedsiębiorstw jest powiązana w znacznej mierze z przemysłem, przez co czas życia na rynku wielu produktów wytwarzanych przez krajowych producentów jest stosunkowo długi. Wiele aplikacji ma uniwersalny charakter wykorzystywany bez większych zmian przez lata.

Stąd nierzadko takie projekty trafiają do zewnętrznych biur konstrukcyjnych na tzw. modernizacje. Jest to często korzystne, bo zespół konstruktorów można skierować do nowych zadań, natomiast starsze urządzenia nie wymagają długotrwałych uzgodnień, przygotowywania prototypów, testowania i ich unowocześnienie przez zewnętrzne biuro projektowe wydaje się naturalnym działaniem.

Modernizacja to zwykle przeprojektowanie płytki drukowanej pod elementy SMD, zmiana wyświetlacza lub integracja nowocześniejszego zasilacza, lepszych złączy i podobne. Przy okazji można dodać nowe funkcjonalności, nawet jeśli będą one tylko usunięciem znanych błędów konstrukcyjnych.

Modernizacje pierwotnie były domeną dystrybutorów podzespołów elektronicznych, którzy jednocześnie mają własne zaplecze produkcyjne i wielu mniejszych producentów kontraktowych, dla których były one okazją nie tylko do produkcji, ale także do nawiązania bliższych relacji z klientami z branży oraz metodą na zdobywanie doświadczeń. Mając dostęp do podzespołów, można było znacząco obniżyć koszty wielu projektów przez dopasowanie ich do typowych i popularnych, a więc tańszych elementów.

Outsourcing znaczy tanio, najlepiej za darmo

Wśród czynników przeszkadzających rozwojowi rynku pierwsze miejsce przypada na ochronę własności intelektualnej firmy. To znany lęk od lat towarzyszący tej branży, którego znaczenie z czasem osłabnie, ale na pewno nie w najbliższej przyszłości, bo wiąże się to z charakterem osób decyzyjnych. Podobnie jest z trzecim kryterium, na którym znalazła się ogólna niechęć do kooperacji, która wynika z wielu negatywnych doświadczeń z terminowością i jakością rynku outsourcingu kilka lat temu, gdy moda na te usługi dopiero się zaczynała. Z kolei trudności w podziale pracy nad projektem można postrzegać jako czynnik przeszkadzający w wyjściu poza świat małych i średnich firm. Nie każdy producent potrafidobrze podzielić pracę na etapy i części, nierzadko jest to irracjonalny lęk przed niesprecyzowanymi problemami.

Dużym zagrożeniem dla biur projektowych są osoby prywatne i przeważnie działające na nielegalnym oprogramowaniu, w domu po godzinach normalnej pracy zawodowej. Ceny oferowane przez nie są bezkonkurencyjne, gdyż nie mają niemal żadnych kosztów. Oczywiście możliwości realizacji zleceń przez takie osoby zawsze były i zapewne będą, ale w sumie nie mogą przebić się poza drobne niszowe projekty dla mało wymagających klientów. Ich znaczenie na dojrzałym rynku byłoby pomijalne, natomiast w sytuacji, gdy cena usługi jest często najważniejszym parametrem selekcji, a rynek jest jeszcze młody i brakuje na nim dużych dobrze opłacanych zleceń od największych firm, osoby te tworzą dolny cenowy pułap odniesienia i punkt do porównań.

Specjaliści uważają, że rynek usług projektowych w Polsce jest trudny w przypadku współpracy biura z małymi i średnimi przedsiębiorstwami produkującymi elektronikę. Tej wielkości firmy często nie przekraczają masy krytycznej, rozumianej jako duża liczba sprzedawanych urządzeń, tak aby móc pokryć zwiększone koszty związane z przygotowaniem projektu lub jego fragmentu w profesjonalnym biurze. Wiąże się to niestety ze znacznie dłuższym czasem pracy nad projektem oraz zazwyczaj gorszym produktem końcowym.

Profile rynkowe biur zajmujących się projektowaniem urządzeń elektronicznych

Generalnie niska cena jest jednym z najważniejszych kryteriów przy wyborze firmy projektowej, bo skoro projekt ma zrealizować firma zewnętrzna, czyli w ramach outsourcingu, to uważa się, że głównym zyskiem musi być obniżka kosztów. Niewiele firm jest w stanie wyliczyć, ile kosztuje ich całościowe przygotowanie projektu urządzenia wewnątrz firmy, bo proces ten trwa miesiącami i angażuje w różnym stopniu znaczną część kadry. W przypadku zlecenia zewnętrznego cena usługi pojawia się na fakturze i wielokrotnie silniej przebija się do świadomości jako duża cyfra niż koszty własne, nawet jeśli te są wyższe.

Na rynku panuje ponadto duża nieświadomość klientów biur projektowych, zwłaszcza tych, dla których elektronika nie jest głównym profilem firmy, którzy sądzą, że wykonanie projektu to temat prosty i szybki, a więc musi być tani. Pogląd taki wynika z niewiedzy na skutek słabej orientacji w elektronice, niejasnych konsultacji z fachowcami pracującymi na czarno, a nawet na porównaniu cen podobnych produktów innych producentów dostępnych w handlu z planowanym własnym potencjałem sprzedaży.

Zbijaniu cen projektów do absurdalnie nierzadko niskich poziomów sprzyja polityka niektórych firm zajmujących się projektowaniem, dysponujących zapleczem produkcyjnym, którym zależy, aby maszyny pracowały i zarabiały, a projektowane urządzenia były później zamawiane do produkcji. W takiej sytuacji projekty wykonuje się bezpłatnie lub za symboliczną opłatą w zamian za późniejszą ich produkcję w firmie i wyższe ceny jednostkowe. Taki sposób sprawdzi się w przypadku prostych urządzeń, gdzie nakład pracy nie jest szczególnie wysoki, ale na młodym rynku na razie jest ich na tyle dużo, że z czasem mogą stworzyć zalążek branżowego standardu wycen, co już byłoby groźne dla rozwoju.

Tadeusz Górnicki, WG Electronics

  • Czy wraz z rosnącymi możliwościami mikrokontrolerów i malejącymi cenami nie dochodzimy do momentu, że o możliwościach aplikacyjnych zaczyna decydować oprogramowanie, bo to ono jest w projekcie najważniejszą pozycją?

To prawda, że dysponując jednym dolarem, można dzisiaj kupić mikrokontroler o znakomitej wydajności i parametrach. Faktem jest, że coraz częściej stworzenie dla niego oprogramowania jest zadaniem bardziej złożonym i pracochłonnym niż projektu sprzętowego czy stworzenia prototypu. Tak jak powiedziałem wcześniej, tworzenie oprogramowania wymaga coraz większej wiedzy informatycznej i profesjonalizmu. Same mikrokontrolery, mając znaczną siłę obliczeniową, wymagają coraz bardziej zaawansowanych narzędzi. Bez nich faktycznie efektywna praca jest mało realna. Jak mówi przysłowie "z piasku bicza nie ukręcisz". Inwestycja w narzędzia nie powinna więc być problemem w dużych firmach, dla projektów wytwarzanych w wielkiej skali. Ku zaskoczeniu, często u czołowych polskich producentów konstruktorzy nie mogą przekonać decydentów do takich wydatków. Zakup narzędzi może być znaczącym kosztem dla małych firm specjalistycznych, producentów niskoseryjnych i hobbystów, a często to właśnie oni inwestują i regularnie uaktualniają oprogramowanie. Obserwujemy też duże zainteresowanie platformami open-source, które rozwiązują wiele takich ograniczeń oraz oprogramowaniem darmowym, jakiego też jest wiele w Internecie. Na tym można zaczynać i oprzeć pracę na samym początku. Niemniej uważam, że poważna i odpowiedzialna firma nie powinna bazować na narzędziach "no name", bo nie gwarantują one jakości i pewności działania produktu końcowego w stopniu wymaganym przez profesjonalistów lub certyfikaty. Dzisiaj nie można realizować projektu jak 20 lat temu, gdzie start możliwy był praktycznie bez angażowania kapitału. Teraz trzeba mieć pieniądze na oprogramowanie, na narzędzia i to niemałe sumy.

  • Jak wielkim problemem jest ograniczona dostępność narzędzi projektowych?

Jest to pewna bariera. Faktem jest na przykład, że zaczynając trzeba zaangażować znacznie większe środki niż przykładowo można dostać na rozpoczęcie działalności w ramach różnych pseudo programów rządowych. Ale można skorzystać z funduszy unijnych. Wszystkie analizy pokazują, że w ostatecznym i długofalowym rozrachunku inwestycje w szeroko rozumiane narzędzia pracy zwracają się z nawiązką. Problem z dostępnością oprogramowania i kosztem narzędzi projektowych jest też doskonale znany w branży. Jest rozumiany i dostrzegany przez producentów mikrokontrolerów. Inwestują oni niemałe środki w rozwój własnego oprogramowania, które następnie dają klientom bezpłatnie. Producenci mikrokontrolerów wspierają też finansowo firmy zewnętrzne po to, aby tworzyły dedykowane wersje narzędzi dla ich produktów i przekazywali je klientom po znacznie obniżonych cenach. Czyli bariera jest, ale ci, co chcą, mogą ją pokonać. Przy okazji chcę rozwiać mit o niebotycznych kosztach narzędzi. Dla firm z sensowną planowaną wielkością produkcji koszt narzędzi projektowych, który przykładowo wynosi 3-4 tys. euro za zestaw, nie jest problemem. Suma ta rozkłada się na wiele urządzeń i koszt przypadający na pojedynczy produkt staje się ułamkiem ceny mikrokontrolera. Tak więc nie należy demonizować bariery, jaką tworzą narzędzia w przypadku poważnego przedsiębiorstwa. Ale fakt - dla nowo powstających firm, które cierpią na początku na brak kapitału, to problem do rozwiązania.

Dużo pytań, mało zleceń

Od strony branż, klienci zlecający usługi projektowe w największej części reprezentują przemysł, w tym automatykę. Na dalszych pozycjach znalazły się komunikacja bezprzewodowa i systemy pomiarowe. Niemniej w dużej mierze te kolejne branże też wiążą się z zastosowaniami przemysłowymi. Na drugim biegunie znalazły się AGD i medycyna, a więc obszary, w których producenci nie korzystają z outsourcingu z uwagi na specyficzne wymagania lub też dlatego, że skala działania pozwala im posiadać doświadczony zespół konstruktorów.

Biura projektowe sygnalizują, że dostają wiele pytań na temat warunków projektów i tylko niewielka ich część zmienia się z czasem w zlecenia. Przygotowywanie ofert w przypadku projektów układów elektronicznych jest pracochłonne, dlatego biura działające w Europie Zachodniej pobierają opłaty za wstępne rozpoznanie projektu. W Polsce nie jest to praktykowane.

Dlatego bardzo często firmy elektroniczne wykorzystują biura projektowe do przeprowadzenia analizy opłacalności danego rozwiązania właśnie poprzez pytanie ofertowe. Niestety rzadko za nimi idą konkretne zlecenia bo, albo w ogóle nie było takich planów, albo dostanie je inny usługodawca, który będzie tańszy w "przetargu".

Problemem jest ponadto długie ustalanie zakresu prac z klientami, które czasem trwa ponad 6 miesięcy. Mało kto ma dobrze sprecyzowane oczekiwania, wie dokładnie, co potrzebuje. Większość ma jedynie ogólną wizję, która w trakcie kolejnych pytań i analiz potrafisię znacząco zmienić. Oczywiście biuro projektowe jest od tego, aby przez proces analizy funkcjonalności i założeń technicznych przygotować szczegółową koncepcję projektu, ale wiele miesięcy jest niestety utrudnieniem.

Sektor przyszłościowy i powoli się rozwija

Ilustracja, czego oczekują od biur projektowych ich klienci. Pierwsze trzy najważniejsze czynniki, do których zaliczono szybkość działania, kompetencje i wiedzę oraz niską cenę, tworzą wyraźną i najważniejszą oś selekcji, wskazując jednocześnie na co należy postawić, planując rozwój.

Rozwój rynku usług projektowych przebiega powoli, a tempo zmian wyznacza w dużej mierze to, co dzieje się w kraju w zakresie nowych inwestycji, współpracy zagranicznej i ogólnego potencjału rynku od strony technicznej.

Kryzys, brak w wielu obszarach dojrzałych relacji biznesowych, presja na cenę, niewielka wiedza na temat, co można dostać i za ile, sprawiają, że sektor usług projektowych dla elektroniki uważany jest powszechnie za trudny. Ale za to jest na nim na razie mała konkurencja przy zwiększającej się liczbie zleceniodawców. Wielu klientów biur projektowych ma niewiele wspólnego z elektroniką, stąd oczekują kompleksowych rozwiązań. Branża jest z pewnością dla cierpliwych i trudno w niej planować rozwój, niemniej po przebrnięciu przez długie i żmudne negocjacje za pierwszym razem nierzadko zawiązuje się trwała współpraca i opisane zjawiska negatywne nie mają już takiego silnego wydźwięku.

Z uwagi na długie czasy negocjacji handlowych i realizacji projektów, a także na skutek sporego ryzyka wiążącego się ze zmianami technologii, zakresu robót, czy też niemożliwością przewidzenia wszystkich problemów, jakie pojawią się podczas pracy, ważną sprawą jest zapewnianie sobie elastycznych umów zapewniających finansowanie. Nie jest to łatwe, stąd wiele biur projektowych jest dodatkiem do innego biznesu, dostarczającym niezbędnego przychodu.

Pozytywne jest również to, że prawdziwi inwestorzy szukają firm, a nie osób świadczących usługi nielegalnie, w obawie o jakość produktu końcowego, który w przyszłości ma przynosić zleceniodawcy dochody. Oznacza to, że wiele negatywnych zjawisk opisanych powyżej z czasem będzie słabnąć.

Projektowanie elektroniki na zlecenie jest sektorem przyszłościowym także z powodu ogólnie słabego przygotowania absolwentów politechnik do takiej pracy, braku na rynku inżynierów z kilkuletnim stażem, posiadających odpowiednie doświadczenie do odpowiedzialnego projektowania profesjonalnej elektroniki spełniającej normy. Dobrzy projektanci z doświadczeniem i wiedzą są poszukiwani na rynku pracy. W efekcie płace tej grupy zawodowej są dość wysokie, co przekłada się na koszty projektów ponoszone przez producentów elektroniki. Wielu dobrych projektantów z czasem otwiera swoje własne firmy, produkcyjne lub projektowe, co jeszcze bardziej będzie w przyszłości skłaniać producentów do tego, aby oddawali projekty na zewnątrz.

Wiesław Żmuda, Masters

  • Od wielu lat macie własną linię montażową SMT. Jak wpisuje się ona w Wasz biznes?

Montaż nie jest dla nas najważniejszą i rozwijaną częścią biznesu, ale raczej uzupełnieniem i możliwością zaoferowania usługi tym klientom, którzy oczekują kompleksowego działania w zakresie wsparcia technicznego, logistyki i dostarczenia całego pakietu elementów. Nasza usługa najbardziej sprawdziła się w przypadku współpracy z klientami, którzy poprzez rozwój swoich produktów zmieniali technologię THT na SMT już na etapie projektowania i prototypowania. Jest to więc narzędzie do pracy nad niszowymi projektami, prototypami, które wspierają sprzedaż naszych elementów, które są i cały czas będą główną częścią modelu biznesowego Masters.

Moce produkcyjne w Polsce w zakresie montażu SMT są dzisiaj bardzo duże w porównaniu z potencjałem krajowej elektroniki, z tego powodu z naszego punktu widzenia rozwijanie tego obszaru nie ma uzasadnienia.

Przegląd usługodawców

Dane kontaktowe do biur projektowych

Większość biur projektowych to małe przedsiębiorstwa zatrudniające kilka osób, czasem jest to nawet jednoosobowa działalność gospodarcza. Równie popularną formą działalności jest oferowanie usług przez firmy dystrybucyjne i kontraktowe, dla których są one elementem kompleksowości biznesu i metodą na przyciągnięcie klienta do produkcji w sytuacji, gdy nie ma on gotowego projektu.

Niemniej małe wyspecjalizowane biura cierpią na ograniczony dostęp do kapitału i rozwijają się dość wolno. Utrzymanie się na rynku wymaga wysokich kompetencji zatrudnianych inżynierów i biegłej znajomości wielu technologii, a to kosztuje. Potrzebne jest oprogramowanie EDA, narzędzia dla mikrokontrolerów, komputery, narzędzia deweloperskie. W grupie takich firm, których kapitałem prawie wyłącznie są kompetencje kadry, niełatwo o dofinansowanie z UE na zakup sprzętu i rozwój, przez co branża żyje od zlecenia do zlecenia.

Działalności biur projektowych sprzyja obecne w branży od kilku lat zainteresowanie wysoką jakością. Wielu producentów pracuje nad poprawą zaawansowania swoich produktów, często przez rozszerzenie oferty i inwestycje w projekt nowego urządzenia elektronicznego. To samo dotyczy nowych technologii interfejsu użytkownika, a więc kolorowych wyświetlaczy graficznych i paneli dotykowych.

Firmy zajmujące się projektowaniem można podzielić na trzy wyraźne grupy o wspólnym profilu rynkowym. Najważniejszą grupę tworzą ci, dla których projektowanie jest podstawą biznesu. Czasem są to przedsiębiorstwa większe, czasem tylko jednoosobowe. Takich przedsiębiorstw jest kilkanaście, jak m.in. FP Instruments, Grinn, SiGarden, Elpis, Creotech, PI Project, RWW. Pokaźna część biur związana jest z branżą automatyki, jak Itens, Kompa, KWMatik, Navica. Są takie, które nastawiają się na sieci M2M, zagadnienia związane z monitoringiem i bezpieczeństwem, jak Monitech. Wśród biur projektowych są też takie, które obsługują rynek domowy, użytkowy i serwisowy. Jest to Algebar.

Drugą grupę tworzą firmy EMS, dla których usługi projektowania powiększają ofertę w stronę bardziej kompleksowej obsługi. W znakomitej większości projektowanie jest w tej grupie dodatkiem do usług produkcyjnych. Są to Bornico i Bogart, Solitech.

Trzecia grupa firm to producenci, którzy dodatkowo szukają możliwości rynkowych w zakresie projektowania. Firmy takie mają zwykle wiele własnych produktów, gotowych lub w formie modułów i subkomponentów, a przykładem w tej grupie może być Propox, Inveo, Senga, Ibis, Bitstream, Fellows i Merawex.

Ostatnia grupa przedsiębiorstw łączy firmy dystrybucyjne, które oprócz sprzedaży proponują klientom także usługi produkcji i projektowania. Z biegiem lat firmy wypracowują sobie kompetencje techniczne w obszarach, gdzie działalność handlowa jest najbardziej ukierunkowana i starają się rozwijać dalej, poza handlem. Takimi firmami są Masters, Semicon, Elhurt, Contrans TI, Elproma i Unisystem.

Laboratoria badań urządzeń elektronicznych wspierają producentów elektroniki w staraniach o wysoką jakość urządzeń

Kompatybilność elektromagnetyczna, bezpieczeństwo użytkowania, odporność na narażenia klimatyczne i mechaniczne to pojęcia, które przez ostatnią dekadę stały się ważną częścią procesu projektowania urządzeń elektronicznych. Początkowo traktowane były przez środowisko branżowe niechętnie, będąc synonimem formalnych wymagań i kosztownych obciążeń nakładanych na producentów i importerów elektroniki. Dzisiaj pojęcie kompatybilności elektromagnetycznej staje się terminem determinującym interoperacyjność sprzętu elektronicznego oraz zagadnieniem, któremu poświęca się wiele czasu w trakcie projektowania z uwagi na wagę, jaką branża przywiązuje do zapewniania wysokiej jakości. Nic więc dziwnego, że jest to tematyka interesująca wszystkie firmy elektroniczne, która zawsze jest aktualna i w której wiele się zmienia.

Współczesna elektronika rozwija się w szybkim tempie. Doskonale widać to w zakresie technologii bezprzewodowej komunikacji, które szybko ewoluują w stronę wyższych częstotliwości pracy i bardziej złożonych modulacji. Większe skomplikowanie i postępująca stale miniaturyzacja zwiększają wrażliwość nowoczesnych układów na zaburzenia elektromagnetyczne i ich podatność na wpływ środowiska, powodując, że utrzymanie wysokiego poziomu technicznego urządzeń wymaga od konstruktorów dzisiaj o wiele więcej wysiłku. Badania i pomiary w laboratoriach tworzą więc niezbędne sprzężenie zwrotne w pracy inżynierskiej, praktycznie weryfikujące zastosowane rozwiązania układowe i jakość wybranych komponentów. Dlatego ich znaczenie rynkowe będzie cały czas rosło, a zakres realizowanych badań będzie się nieustannie poszerzał. Trendy technologiczne w elektronice, zmiany prawne działają na korzyść placówek badawczych i powinny z czasem doprowadzić do poszerzenia rynku usług.

Coraz więcej badań

Zestawienie kryteriów uznawanych przez klientów za najważniejsze. O ile do niedawna na czołowym miejscu znajdowała się akredytacja laboratorium, będąca potwierdzeniem kompetencji i jakości pomiarów, o tyle obecnie ważniejsze są badania kompleksowe. Nastawienie na bliski kontakt z projektantami i wsparcie w projektowaniu widać też po tym, że za ważne czynniki uznano badania prototypów i możliwość uczestniczenia w pomiarach. Warto też zauważyć, że wymienione czynniki oceniono za znacznie bardziej istotne od tego, jak bardzo nowoczesną aparaturę posiada placówka.

Badania urządzeń elektronicznych to nie tylko bezpieczeństwo i kompatybilność elektromagnetyczna. Tak było wiele lat temu, tuż po wejściu Polski do UE, kiedy producenci elektroniki stanęli przed koniecznością wystawiania deklaracji zgodności CE dla swoich wyrobów. W tamtym okresie faktycznie na rynku widoczne było podejście takie, że nowa rzeczywistość prawna to wyłącznie dodatkowy i niemile widziany obowiązek dla producentów i importerów urządzeń elektronicznych. Obowiązek oznaczenia urządzenia znakiem CE niekoniecznie przekładała się na chęć wykonania badań i do dnia dzisiejszego niestety spora część przedsiębiorców traktuje ten proces, jako jeszcze jeden obowiązek.

W przełamaniu takiego podejścia spory udział ma widoczny w całej krajowej elektronice trend presji na jakość. Wielu krajowych producentów elektroniki rozwija się i upatruje swojej szansy w wytwarzaniu specjalistycznych urządzeń dla przemysłu, wojska, transportu, medycyny i podobnych dziedzin określanych jako profesjonalne. Takie urządzenia przebijają się na rynku właśnie dobrą jakością, a badania laboratoryjne są czynnikiem kluczowym w jej zapewnieniu.

Podejście krajowych firm do badań. Najwięcej wskazań padło na to, że firmy korzystają z usług placówek badawczych tylko wtedy, gdy zostaną do tego zmuszone np. wymogami kontraktu, upływającym terminem, reklamacją i podobnymi czynnikami. Podobne noty uzyskało wskazanie, że zlecane są jedynie najtrudniejsze badania, a wskazania na inne strategie mniejszych lub większych uników są również kilkudziesięcioprocentowe. Zdaniem ankietowanych tylko 4% firm rzetelnie podchodzi do badań, co oznacza, że zjawiska uwidocznione na wykresie nadal i to od wielu lat są jedną z najważniejszych sił determinujących relacje na rynku badań.

Przy nacisku na jakość, sprawa deklaracji zgodności CE odchodzi na drugi plan, bo znakomita większość takiego sprzętu nie ma najmniejszego kłopotu w sprostaniu wymaganiom formalnym i nierzadko spełnia normy z dużym zapasem. Wielu producentów podnosi sobie poprzeczkę wymagań wyżej celowo, bo wie, że sprzęt odporny na zaburzenia EM, na narażenia klimatyczne, mechaniczne i inne zostanie doceniony przez rynek.

Wraz z rosnącymi potrzebami w zakresie jakości zmieniają się oferty placówek badawczych, które stają się coraz bardziej kompleksowe. Oferta prowadzonych badań coraz częściej wykracza poza podstawowy zestaw pomiarów potrzebnych do protokołu i deklaracji, a w przypadku większych jednostek badawczych łączy praktycznie wszystkie niezbędne obszary techniki składające się na wyrób elektroniczny. Z pewnością jest to zachęta do współpracy dla klientów, bo przykładowy producent oświetlenia LED może w jednym miejscu zbadać bezpieczeństwo użytkowania, odporność środowiskową, kompatybilność, a nawet dokonać pomiarów optycznych (oddawanie barw, wydajność świetlną). Kompleksowa usługa badań w jednym miejscu, także tych cząstkowych wykonywanych w czasie prac projektowych, z pewnością jest bardziej przekonująca.

Marcin Hamberg, Radiotechnika Marketing

  • Jaka jest rola doradztwa technicznego i wsparcia merytorycznego na poziomie konstruktorskim w pracy laboratoriów badawczych?

Na obecnym mocno konkurencyjnym rynku niezwykle istotna staje się specjalizacja. Producent konstruktor powinien być doskonałym fachowcem w swojej dziedzinie. Jednocześnie jego wyroby muszą spełniać nie tylko wymagania w podstawowym zakresie pracy, ale także być zgodne z szeregiem wymagań dodatkowych. Jednym z nich są wymagania w zakresie kompatybilności elektromagnetycznej. Zarówno te normatywne, jak i związane z prawidłowym działaniem w docelowym środowisku pracy. Szeroki zakres zagadnień, które należy wziąć pod uwagę przy projektowaniu urządzeń, przynosi konieczność zatrudniania wielu konstruktorów o różnych specjalizacjach i zakupu kosztownej aparatury pomiarowej.

Alternatywą dla takich wydatków może być szeroko rozumiane wsparcie ze strony zewnętrznych specjalistów z danej dziedziny. Taka pomoc może być realizowana na poziomie wsparcia technicznego udzielanego podczas badań w zewnętrznym laboratorium. Może być także podniesiona na wyższy poziom, gdzie odpowiedzialność za zagadnienia EMC jest w całości przekazywana do firmy zewnętrznej, która zajmie się zarówno oceną wyrobu, jak i zadba o to, by spełnił on stawiane przed nim wymagania. Takich zaawansowanych usług od lat z powodzeniem dostarcza podwrocławska Radiotechnika Marketing.

  • Badanie poza laboratorium, pomiary pre-compliance - jakie jest zapotrzebowanie rynku na takie usługi?

Te zagadnienia nabierają szczególnego znaczenia w przypadku dużych i skomplikowanych wyrobów, takich jak np. naszpikowany nowoczesną elektroniką kilkudziesięciotonowy czołg czy duża instalacja stacjonarna. Oczywistą zasadą jest wcześniejsze przebadanie wszystkich elementów składających się na końcowy wyrób i coraz więcej producentów ma tego świadomość. Jednocześnie trzeba pamiętać o innej zasadzie: EMC plus EMC nie zawsze równa się EMC. Dlatego tak ważna jest ocena spełnienia wymagań nie tylko przez podsystemy, ale także przez gotowy produkt. Konieczne w tym przypadku są badania poza laboratorium. Przynoszą one odpowiedzi nie tylko w kwestii zgodności z wymaganiami, ale także pozwalają na identyfikację i wyeliminowanie problemów z wewnętrzną EMC pomiędzy elementami składowymi systemu. Osiągane w ten sposób korzyści powoli, lecz systematycznie budują rynek dla takich badań.

Badania wyjazdowe

Profile laboratoriów badania urządzeń elektronicznych

Szersza oferta badań obejmuje także badania wyjazdowe, wykonywane w miejscu instalacji lub pracy systemu (tzw. badania in situ). To także dowód na stale poszerzającą się ofertę rynku, nie tylko od strony pomiarowej, ale także aplikacyjnej. Okazuje się, że zagadnienia związane z EMC i pokrewnymi dziedzinami nie są już domeną urządzeń elektronicznych traktowanych jako całość funkcjonalna, ale także większych systemów, nierzadko zbudowanych z mniejszych komponentów modułowych.

Do niedawna w branży elektroniki widoczne było uproszczone podejście do kontroli kompatybilności elektromagnetycznej w takim przypadku. Konstruktorzy, tworząc większy system, chętnie sięgali po gotowe i przetestowane moduły funkcjonalne, takie jak zasilacze, sterowniki, wyświetlacze, modemy komunikacyjne, bo uważali, że zbudowany z takich gotowych klocków system nie wymaga dalszych badań i testów.

Nawet gdy projekty dotyczyły serii większych niż jednostkowe zamówienia, opłacało się kupować gotowe droższe moduły, zamiast tworzyć własne zintegrowane rozwiązania po to, aby m.in. obejść certyfikację. Rosnąca oferta badań wyjazdowych laboratoriów może być sygnałem, że ta metoda przestała być zawsze słuszna i konstruktorzy zaczynają mieć ograniczone zaufanie do tego uproszczonego podejścia.

Oczywiście jest to tylko drobne, dostrzegalne zjawisko, które dopiero w przyszłości ma szansę odegrać bardziej znaczącą rolę. Na razie fakty są takie, że z uwagi na specjalistyczny charakter naszego rynku, małą i średnią skalę produkcji charakterystyczną dla większości krajowych producentów, zjawisko budowania systemów i urządzeń z gotowych modułów jest powszechne i z pewnością ma wpływ na rynek usług.

Co więcej, producenci, których skala produkcji przekracza poziomy uznawane za małe i średnie nierzadko inwestują w potencjał biura konstrukcyjnego i tworzą własne laboratoria pomiarowe i wzorcujące. Firmy takie jak Sonel, Satel czy Plum i wiele innych na pewnym etapie rozwoju zainwestowały w rozbudowę parku aparatury w dziale konstrukcyjnym o sprzęt do pomiarów EMC, inne jak na przykład Lab-el w urządzenia do badań środowiskowych. Nie zawsze firmy mają wyposażenie kompletne, raczej częściej takie podstawowe, niemniej własny sprzęt daje im możliwość dopracowania szczegółów konstrukcyjnych oraz zapewnia elastyczność i szybkość pracy.

Outsourcing badań, produkcji i powiązanych z nią usług jest domeną mniejszych firm, często także innowacyjnych przedsiębiorstw krótko istniejących na rynku. Duże firmy, a szczególnie te, które mają stały strumień sprzedaży w czasie, wolą całość produkcji i konstrukcji wykonywać własnymi siłami. Oczywiście dla rynku usług badawczych jest to czynnik negatywny, bo akurat te przedsiębiorstwa, które mają pieniądze i liczne potrzeby badawcze, starają się być samowystarczalne.

Marcin Jurga, Astat

  • W ostatnich latach laboratoria otwierają dystrybutorzy elementów elektronicznych, dostawcy aparatury pomiarowej - czy to jest atrakcyjne biznesowo działanie? Co w ten sposób firmy chcą osiągnąć?

Dla nas, jako dla integratora dużych systemów pomiarowych EMC, jest naturalne, że posiadamy własny sprzęt i własne laboratorium EMC. Wynika to z prostego faktu, że tylko w taki sposób możemy utrzymać wysoki poziom własnego know-how. Daje nam to również możliwość wypożyczenia sprzętu dla naszych klientów na czas kalibracji czy serwisu. Wykorzystujemy nasz sprzęt również do własnych celów pomiarowych, przykładowo przy testach skuteczności ekranowania naszych uszczelek EMI. Nie mamy jednak aspiracji, aby stać się laboratorium akredytowanym i posiadać pełny zakres norm i testów. Laboratorium nigdy też nie będzie wiodącą działalnością firmy Astat. Zapewne podobnie jest też w przypadku innych firm dystrybucyjnych, które posiadają własne, większe lub mniejsze, laboratoria. Jest to tylko narzędzie służące rozwojowi pozostałej działalności naszej firmy, a przy okazji, jeśli jest zapotrzebowanie, możemy zaoferować naszym klientom usługę pomiarową.

  • Jakie znaczenie na rynku mają badania prowadzone w czasie projektowania urządzeń elektronicznych?

Zapotrzebowanie na tego typu usługi na etapie projektowania jest z roku na rok coraz większe. Wynika to z faktu, że stopień skomplikowania urządzeń jest coraz większy i dzisiaj produkt musi być nowoczesny. Jednak wszyscy wiemy, że nieodpowiednie zaprojektowanie nawet z pozoru prostych konstrukcyjnie urządzeń prowadzi do problemów z EMC. I tutaj testy w czasie projektowania są bardzo przydatne, bo choć nie są wykonywane zgodnie z obowiązującymi normami, to jednak dają konstruktorom możliwość sprawdzenia, czy wprowadzona modyfikacja na etapie projektu daje pozytywny, czy negatywny efekt. Dobrym przykładem jest pomiar emisji prototypowej płytki PCB w polu bliskim np. za pomocą skanerów EMC. Chociaż taki pomiar nie jest wprost opisany żadną normą, to daje konstruktorowi możliwość zlokalizowania i wyeliminowania problemu z emisją już u samego źródła, najczęściej prostymi i tanimi zabiegami.

Oczekiwania badawcze rosną

Zestawienie branż i grup odbiorców, które najczęściej zlecają badania do krajowych placówek. Podobnie jak w wielu innych zestawieniach tego typu w tym przypadku czołowe miejsca także zajęły automatyka przemysłowa i przemysł, co w naszych warunkach odpowiada roli i potencjałowi, jakie branże te odgrywają w gospodarce. Zaskakująca jest trzecia pozycja branży oświetleniowej, co można odczytywać jako wynik tego, że w kraju mamy sporo producentów i tego, że wiele nowych aplikacji tego typu bazuje na diodach LED i zasilaniu impulsowym - wdzięcznym obiekcie pomiarowym dla każdego laboratorium.

Badania urządzeń elektronicznych to obecnie nie tylko proste pomiary i sprawdzenie, czy prototypowe urządzenie spełnia wymagania dyrektyw, czy też nie. Inżynierowie patrzą dzisiaj na placówki badawcze pod znacznie szerszym kątem niż jeszcze pięć lat temu, a ich oczekiwania niezmiennie rosną i coraz bardziej wykraczają ponad to, aby móc wystawić deklarację zgodności.

Inżynierowie i projektanci oczekują, że laboratorium będzie dla nich wsparciem merytorycznym i formalnym w procesie tworzenia wyrobu. Innymi słowy oczekują pomocy w określeniu niezbędnego zakresu badań i wsparcia podczas prac konstrukcyjnych.

Badania cząstkowe kontrolujące poszczególne etapy prac konstrukcyjnych i godziny inżynierskie, jakie laboratorium stawia do dyspozycji swoim klientom po to, aby mogli nie tylko dowiedzieć się, że jest źle, ale także, co szwankuje i jak to można poprawić, stają się powoli standardem dla placówek z pierwszej ligi.

Proces ten jest widoczny w ostatnich latach także w tym, że placówki badawcze tracą swój formalny i nieco urzędowy charakter, zmieniając się bardziej w stronę "badawczo-inżynierską".

Urzędowy język, pełno norm, dokumentów i formalnych wymagań związanych z badaniami, zawsze był dla środowiska inżynierskiego barierą mentalną. Widać, że placówki badawcze zrozumiały, że klienci nie przyjdą do nich, bo wynika to z prawa, zagrożenia karą lub z innego środka przymusu, ale wówczas, gdy poczują, że personel laboratorium jest dla nich partnerem w tworzeniu produktu i wsparciem w walce o jakość.

Najważniejsze czynniki sprzyjające zlecaniu badań urządzeń elektronicznych do placówek. Zdecydowanie najważniejsze okazały się wymagania prawne i formalne, które dla firm elektronicznych są sporą barierą. Inżynierowie słabo orientują się w zawiłościach norm, przepisów, wymagań i ustaw i traktują to jako obszar mało związany z inżynierią, raczej z administracją i biurokracją. Zawiłość sformułowań, liczne dokumenty, regulacje i skomplikowana struktura zależności pomiędzy aktami prawnymi europejskimi i ich przeniesieniem na lokalny polski rynek z pewnością tworzy sporą barierę wejścia dla osób chcących zgłębić zagadnienie samodzielnie. Dlatego wielu specjalistów, zamiast tracić na to czas, korzysta z pomocy laboratoriów.

Większość placówek badawczych to jednostki związane z urzędami państwowymi lub uczelniami, których specyfika pracy, łącznie z używaną terminologią i językiem, nierzadko bywała odległa od tego, co dzieje się w biurach projektowych producentów elektroniki. Jeszcze pięć lat temu widać było, że obie strony nierzadko słabo się rozumiały, co nie sprzyjało nawiązywaniu współpracy.

Laboratoria narzekały, że firmy elektroniczne nie chcą badać sprzętu i korzystać z dostępnych możliwości pomiarów i badań. A inżynierowie nie wiedząc dokładnie, czego potrzebują, omijali takie placówki, widząc we współpracy wiele problemów. Wydaje się, że dzisiaj komunikacja ta jest już na o wiele lepszym poziomie i obie strony znacznie lepiej się dogadują. Firmy elektroniczne mają również o wiele większą wiedzę niż kiedyś na temat badań, w tym EMC, potrafią określić swoje potrzeby, a laboratoria badawcze są znacznie bardziej elastyczne w działaniach.

Krzysztof Sieczkarek, Instytut Logistyki i Magazynowania

  • Koszty usług badawczych: co proponują laboratoria, a czego oczekuje rynek?

Koszty usług badawczych od kilku lat pozostają na podobnym poziomie. To właśnie dlatego MŚP coraz częściej stać na tego typu badania. Dodatkowym sposobem obniżenia kosztów jest wspomaganie firm elektronicznych przy pozyskiwaniu środków na badania np. z POIG, jak to od lat czyni ILiM. Rynek w ramach usług badawczych oczekuje również konsultacji konstrukcyjnych i prawnych w zakresie wdrożeń produktów.

Znaczącą cechą, braną pod uwagę przez firmy podczas wyboru laboratorium, jest jego dostępność do usług w czasie i szybkość realizacji, czego nie mogą zawsze zagwarantować laboratoria uczelniane, np. z uwagi na zajęcia dydaktyczne. Tego mankamentu pozbawione są laboratoria osadzone np. w instytutach badawczych. Dzięki ich zorientowaniu rynkowemu istnieje zobowiązanie do realizacji usług w sposób terminowy, integralny i zoptymalizowany ekonomicznie. Dodatkom atutem są badania komplementarne, np. bezpieczeństwa elektrycznego. Ceny usług nadal są dużo niższe od ofert z zagranicy, co powoduje coraz częstsze zainteresowanie tamtejszych klientów.

  • Samodzielne badanie wyrobów - czy to ma sens i w jakim zakresie?

Nowe podejście do harmonizacji przepisów technicznych Unii Europejskiej zwalnia formalnie producentów z konieczności korzystania z tzw. strony trzeciej przy ocenie technicznej wyrobów elektronicznych powszechnego użytku, jednocześnie nie zwalniając ich od odpowiedzialności za wykazanie zgodności z wymaganiami zasadniczymi dyrektywy EMC. Przy sporządzaniu deklaracji zgodności dobrze więc powołać się na stosowne normy zharmonizowane. Nie każdego producenta stać jednak na zakup bardzo kosztownej aparatury do badań kompatybilności elektromagnetycznej typu full compliance i wykonywanie badań końcowych we własnej firmie. Warto jednak w procesie konstrukcji wyrobów korzystać albo z usług badań wstępnych i doradztwa laboratoriów, albo w przypadku odpowiednio wysokiego potencjału przedsiębiorstwa badać urządzenia za pomoc aparatury pre-compliance tak, by przekazując je do oceny końcowej np. laboratorium akredytowanemu, mieć pewność, że w przypadku kontroli organów nadzoru, zgodność nie zostanie zakwestionowana. Właśnie takie działanie inżynierskie jest jak najbardziej właściwe technicznie i zbilansowane ekonomicznie.

Kompetentna kadra to podstawa

Typy przedsiębiorstw dominujące na listach klientów laboratoriów badawczych. Najwięcej jest małych i średnich przedsiębiorstw produkcyjnych i handlowych, które dostarczają łącznie ponad 70% zleceń. Charakterystyczne dla wykresu jest jednak to, że nie ma na nim wcale firm dużych. Nawet jeśli przypomnimy sobie strukturę krajowego rynku elektroniki, opierającego się generalnie na mniejszych firmach, to i tak okaże się, że jest to raczej skutek tego, iż potrzeby badawcze zabezpieczają one sobie same.

Z punktu widzenia rynku i usług, szerokie kompetencje techniczne placówek badawczych wymagają posiadania kompetentnej kadry technicznej, fachowców doskonale rozumiejących skomplikowane zagadnienia kompatybilności elektromagnetycznej nie tylko od strony norm, ale zwykłej wiedzy układowej, projektowej, znającej nowoczesne narzędzia i technologie i wreszcie mających szerokie horyzonty zawodowe. Tacy specjaliści są na rynku poszukiwani i wcale nie ma ich tak wielu, przez co proces ten przenosi się na ceny usług.

Wysokie ceny aparatury i utrzymania kompetencji laboratorium są szczególnie dotkliwe w sytuacji, gdy cały czas widać, że testy EMC traktowane są jako obowiązek prawny, a nie metoda pozwalająca na zwiększenie niezawodności i jakości urządzenia. Mniejszy rynek nie pozwala skutecznie amortyzować cen zakupu i ogranicza możliwość inwestycji.

Jest to problem najbardziej dotkliwy zwłaszcza dla małych laboratoriów, które nie mogą powiązać działalności z prowadzonymi pracami naukowymi lub realizowaną produkcją. Skutkiem jest widoczny brak kompleksowego wyposażenia badawczego w wielu laboratoriach, na który po prostu brakuje funduszy.

Omijanie wymogów

Udział zleceń z zagranicy w strukturze sprzedaży krajowych placówek badawczych dla aż 92% firm zawiera się między 0 a 10%. Trudno wskazać jednoznacznie, co jest przyczyną tego, że zagranica nie jest źródłem kontraktów dla polskich placówek badawczych. Kierując się analogiami charakterystycznymi dla rynku usług kontraktowych, można by oczekiwać, że tańsze usługi i dobre kompetencje kadry inżynierskiej będą wystarczającym magnesem. Skoro jednak takich trendów nie ma, może to być wynik tego, że placówki badawcze nie szukają aktywnie takich zleceń, nie są nimi zainteresowane lub też nie mają przekonania, że warto się o nie starać.

Formalny obowiązek badania urządzeń elektronicznych od lat jest omijany. Producenci oraz przede wszystkim importerzy wprowadzający na rynek urządzenia, korzystają z tego, że organy państwowe nadzorujące rynek mają mały budżet i nie są w stanie wystarczająco kontrolować przestrzegania wymagań.

Przy niskiej świadomości klientów znaki na obudowie stają się jedynie nalepkami. W krajach Europy Zachodniej liczba skontrolowanych wyrobów w ramach nadzoru rynku jest kilkukrotnie wyższa, a kary za wprowadzenie do obrotu wyrobu niezgodnego z zasadniczymi wymaganiami dyrektyw - sięgają 1 mln euro.

Takie podejście powoduje większą świadomość podmiotów wprowadzających wyrób do obrotu na terenie UE oraz większą odpowiedzialność za własne lub importowane wyroby. U nas kary są niskie, a na dodatek nakładane na tyle rzadko, że realnego zagrożenia karą na rynku jak nie było, tak nie ma.

Nowości w usługach i badaniach

Dane kontaktowe do jednostek badawczych

Klienci coraz chętniej wybierają laboratoria, które oprócz przeprowadzenia samych testów i napisaniu raportu, pomagają w ramach swojej wiedzy i kompetencji w rozwiązywaniu problemów technicznych i normatywnych związanych z EMC (np. w ramach tzw. godzin inżynierskich). Takie ukierunkowanie usług z pewnością można zaliczyć do nowości ostatnich lat.

Od kilku lat obserwuje się powstawanie nowych laboratoriów badawczych w ośrodkach naukowych, które, aby utrzymać drogą i specjalistyczną aparaturę, oferują komercyjnie usługi badawcze. Przykładem może tu być nowe laboratorium na Politechnice Rzeszowskiej. Podobnie jest z jednostkami badawczymi funkcjonującymi w zakładach dużych producentów i dystrybutorów elektroniki, którzy oferują wolne moce przerobowe na rynku (np. Radiotechnika). Niemniej do niedawna oferta badawcza większości placówek była podobna. Dopiero obecnie zaczyna się to zmieniać i widać, że poszczególne placówki starają się zagospodarować nisze, tworząc zalążki specjalizacji. Jest to słuszny krok, bo finansowanie i budowanie kolejnego laboratorium w Polsce (dotychczas jest już np. kilkanaście) o tym samym profilu działalności, jeżeli w innej gałęzi nie ma jeszcze żadnego, z pewnością wygląda niezrozumiale.

Takie specjalistyczne obszary to przykładowo badania odporności na impulsy HPEM (dużej mocy), badania odporności urządzeń na anomalie występujące w sieciach zasilających m.in. zmiany częstotliwości sieci zasilającej, wahania napięcia, zniekształcenia przebiegu napięcia itp., badania zaburzeń od urządzeń PLC pracujących w liniach niskiego napięcia. Jeszcze bardziej specjalistycznie wyglądają badania fotobiologiczne, temperatury barwowej i wskaźnika oddawania barw, oddziaływania fal elektromagnetycznych na organizm ludzki, a także otwarcie na sektor wojskowy i lotniczy.

Do mniejszych innowacji, ale także istotnych, można zaliczyć nowe, bardziej skomputeryzowane metody badawcze, ułatwiające prowadzenie badań czasochłonnych (np. anomalii) oraz możliwość dostępu do wyników badań przez Internet.

Laboratoria a biznes

Z uwagi na większość opisanych powyżej ograniczeń i problemów największe i najlepiej wyposażone placówki badawcze mają uczelnie techniczne, a zaraz potem instytuty naukowe. W największym stopniu wynika to z prowadzonych prac naukowych i działalności dydaktycznej, które laboratoria niewątpliwie wspierają. Ale liczy się też posiadanie przez uczelnię i jednostki świata nauki kompetentnej kadry technicznej, dla której często laboratorium to coś więcej niż miejsce pracy. Ważne jest też, że placówki naukowe mają lepszy dostęp do źródeł finansowania, bo np. aparatura kupowana z grantów dla prowadzonych prac badawczych finalnie wzmacnia potencjał tych placówek. Jednocześnie placówek badawczych w kraju mamy stosunkowo dużo, przez co pytanie o to, jak wygląda działalność tych jednostek od strony biznesowej, wydaje się interesujące.

Warto zauważyć, że wiele z istniejących laboratoriów w Polsce ma bardzo podobny do siebie zakres realizowanych badań oraz nastawia się na mniej więcej zbliżoną grupę klientów. Czasem można nawet odnieść wrażenie, że powołanie do życia placówki nie zostało poprzedzone wnikliwą analizą rynku i jego potrzeb, ale było okazją lub ogólną chęcią posiadania takiego działu. Dopiero od niedawna widać, że pojawiają się pierwsze znaki specjalizacji: na sektor wojskowy, na badania in situ, pomiary mobilne, badania inne niż EMC i bezpieczeństwo, badania towarzyszące projektowaniu itd. Z pewnością są to pozytywne trendy, które w niedalekiej przyszłości powinny pozytywnie zmienić kształt rynku. Na razie jednak rynek nie rozpieszcza zleceniami.