Automatyzacja procesów produkcyjnych sposobem na pandemię

Ostatnie miesiące to czas, na który nikt nie był do końca przygotowany. Epidemia i wynikający z niej kryzys gospodarczy pokazują, jak bardzo przemysł jest uzależniony od kondycji pracowników. W tym opracowaniu przyjrzymy się automatyzacji jako metodzie redukowania ryzyka wynikającego z pracy człowieka.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Oczywistą cechą każdego człowieka jest to, że jest podatny na choroby, a jak można zaobserwować w czasie panującej pandemii, jeden zarażony pracownik może spowodować efekt domina zarażając kolejnych i wymuszając objęcie niekiedy całych przedsiębiorstw kwarantanną. Człowiek jest również podatny na zmęczenie, np. wynikające z wielu godzin pracy, będące następstwem monotonii, naturalnego cyklu aktywności dobowej oraz zdarzeń losowych – takich, jak chociażby niewyspanie. Konsekwencją jest ograniczenie czasu, przez jaki pracownik może wydajnie działać w skali dnia, tygodnia i miesiąca. Dodatkowo, w długim czasie, należy uwzględnić efekt starzenia się ludzi i wynikające z tego faktu zmiany w precyzji działań lub widzeniu a także w możliwościach regeneracji.

Kolejnym powiązanym zagadnieniem jest zdrowie psychiczne. Ludzie kierują się emocjami, a w środowiskach pracy tworzą się zawiłe i zmienne struktury pozytywnych i negatywnych relacji. Złe samopoczucie pracownika – niezależenie od jego podłoża – również jest czynnikiem, który może prowadzić do pomyłek czy słabej wydajności, na skutek braku satysfakcji. Elementem łączącym wszystkie omówione wyżej zagadnienia, a tym samym konsekwencją szeroko rozumianego czynnika ludzkiego, jest nieprzewidywalność. Praca człowieka jest nieodłącznie związana z jego naturą – i jest to czynnik, którego nie da się w zupełności wyeliminować, dla się jednak zminimalizować związane z nim ryzyko.

Najważniejszą metodą realizacji tego celu jest automatyzacja rozumiana jako zastępowanie i wspomaganie pracy człowieka przez pracę maszyn. Jest ona przede wszystkim stosowana na tych etapach produkcji, gdzie czynnik ludzki ma największe znaczenie i potencjalnie negatywny wpływ na osiągane rezultaty.

Automatyzacja produkcji elektroniki

W branży produkcji pakietów elektronicznych możemy zauważyć ten proces na niemalże wszystkich etapach, bo dominujący montaż powierzchniowy SMT jest procesem wysoce zautomatyzowanym od wielu lat i dziś trudno znaleźć przedsiębiorstwo, w których znamienita większość produkcji nie byłaby zautomatyzowana. Proces od względnie niedługiego czasu wychodzi również poza linię SMT i dużym zainteresowaniem cieszą się rozwiązania automatyzujące również montaż THT. Wiodącym na rynku rozwiązaniem tego przeznaczenia jest robot lutowniczy REECO i na jego przykładzie możemy przyjrzeć się, w jaki sposób ryzyko wynikające z czynnika ludzkiego jest minimalizowane przez automatyzację konkretnego etapu produkcji.

Zaletą jest to, że robot nie może zachorować ani się zmęczyć. Nie wymaga przerw w działaniu, a jego praca jest jednostajna na przestrzeni dnia, tygodnia i miesiąca. Mimo że to oczywiste, konsekwencje tego są daleko idące i nie zawsze w pełni doceniane. Kluczowym czynnikiem jest tu powtarzalność działań. Człowiek jest w stanie wykonywać te same zadania co robot – nigdy jednak jego praca nie będzie tak przewidywalna, a proces jednakowy.

Jak pokazują statystyki zebrane podczas Mistrzostw Polski w Lutowaniu (RSC) człowiek może rywalizować z robotem i zachować taką samą albo nawet większą prędkość wykonania 256 połączeń, a nawet w wielu przypadkach dorównać mu w jakości wykonania – ale jest w stanie robić to tylko przez około 5–10 minut. Robot, właściwie serwisowany, może w praktyce pracować bez przerwy. Pokazuje to, że kluczowym aspektem automatyzacji jest powtarzalność – zachowanie tego samego tempa, precyzji i jakości niezależnie od tego, jak długo czy o jakiej porze dnia czy nocy wykonywane jest to samo żmudne zadanie. Aspekt ten przekłada się na możliwości planowania – zarządzenie produkcją jest prostsze i dużo bardziej wydajne, chociażby w ramach zarządzania komponentami, jeśli można w precyzyjny sposób – do pojedynczej sztuki – określić, ile produktów czy czynności zostanie wykonanych do końca dnia czy miesiąca. W produkcji opartej na pracy ludzi jest to niemożliwe.

Robot lutowniczy jest przy tym urządzeniem, które może pracować w linii i współpracować z innymi urządzeniami – zarówno innymi robotami: skręcającymi, dozującymi czy etykietującymi, jak i innymi urządzeniami na liniach produkcyjnych. Oczywiście każdy proces produkcji, nawet ten oparty na robotach przemysłowych wymaga udziału ludzi – operatorów i serwisantów, co sprawia, że czynnik ludzki nigdy nie jest do końca wyeliminowany, ale ryzyko z nim związane jest tym niższe, im wyższy poziom automatyzacji.

Doradztwo z zakresu robotyzacji i automatyzacji w Polsce i krajach Europy Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza w tym trudnym okresie kryzysu, jest realizowane przez Grupę RENEX w ramach jej misji wpierania rozwoju partnerów biznesowych.


Renex
tel. 54 427 04 00
www.renex.pl

Więcej na www.renex.pl
Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Zobacz więcej w kategorii: Technika
Komunikacja
Konfiguracja bramek MGate MB3000-G2: tryb Transparent i Agent w praktyce
Produkcja elektroniki
Analiza przyczyn wad montażu SMT i ograniczenia systemów inspekcyjnych
Produkcja elektroniki
Dokumentacja do wyceny montażu PCBA – jak przygotować kompletny pakiet danych?
Produkcja elektroniki
Ochrona antystatyczna fundamentem nowoczesnej produkcji
Komponenty
Niewielka uszczelka, ogromne znaczenie. Jak uszczelnienia FOF decydują o skuteczności ekranowania EMC obudów?
Komponenty
Folie termoprzewodzące elektroizolujące – jak jednocześnie odprowadzać ciepło i izolować elektrycznie?
Zobacz więcej z tagiem: Produkcja elektroniki
Gospodarka
Nowa generacja chipów dla AI. Applied Materials i Intel zacieśniają współpracę
Prezentacje firmowe
Nowa, piąta generacja systemu Raith PIONEER - przełomowa hybryda EBL-SEM w ofercie firmy PROKON
Technika
Analiza przyczyn wad montażu SMT i ograniczenia systemów inspekcyjnych

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów