OSAT dla prototypów i małych serii

Sztuczna inteligencja, wojny handlowe i celne, dominacja Chin w wielu dziedzinach elektroniki, wzrost ryzyka geopolitycznego wywołanego wojnami oraz słaba pozycja Europy na światowym rynku dostaw półprzewodników, to główne przyczyny tego, że praktycznie wszystkie kraje naszego regionu chcą dzisiaj rozwijać kompetencje półprzewodnikowe. Dążenia te wspierane są ustawami i funduszami publicznymi, gdyż rozwój potencjału w tym obszarze jest niestety bardzo kosztowny.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Równolegle tworzone są strategie precyzujące, co powinno się rozwijać, na co kłaść nacisk, w tym jakie nisze rynkowe warto próbować zająć, gdyż każde państwo ma inną sytuację. Najczęściej w takich opracowaniach wnioski mówią o specjalistycznych chipach, niekoniecznie wytwarzanych w najnowszych procesach, często podwójnego zastosowania, produkowanych w małych seriach itp.

Słuszność potwierdza to, że takich projektów nie brakuje, prowadzonych jest też wiele badań nad półprzewodnikami: sensorami, MEMS, układami fotonicznymi, optoelektronicznymi. W końcowym etapie muszą one być zamienione na fizyczną postać struktury scalonej i te prototypowanie też jest dostępne. Nawet jeśli seria obejmuje kilkadziesiąt sztuk, dzięki łączeniu projektów od różnych firm na jednym krążku, takie projekty są implementowane, a koszty nie stanowią bariery.

Na rynku jest wiele firm wyspecjalizowanych w takiej małonakładowej produkcji sprofilowanej pod zastosowania naukowe i specjalistyczne, że przeniesienie projektu na krzem w tym niszowym obszarze mamy nieźle opanowane. Przykłady to Europractice, CMP, X-Fab, Anysilicon i inne. Podobnie jest z niskonakładową produkcją, którą można zlecić bez kłopotu i konieczności spełnienia wymagań ilościowych liczonych w milionach. Wiele czołowych firm półprzewodnikowych, np. ST Microelectronic udostępnia wybrane technologie za pośrednictwem programów uczelnianych, są też klastry fotoniczne jak JePPIX. W Polsce też mamy linię technologiczną pozwalające na tworzenie małych serii oraz prototypów w zakresie MEMS-ów, czujników oraz optoelektroniki (azotek galu GaN, czujniki krzemowe) w Łukasiewiczu.

Trudności zaczynają się później, gdy te struktury trzeba zamknąć w obudowach i przetestować. Zaawansowana elektronika i specjalistyczne zastosowania oznaczają często także nietypową obudowę, konieczność integracji własnego chipa z innymi strukturami w rozwiązania multi-chip i chipletowe, spiętrzenie w stos. To zadanie wymaga zbudowania oprzyrządowania produkcyjnego, zaprojektowania testów, co jest kosztowne. Gdy seria obejmuje jeden lub kilka krążków krzemu, czyli kilkanaście tysięcy struktur, nawet milion, specjalistyczne firmy pakujące i testujące (OSAT) nie przyjmą takich zleceń, bo są za małe. Opinie branżowe sygnalizują, że nawet 20 krążków obejmujących roczny wolumen produkcyjny średniej wielkości firmy, to obecnie za mała seria, aby duży OSAT przyjął zlecenie montażowe. Firmy te mają dużo zamówień ze strony rynkowych gigantów i obudowanie 10 tysięcy struktur ich nie interesuje z uwagi na koszty inżynierskie i brak dostępności maszyn. Jest to podobna sytuacja jak było przed laty z usługami EMS.

Dla Europy ten problem jest szczególnie istotny, ponieważ wiele jej atutów przemysłowych leży na wyspecjalizowanych rynkach, a nie na rynku elektroniki masowej. Mamy wiele małych i średnich firm, które są liderami w bardzo wąskich obszarach. Potrzebują one również dostępu do zaawansowanych rozwiązań w zakresie obudów, a często nie ma partnerów, którzy mogliby im pomóc. Duże wymagania inwestycyjne i technologiczne utrudniają tym przedsiębiorstwom samodzielne rozwiązanie problemu, gdyż zaawansowane obudowy nie polegają już na zakupie kilku stosunkowo niedrogich urządzeń do bondingu. Brakuje warstwy usługowej między produkcją pilotażową a produkcją masową i z tego co można wyczytać w mediach branżowych jest to dzisiaj problemem. Jednocześnie jest to szansa, na biznesowe zagospodarowanie cennej niszy niskowolumenowych usług OSAT.

Robert Magdziak

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
Indie stawiają na usługi OSAT
Rynek OSAT - wyzwania i prognozy
Zobacz więcej w kategorii: Opinie
Pomiary
Lokalizacja bez GPS-a coraz bardziej potrzebna
Pomiary
Instrument-as-a-Software - instrumenty pomiarowe definiowane programowo
Pomiary
Czujniki kwantowe – przyszłość metrologii
Produkcja elektroniki
Certyfikacja: ufność czy ograniczone zaufanie?
Zasilanie
Zasilanie pionowe lekarstwem na problemy z integralnością
Zasilanie
Zasilanie 0,3 V w układach cyfrowych
Zobacz więcej z tagiem: Produkcja elektroniki
Gospodarka
Infineon uruchomi pierwszą na świecie masową produkcję półprzewodników mocy GaN na podłożach 300 mm
Technika
Ochrona elektroniki przez zalewanie
Gospodarka
Europejski rynek EMS odbija, ale problemem znów staje się łańcuch dostaw

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów