Kłopoty Nissana z łańcuchem dostaw półprzewodników

Ograniczone dostawy półprzewodników na niektóre rynki świadczą o tym, że w dobie rekordowych obrotów i odrabiania strat zglobalizowane zasoby produkcyjne przemysłu półprzewodnikowego okazują się niewystarczające. Zawodność łańcucha dostaw dała się odczuć na rynku motoryzacyjnym, kiedy w lipcu 2010 r. Nissan był zmuszony do zatrzymania na 3 dni linii produkcyjnych w 4 ze swoich 5 fabryk w Japonii, z powodu nieotrzymania na czas niezbędnych modułów elektronicznych do jednostki ECU sterującej silnikiem.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Dostawcą układów sterowania pracą silnika Nissana jest Hitachi Automotive, według którego zabrakło jednego z komponentów, najprawdopodobniej specjalizowanego mikrokontrolera bliżej nieznanego producenta. Standardowym rozwiązaniem w takiej sytuacji byłoby zwiększenie przez Nissana, Hitachi czy inne firmy w podobnym położeniu zamówień u swojego drugiego dostawcy układów sterujących ECU.

Problem polega jednak na tym, że branża motoryzacyjna już wiele lat temu zaniechała zamawiania u dostawców alternatywnych podzespołów z tego względu, że główni dostawcy dotąd nie sprawiali zawodu. Nie było więc potrzeby przystosowywania do własnych potrzeb produkcyjnych dodatkowych wytwórców komponentów, bo jak wiadomo jedną z podstawowych zasad działalności jest obecnie maksymalne obniżenie kosztów. Okazuje się jednak, że to słabo rozbudowana baza dostawców może generować wysokie koszty.

Bariera wzrostu

Faktem jest, że gdy popyt przewyższa podaż nawet przy 100-procentowym wykorzystaniu mocy produkcyjnych, rynki półprzewodników dochodzą do barier wzrostu. Co prawda wartość rynku może nadal rosnąć, jeżeli dostawcy będą podwyższać ceny produktów. Jednak z punktu widzenia kupujących sytuacja taka byłaby nie za bardzo korzystna, a rozwój rynku wątpliwy. Trzydniowy przestój u Nissana oznacza produkcję mniejszą o 15 tysięcy samochodów, jest to więc dla koncernu niebagatelny kłopot.

Obserwatorzy rynku wykluczyli, że dostawcą wspomnianych podzespołów dla Hitachi był Renesas i spekulowali, że może nim być STMicroelectronics. Na prośbę o komentarz do sytuacji europejska firma jednak odpowiedziała, że nie ma w zwyczaju komentowania oświadczeń klientów, dodając, że powszechnie wiadomo, że ożywienie na rynku układów motoryzacyjnych następuje szybciej, niż oczekiwano, przez co harmonogramy dostaw są bardzo napięte.

STMicro wspomniał również, że 2010 rok zamknie najprawdopodobniej z 61-procentowym wzrostem obrotów urządzeniami motoryzacyjnymi i dokłada wszelkich starań, aby dokładnie realizować zamówienia swoich klientów. Z zapewnieniem sobie rezerwowych dostaw może się wiązać jeszcze inny problem, związany ze specyfiką branży elektronicznej - wirtualizacja dostaw alternatywnych. Producenci układów scalonych coraz częściej przenoszą samo wytwarzanie na zewnątrz, do firm kontraktowych, samemu ograniczając się do projektowania i dystrybucji.

Może się więc okazać, że gdy koncern samochodowy zamawia podzespoły z kilku źródeł, dywersyfikacja dostaw jest tylko wirtualna, bo wszyscy jego dostawcy i tak zaopatrują się u jednego poddostawcy, jakiegoś producenta typu foundry z Dalekiego Wschodu, który zdominował produkcję danego rodzaju komponentów.

Wahania koniunktury

Jeszcze niedawno przedstawiciele producentów zapewniali, że długoterminowe kontrakty na dostawy i cenę produktów zapewnią niezawodność łańcucha dostaw w czasach naprzemiennych załamań i nasileń aktywności gospodarczej. Jednak, mimo że niektórzy analitycy prognozowali mniejsze wychylenia pomiędzy najniższym punktem spowolnienia a szczytowym wzrostem, wysokość amplitudy wahań koniunktury ponownie okazała się zaskoczeniem, czego skutkiem są braki w dostawach.

Kiedy wydajność fabryk jest w danym momencie cyklu gospodarczego zbyt mała, a na nowe linie produkcyjne trzeba czekać przez co najmniej rok, niedobory półprzewodników wydają się nieuchronne. Zmiana sposobu zaopatrzenia koncernów samochodowych z modelu jednego dostawcy głównego na kilku dostawców nie jest jednak obecnie taka prosta. Jeszcze 20 lat temu elektroniczne moduły dostarczane producentom samochodów należały do zupełnie innej generacji produktów.

Współczesne wyspecjalizowane układy ASIC czy skomplikowane SoC często są produktami finalnymi współpracy szeregu firm i zapewnienie dodatkowych źródłem dostaw takich urządzeń może się wiązać ze znacznymi kosztami. Elektroniczne układy motoryzacyjne, zgodnie z obecnymi trendami, stają się coraz bardziej skomplikowane, oferując za to więcej możliwości, większą wydajność i szybkość przetwarzania, większą liczbę funkcji peryferyjnych, a zarazem pobierają mniej prądu.

Jednocześnie układy te muszą mieć podwyższoną wytrzymałość, aby bezawaryjnie pracować, znosząc ekstremalne temperatury, drgania, wstrząsy, zakłócenia elektromagnetyczne. Takie wymogi powodują, że producentów samochodów czeka niełatwe zadanie utrzymania równowagi pomiędzy minimalizacją kosztów podzespołów elektronicznych a zapewnieniem niezawodności dostaw, aby uniknąć przykrych niespodzianek nie tylko podczas pracy układów, ale i w czasach kapryśnej koniunktury gospodarczej.

Marcin Tronowicz

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
GSR Capital kupi od Nissana zakłady produkujące akumulatory
Japońskie koncerny zawieszają produkcję w Chinach
Ranking dostawców półprzewodników 2009 r.
20 największych dostawców półprzewodników
Broadcom największym dostawcą półprzewodników do GPS
Nissan i NEC inwestują w akumulatory Li-Ion
Zobacz więcej w kategorii: Gospodarka
Aktualności
Farnell nominuje dr Sarę Ghaemi na stanowisko Regional Sales Director dla regionów Beneluksu i DACH
Produkcja elektroniki
Electro Welle inwestuje blisko 20 mln zł w rozwój zakładu w Marcinkowicach
Pomiary
Konkurs na projekty inteligentnych rozwiązań w zakresie recyklingu lub gospodarki odpadami
Komponenty
Microchip przejmuje Hailo i rozszerza ofertę układów Edge AI
Produkcja elektroniki
Nexperia i Tata Electronics łączą siły w produkcji półprzewodników w Indiach
Mikrokontrolery i IoT
Raspberry Pi zwiększa przychody o 90% dzięki klientom przemysłowym
Zobacz więcej z tagiem: Artykuły
Magazyn
Wrzesień 2026
Magazyn
Sierpień 2026
Targi zagraniczne
Electronica 2026 - targi i konferencja producentów elektroniki

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów