Fałszerze podzespołów zmienią rynek dystrybucji

Im gorsza sytuacja na rynku w zaopatrzenia w podzespoły elektroniczne, tym zagrożenie ze strony fałszywych podzespołów elektronicznych jest większe. Dlatego ostatnie trzy lata były dla fałszerzy okresem prosperity. Kryzys na rynku wywindował w tym okresie czasy dostaw elementów do rekordowych poziomów, przez co wiele firm elektronicznych nie mogąc kupić szybko potrzebnych elementów, zmuszonych zostało do pozyskiwania ich gdziekolwiek i poza autoryzowaną siecią dystrybucji.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Niestety po kilkunastu miesiącach, gdy wydawało się, że ta trudna sytuacja odchodzi w przeszłość, w Japonii zatrzęsła się ziemia i na skutek zniszczeń w tamtejszych fabrykach, czasy dostaw znowu się zwiększyły. Specjaliści zajmujący się tematyką fałszowania komponentów sygnalizują jednak nowe niepokojące zjawisko. Dotychczas liczba wykrywanych fałszerstw była powiązana z bieżącą sytuacją na rynku. Im gorzej było z zaopatrzeniem, tym liczba fałszywek rosła, natomiast w spokojnym okresie zmniejszała się na tyle znacząco, że producenci przestawali postrzegać fałszerstwa jako zagrożenie.

Jednak chociaż kryzys w światowej elektronice mamy już za sobą oraz sytuacja w Japonii została opanowana, liczba wykrywanych fałszerstw nie maleje jak dawniej, co zmusza do zastanowienia się nad przyczynami tego zjawiska i długoterminowymi skutkami dla światowego łańcucha zaopatrzenia. Najbardziej prawdopodobną przyczyną wzrostu liczby fałszerstw jest po prostu większa skuteczność firm zajmujących się tym procederem.

Do niedawna takie elementy były dość prymitywne, bo podrabiano najprostsze podzespoły, często poprawiano parametry w oznaczeniach tak, że słabe udawały te lepsze. Fałszerze sprzedawali też elementy niepełnowartościowe, odrzucone na testach w produkcji. Aktualnie produkcja fałszywek dokonuje się głównie dwoma metodami. Pierwszy to taki, że fałszerze skupują na całym świecie starą elektronikę, demontują z niej płytki drukowane, a następnie wylutowują z nich układy scalone. Następnie metodami chemicznymi czyszczą wyprowadzenia z resztek lutowia i pokrywają je na nowo powłokami ochronnymi takimi samymi jak w nowych elementach.

W dalszej kolejności usuwane są stare oznaczenia i po posortowaniu tysięcy elementów nanoszone są nowe opisy. Zachowują one funkcjonalność starych układów scalonych, ale zyskują nowe kody produkcyjne i znaki producenta tak, jakby pochodziły z jednej serii, a nie wielu przypadkowych. Drugi sposób polega na produkcji typowych elementów standardowych, najczęściej pasywnych, z tanich materiałów, resztek i odpadów za pomocą starych maszyn i urządzeń. Te elementy zyskują następnie oznaczenia renomowanych producentów i certyfikaty, których nigdy by nie dostały.

Z pewnością pierwsza metoda fałszowania jest dosyć skuteczna i w dużej mierze odporna na wykrycie. Zagrożenie takimi podróbkami jest też ograniczone, gdyż trwałość układów scalonych jest duża i o ile fałszerze nie podciągają w górę parametrów, nierzadko ich dzieła nie są wykrywane. Z kolei firmy produkujące najtańsze elementy z czasem poprawiają technologię i zdobywają doświadczenie. Im też zależy, aby liczba wpadek była jak najmniejsza, dlatego w miarę upływu czasu jakość ich podróbek rośnie na tyle, że moment, kiedy staną się one powodem niepoprawnej pracy przesuwa się w czasie.

Z tych powodów handlarze podrabianym towarem nie mają wielkich problemów ze zbytem. Mimo, że kryzys w elektronice minął, klienci przez cały czas oczekują niskich cen, dużych rabatów i w ten sposób zjawisko to nie przemija. Niemniej branża elektroniczna przez cały czas próbuje uszczelnić łańcuch dystrybucji tak, aby ograniczyć możliwość przenikania fałszywych podzespołów do sprzedaży.

Prym w tych działaniach należy do USA, gdzie rozważane są zmiany prawne zakładające obowiązek zgłaszania wykrytych fałszerstw, a nawet obowiązek kupowania elementów tylko od autoryzowanych dostawców. Niestety niezależne firmy dystrybucyjne i brokerskie postrzegane są jako najsłabszy element w łańcuchu dostaw i jeśli fałszowanie podzespołów będzie przybierało na sile, należy liczyć się z tym, że w dalekiej perspektywie może to oznaczać koniec swobody w biznesie dystrybucyjnym, łącznie z eliminacją z rynku firm brokerskich.

RM

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
Podzespoły elektroniczne
Lekkie ożywienie w I kwartale na europejskim rynku dystrybucji półprzewodników
Liczba podróbek podzespołów wciąż rośnie w rekordowym tempie
Zaskakujący spadek liczby podróbek podzespołów
Zobacz więcej w kategorii: Gospodarka
Komunikacja
Reset na rynku RF: Smartfony ustępują miejsca obronności, motoryzacji i 6G
Produkcja elektroniki
InchFab chce zmienić rynek półprzewodników miniaturowymi fabrykami
Komponenty
Micron uruchamia fundusz o wartości 250 mln dolarów dla sektora AI
Projektowanie i badania
Unia Europejska stawia na bezpieczeństwo w kwestii AI
Produkcja elektroniki
Rynek urządzeń do produkcji półprzewodników (WFE) u progu eksplozji - ponad 1,2 bln dolarów skumulowanej sprzedaży do 2031 roku
Komunikacja
eSIM staje się nowym fundamentem cyberbezpieczeństwa
Zobacz więcej z tagiem: Artykuły
Magazyn
Sierpień 2026
Targi zagraniczne
Electronica 2026 - targi i konferencja producentów elektroniki
Targi zagraniczne
Elmässan Stockholm 2026

Szafa wydawcza JotKEl

Nowoczesny przemysł stanowi szczególne wyzwanie dla gospodarki magazynowej. Duże znaczenie ma zwłaszcza pozyskanie informacji zwrotnej o aktualnym stanie zasobów, co umożliwia optymalizację dostaw. Dobrze zorganizowana gospodarka magazynowa zapewnia ciągłość produkcji, a to bezpośrednio wpływa na redukcję kosztów postojów. Wychodząc naprzeciw tym wymaganiom i bazując na prawie 50-letnim doświadczeniu, firma JotKEl stworzyła system automatycznych mebli wydawczych.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów