Klienci mają dość udręki z ciągłym ładowaniem

2015 rok może okazać się przełomowy dla rozwoju urządzeń bezprzewodowego ładowania za pomocą sprzężenia indukcyjnego lub systemów bazujących na energii wolnodostępnej (energy harvesting). Na razie są one trochę taką ciekawostką techniczną o bardzo ograniczonym zakresie aplikacyjnym, bo mają wiele wad, brakuje jednolitych standardów, protokołów i kontrolerów zapewniających możliwość współdziałania produktów pochodzących od różnych producentów. Wydajność i sprawność aplikacji bezprzewodowego zasilania też pozostawia wiele do życzenia, o czym boleśnie przekonują się ci, którzy kupili ładowarki do telefonów tego typu.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Niemniej od bezprzewodowego ładowania nie ma odwrotu, bowiem sektor konsumencki jest w przededniu kolejnych dwóch nowych wielkich otwarć związanych z elektroniką noszoną (wearables) i Internetem rzeczy (IoT). Smartfony i tablety są już dzisiaj produktem na tyle dojrzałym i powszechnym, że ich producenci nie są w stanie zaproponować w nich przełomowych nowości i zyski zaczynają się kurczyć. Nowe gadżety przyczepiane do ubrań, zegarki i liczne czujniki są więc postrzegane jako atrakcyjny nowy sektor i obszar, w którym można się rozwijać.

Na drodze ku temu, aby klienci masowo rzucili się do sklepów po nowe gadżety, stoją niestety problemy z zasilaniem. Zgodnie z badaniem przeprowadzonym wśród uczestników wystawy Consumer Electronic Show w Las Vegas, za najbardziej oczekiwaną funkcję w nowych produktach uznano znaczącą poprawę czasu pracy na bateriach. Pokazuje to, że klienci nie zaakceptują produktów, które będą wymagały częstego ładowania lub wymiany ogniw, bo już sam smartfon jest dla nich wystarczającym problemem w tym zakresie. A chodzi przecież nie o jeden nowy gadżet, taki jak zegarek, ale o wiele różnych drobiazgów na przykład z pogranicza medycyny, sportu, którymi mamy być za parę lat obwieszeni jak choinka, poruszając się w domach zawierających kolejne minimum kilkadziesiąt sensorów.

Nietrudno wyczuć, że wymienianie baterii lub ładowanie akumulatorów nawet relatywnie rzadko po prostu nie przyjmie się i skutkiem przymusu może być tylko wywołanie kompletnej niechęci do nowości. Dlatego na rynku widać wyraźnie przyspieszenie rozwoju technologii w zakresie ładowania bezprzewodowego. Kilku producentów półprzewodników wypuściło zaawansowane kontrolery ładowania, a w najnowszym smartfonie Samsunga wbudowano na stałe ładowarkę dwusystemową (Qi i PMA), co sugeruje, że trwająca do niedawna wojna standardów dobiega już końca i ma kilku zwycięzców. To bardzo ważne wydarzenie, mimo że pozornie niewidoczne, bo wielu mniejszych producentów czekało z inwestycjami na wyklarowanie się sytuacji ze standardami ładowania, po to, aby nie postawić na rozwiązanie, które się nie przyjmie.

Z pewnością wyraźny sygnał, co wybrał Samsung, można uznać za milowy krok naprzód i znak, że jest szansa na to, aby elektronika noszona wspomagała się w ten sposób. Nad implementacją ładowarek bezprzewodowych pracują już producenci samochodów, mebli i właściciele sieci kawiarni, restauracji, porty lotnicze, co sugeruje, że masa krytyczna niezbędna do szybkiego rozwoju niedługo może zostać przekroczona.

Pojawiają się też nowe zaawansowane realizacje zasilaczy wykorzystujących energię wolnodostępną, a nowe kontrolery dają szansę na wyciśnięcie prądu w zasadzie z niczego. Badania dowodzą, że układ energy harvesting w aplikacji IoT jest w stanie dostarczyć nawet 7% energii zasilania. To sporo, gdyż zwiększenie gęstości energii w chemicznych źródłach prądu idzie niestety znacznie bardziej opornie, bo tu prawo Moore'a nie obowiązuje. Połączenie w jednym produkcie kilku technologii zasilania daje nadzieję, że wiele z aplikacji noszonych i IoT nie będzie trzeba praktycznie doładowywać.

Patrząc na skalę wysiłku podejmowanego przez firmy i zaawansowanie tych technologii, trzeba uczciwie odnotować, że zmiany te nie nastąpiłyby, gdyby klienci bezkrytycznie akceptowali nowe rozwiązania i godzili się na to, żeby w kółko coś ładować. Każdy z nas, kto nie kupił od razu nowego smart-zegarka, zapisał się zatem w chwalebnej kronice rozwoju elektroniki konsumenckiej.

Robert Magdziak

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
Ładowanie bezprzewodowe - hit czy kit?
NXP prezentuje multistandardową platformę szybkiego ładowania bezprzewodowego
Ładowanie bezprzewodowe. Dlaczego na razie jesteśmy skazani na kable?
Opracowano generatory wykorzystujące ruch mięśni do ładowania elektroniki noszonej
Freescale ma 15-watowe rozwiązanie w zakresie ładowania bezprzewodowego w standardzie Qi
Szybkość ładowania zdecyduje o przyszłości rynku samochodów elektrycznych
Qualcomm dołącza do WPC wspierającej bezprzewodowe ładowanie Qi
Qualcomm i Renault testują w Londynie system bezprzewodowego ładowania pojazdów
Zobacz więcej w kategorii: Opinie
Pomiary
Czujniki kwantowe – przyszłość metrologii
Produkcja elektroniki
Certyfikacja: ufność czy ograniczone zaufanie?
Zasilanie
Zasilanie pionowe lekarstwem na problemy z integralnością
Zasilanie
Zasilanie 0,3 V w układach cyfrowych
Produkcja elektroniki
Analizy procesów i dokumentacja techniczna - tworzyć, czy nie?
Komunikacja
Rozwój Internetu Rzeczy zaczyna nabierać tempa
Zobacz więcej z tagiem: Artykuły
Magazyn
Sierpień 2026
Targi zagraniczne
Electronica 2026 - targi i konferencja producentów elektroniki
Targi zagraniczne
Elmässan Stockholm 2026

Szafa wydawcza JotKEl

Nowoczesny przemysł stanowi szczególne wyzwanie dla gospodarki magazynowej. Duże znaczenie ma zwłaszcza pozyskanie informacji zwrotnej o aktualnym stanie zasobów, co umożliwia optymalizację dostaw. Dobrze zorganizowana gospodarka magazynowa zapewnia ciągłość produkcji, a to bezpośrednio wpływa na redukcję kosztów postojów. Wychodząc naprzeciw tym wymaganiom i bazując na prawie 50-letnim doświadczeniu, firma JotKEl stworzyła system automatycznych mebli wydawczych.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów