PUF - Physically Unclonable Function - zapewni bezpieczeństwo IoT

Nastały takie czasy, że w elektronice wszystko musi być połączone, podłączone, skomunikowane i najlepiej bezprzewodowe, a dołączenie do Internetu lub połączenie ze smartfonem przez Bluetooth nawet banalnie prostych aplikacji IoT nie nastręcza trudności. Stąd można czasem odnieść wrażenie, że do sieci i chmury dołącza się sprzęt bez zastanawiania się nad sensem, bez planu wykorzystania danych i niestety też bez refleksji na temat zagrożeń, jakie się z tym wiążą.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

O tym, że jest to niebezpieczne i coraz częściej wykorzystywane przez przestępców, można opowiadać godzinami, bo w mediach takie wydarzenia są nagłaśniane. W praktyce każde podłączone do sieci urządzenie jest podatne na atak i nawet te najprostsze konstrukcje IoT mogą być dla włamywaczy atrakcyjnym celem.

Generalnie świadomość konieczności ochrony i obrony staje się coraz bardziej widoczna, niemniej patrząc na podejmowane działania, można podsumować, że w znakomitej większości ochrona sprowadza się do rozbudowy i większej komplikacji oprogramowania. Dodatkowe procedury, algorytmy kryptograficzne, protokoły wymiany kluczy, zaawansowane szyfrowanie oznaczają dla świata embedded i IoT większe wymagania sprzętowe i pobór mocy. To jest poważny problem, który także staje się ważnym czynnikiem przeszkadzającym w akceptacji takich rozwiązań przez użytkowników.

W opozycji do rozwiązań ochrony bazujących na oprogramowaniu są rozwiązania sprzętowe. Wychodzi się w nich z założenia, że tę najważniejszą informację, decydującą o jakości ochrony, a więc klucze oraz unikalny numer identyfikacyjny urządzenia, najlepiej zaszyć głęboko w krzemie.

Bazują one na specjalizowanym chipie lub są częścią sprzętową procesora, przechowują klucze i informacje identyfikacyjne oraz realizują funkcje kryptograficzne pozwalające prosto chronić poufność danych, uwierzytelniać transmisję itp. Ochrona opiera się tutaj nie na złożoności oprogramowania, ale na tym, że są to informacje zapisane w strukturze krzemowej, a więc bardzo trudne do złamania, podejrzenia i skopiowania.

Atak klasy "silicon level" jest niezwykle kosztowny, bo chipy tego typu na każdą próbę nadużycia bezpieczeństwa reagują fizyczną trwałą blokadą działania i wymazują chronione dane. Urządzenia i manipulatory pozwalające na podłączenie sond i na podglądanie wnętrza chipu z uwagi na zaawansowanie procesów technologicznych są dla potencjalnego włamywacza niedostępne. Dlatego można powiedzieć, że rozwiązanie to ma same zalety, a jedyną wadą jest dodatkowy koszt.

W ostatnich miesiącach takich rozwiązań specjalizowanych układów ochronnych pojawiło się co najmniej kilka rodzin: STSAFE (ST), SmartMX (NXP), ATCrypto (Microchip), OPTIGA (Infineon) i inne. Wszystkie mają podobne parametry i możliwości, a ich producenci zapewniają (i przedstawiają certyfikaty), że wrażliwe informacje zostały dokładnie ukryte w krzemie tak, że ich odczytanie jest niemożliwe.

Ostatnie zdanie w tym obszarze należy do Maxima, który opracował technologię PUF (physically unclonable function), eliminującą fizycznie możliwość sklonowania układu i wykluczającą inżynierię odwrotną jako narzędzie włamywacza. Polega ona na tym, aby do generowania cyfrowego znaku identyfikacyjnego chipa wykorzystać jako dane wejściowe drobne i przypadkowe różnice technologiczne procesu CMOS, dla każdego układu inne. Innymi słowy, numer seryjny zaszyty w układzie staje się nie tylko w pełni losowy i nieznany nawet jego producentowi. Na dodatek zmienia się on przy każdej próbie zakłócenia działania przez podłączenie mikrosondy, naświetlanie laserem, podgrzewanie czy też zwiększenie napięcia zasilania. Próba ingerencji a nawet zbliżenie sondy do powierzchni krzemu narusza delikatną równowagę mechanizmu PUF i zmienia znak identyfikacyjny.

Należy oczekiwać, że coraz większa oferta takich zabezpieczeń sprzętowych poprawi wyraźnie bezpieczeństwo elektroniki, doprowadzi do spadku cen i wypchnie na margines metody software'owe, w których nierzadko małe dziury łata się większymi lukami.

Robert Magdziak

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
Przegląd technik kryptograficznych w zabezpieczaniu urządzeń elektronicznych
Poziom zabezpieczeń produktów IoT wciąż zbyt niski
Microsoft kupuje Hexadite - izraelską firmę zajmującą się cyberbezpieczeństwem
Niewystarczający poziom bezpieczeństwa polskich systemów przemysłowych
Cisco inwestuje w specjalistów od cyberbezpieczeństwa
Czy Internet Rzeczy może być niebezpieczny?
Zobacz więcej w kategorii: Opinie
Pomiary
Instrument-as-a-Software - instrumenty pomiarowe definiowane programowo
Pomiary
Czujniki kwantowe – przyszłość metrologii
Produkcja elektroniki
Certyfikacja: ufność czy ograniczone zaufanie?
Zasilanie
Zasilanie pionowe lekarstwem na problemy z integralnością
Zasilanie
Zasilanie 0,3 V w układach cyfrowych
Produkcja elektroniki
Analizy procesów i dokumentacja techniczna - tworzyć, czy nie?
Zobacz więcej z tagiem: Artykuły
Magazyn
Wrzesień 2026
Magazyn
Sierpień 2026
Targi zagraniczne
Electronica 2026 - targi i konferencja producentów elektroniki

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów