Czy Internet Rzeczy może być niebezpieczny?

Przewiduje się, że Internet Rzeczy (Internet of Things, IoT), za pośrednictwem którego urządzenia będą się powszechnie, bez udziału ludzi, wymieniać danymi, zrewolucjonizuje wiele dziedzin naszego życia. Z powodu szerokiego zakresu zastosowań Internetu Rzeczy, równocześnie z oczekiwaniami rosną obawy, czy będzie on bezpieczny. Przypadki zakończonych sukcesem włamań do różnych urządzeń przez Internet, które zostaną przedstawione w artykule, dowodzą tego, że niepokój ten niestety nie jest nieuzasadniony.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Od IoT oczekuje się m.in. poprawienia produktywności w pracy oraz bezpieczeństwa i komfortu w domu, nowych rozrywek przy użyciu elektroniki użytkowej i ułatwień w dostępie do usług medycznych. Internet Rzeczy może także zmienić przemysł i transport. Przyjrzyjmy się zatem najsłabszym punktom IoT.

Słabe punkty

Pozostawiając proces wymiany danych pomiędzy urządzeniami, które są podłączone do Internetu bez nadzoru, zachęca się osoby o nieuczciwych zamiarach do przejęcia na nimi kontroli. To z kolei nie jest aż tak trudne, jak mogłoby się wydawać.

Aby "rozgryźć" firmware i znaleźć jego słabe punkty, specjalistom przeważnie wystarczy, że mają do dyspozycji model urządzenia i narzędzia, sprzętowe i programowe, do odczytu i obróbki kodu. Jeśli posiłkują się przy tym wskazówkami zamieszczanymi w Internecie, niekoniecznie nawet dotyczącymi danego sprzętu, ale innego, podobnego, zadanie to staje się jeszcze łatwiejsze.

Słabym punktem Internetu Rzeczy jest również... sam Internet. Osoba, która znajdzie "wejście" do jednego z urządzeń, może bowiem zdalnie atakować kolejne węzły sieci. Jeżeli prognozy na temat potencjału Internetu Rzeczy się sprawdzą, węzłów takich będą miliony, jeśli nie miliardy.

Sytuację pogarsza to, że konstruktorzy urządzeń z interfejsem IoT, będący specjalistami w swoich dziedzinach, niekoniecznie muszą być ekspertami w zakresie bezpieczeństwa sieci. Zagadnienie to jest bowiem złożone i wymaga, żeby być stale na bieżąco w temacie pojawiających się zagrożeń i zabezpieczeń.

Tymczasem istnieje obawa, że gdy interfejs IoT zacznie być traktowany jak element obowiązkowy każdego urządzenia, a kwestia zabezpieczeń zejdzie na drugi plan. Można tak zakładać zwłaszcza w przypadku tańszego sprzętu, który będzie produkowany na masową skalę.

Zresztą przynajmniej na początku, na etapie "zachłyśnięcia" się potencjałem Internetu Rzeczy, i tak nie należy oczekiwać, żeby kwestia bezpieczeństwa była rozwiązywana na poziomie sprzętowym. Dlatego cała nadzieja jest pokładana w projektantach warstw sieci i aplikacji.

Jednym z wyzwań przed nimi stawianych jest rozwiązanie problemu aktualizacji oprogramowania. Chodzi głównie o to, żeby zapewnić ich automatyczną regularność, zawsze z pewnego źródła.

Atak na Jeepa Cherokee

Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów złamania zabezpieczeń był eksperyment, który przeprowadziła pewna grupa badaczy zajmujących się bezpieczeństwem informatycznym. Jego celem było włamanie się do samochodu marki Jeep Cherokee.

Światowy rynek zabezpieczeń IoT w latach 2015-2020 (źródło: Markets and Markets)

Rys. 1. Światowy rynek zabezpieczeń IoT w latach 2015-2020 (źródło: Markets and Markets)

Atak poprzedziła długa i żmudna analiza jego wyposażenia, w trakcie której wykorzystano m.in. metody inżynierii odwrotnej. Zadanie to nie było proste, ale cała akcja zakończyła się sukcesem. Okazało się bowiem, że w systemie rozrywki pokładowej, z którym atakujący połączyli się przez Internet bezprzewodowo, znaleziono lukę - jeden z jego portów nie został zamknięty.

Za jego pośrednictwem udało się uzyskać dostęp do magistrali CAN, przez którą można już było sterować wszystkimi elementami wyposażenia samochodu. Atakujący w związku z tym zdalnie przejęli kontrolę m.in. nad kierownicą i hamulcami oraz instalacjami użytkowymi (klimatyzacją, wycieraczkami).

Mimo że osoba, która wówczas kierowała autem, wiedziała o tym eksperymencie, całkowita utrata panowania nad pojazdem wywołała u niej szok i przerażenie. Na szczęście nie doszło do żadnego wypadku.

Po nagłośnieniu sprawy producent tego modelu zwrócił się do wszystkich jego właścicieli z prośbą o kontakt z autoryzowanymi warsztatami w celu naprawy luki w zabezpieczeniach. I chociaż po zmianach ataku nie udało się powtórzyć, to, że do niego w ogóle doszło dało wiele do myślenia wszystkim producentom samochodów. Do tej pory łączność z Internetem z pokładu pojazdu była bowiem reklamowana jako jego wyróżnik na tle aut konkurencji.

Od razu zaczęto snuć ponure scenariusze na temat zagrożeń, jakie niesie ze sobą zdalne przejęcie kontroli nad samochodem. Atakujący mógłby na przykład celowo rozbić auto o jakąś przeszkodę terenową, skierować je na trasę kolizyjną z innym pojazdem, potrącić pieszego albo uwięzić kierowcę i pasażerów w środku, na przykład aby ich porwać.

Pompy i strzelby na celowniku

Kolejnym, mrożącym krew w żyłach przykładem dowodzącym niebezpieczeństw, które czyhają w Internecie Rzeczy, jest ostrzeżenie, jakie amerykańska agencja rządowa Food and Drug Administration w zeszłym roku przesłała do szpitali. W dokumencie tym poinformowano, że w oprogramowaniu pomp infuzyjnych pewnej marki podłączonych do Internetu znaleziono szereg luk.

Były to m.in. otwarte porty oraz możliwość dostępu do panelu konfiguracyjnego przy użyciu hasła serwisowego. Pozwalało to osobie, która włamie się do szpitalnej sieci komputerowej, na przejęcie zdalnej kontroli nad tymi urządzeniami.

Wówczas mogłaby ona dowolnie zmieniać dawki lekarstw podawanych za pośrednictwem pomp. Można to wykorzystać, żeby zagrozić komuś śmiercią, na przykład, by go szantażować, a nawet naprawdę kogoś zabić. Wykrycie winnych takich przestępstw byłoby bardzo trudne. Co gorsza, w przypadku pacjentów w ciężkim stanie być może nawet by nie podejrzewano, że doszło do morderstwa. Stąd już tylko krok do zbrodni doskonałej.

Inny przykład to włamanie, którego dokonali kolejni specjaliści zajmujący się bezpieczeństwem informatycznym. Tym razem ich celem był karabin. Wykorzystali oni luki w oprogramowaniu strzelby, włamując się do niego przez sieć bezprzewodową, która była używana do przesyłania widoku z kamery na smartfona. Po przejęciu kontroli atakujący byli w stanie zdalnie zmienić cel strzału.

Przedstawione przykłady włamań miały formę kontrolowanego eksperymentu. Wystarczy jednak trochę wyobraźni, by sobie uświadomić, że wkrótce, o ile nie podejmie się odpowiednich działań, podobne ataki mogą stać się przyczyną wielu rzeczywistych tragedii.

Monika Jaworowska

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
PUF - Physically Unclonable Function - zapewni bezpieczeństwo IoT
Europa Środkowa inwestuje w Internet Rzeczy
Jakie trendy cechować będą Internet Rzeczy w 2018 roku?
Inwestycje w IoT wciąż rosną
Prognozy wzrostu dla rynku IoT obniżone
Przemysłowy Internet Rzeczy - szanse i wyzwania dla dostawców elektroniki
IoT po dwóch latach rewolucji
Chłodne przyjęcie IoT
Mikrokontrolery i IoT - dobry zestaw startowy to dzisiaj podstawa
Semtech i Digimondo uruchamiają w Niemczech sieć LoRaWAN małej mocy dla Intenetu Rzeczy
Przemysłowy Internet Rzeczy (IIoT) i jego wpływ na projektowanie urządzeń
Internet rzeczy motorem rozwoju rynku mikrokontrolerów
Internet rzeczy wpływa na środowisko biznesowe w Polsce
Internet rzeczy będzie wart 400 mld dolarów
Do 2017 r. inwestycje w "Internet rzeczy" osiągną 1,4 biliona dolarów
We Wrocławiu ruszy pierwsze w Polsce rozwiązanie z zakresu Internetu Rzeczy na skalę miejską
Zobacz więcej w kategorii: Gospodarka
PCB
Firma Printed Circuit Board Technology wyróżniona tytułem "Brylant Polskiej Gospodarki 2025"
Komponenty
Kingston zdominował światowy rynek modułów DRAM - firma osiągnęła 62% udziału
Produkcja elektroniki
Infineon otwiera nowy hub produkcyjny w Tajlandii - strategiczne zwiększenie mocy i odporności łańcucha dostaw
Zasilanie
Tavion rozpoczyna budowę pierwszego parku bateryjnego w Polsce. W Bydgoszczy powstanie magazyn energii o mocy 20 MW
Komunikacja
Polska technologia dla bezpieczeństwa publicznego - wsparcie Systemu Ostrzegania i Alarmowania PSP
Projektowanie i badania
10 lat TME Edukacja: dekada wspierania edukacji technicznej na świecie
Zobacz więcej z tagiem: Artykuły
Magazyn
Październik 2026
Magazyn
Wrzesień 2026
Magazyn
Sierpień 2026

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów