Ostaszewski zakład Sharpa powstał w 2007 r. kosztem 44 mln euro. Teraz przyszłość fabryki stanęła pod znakiem zapytania. Japoński koncern od dłuższego czasu ma poważne kłopoty. W październiku 2012 r. banki dofinansowały go kwotą 4,4 mld dolarów. W grudniu pakiet akcji przejął Qualcomm, a w marcu 2013 r. 3% udziałów za 110 mln dolarów wykupił Samsung. Według źródeł agencji Kyodo Sharp sonduje fundusze inwestycyjne i innych wytwórców elektroniki użytkowej w sprawie sprzedaży swojej fabryki. Jednak rozmowy z potencjalnymi inwestorami nie doprowadziły do żadnej transakcji. Dlatego możliwe jest zamknięcie oddziału w Ostaszewie pod Toruniem.
O zamiarze przeprowadzenia grupowych zwolnień zarząd firmy już wcześniej informował działające w fabryce związki zawodowe. Oczekiwano, że przy znaczącej redukcji zatrudnienia zapewnione zostaną wyższe odprawy. Ostatecznie procedury odejścia 211 pracowników będą zgodne z zapisami kodeksu pracy, a dodatkowo każdy z nich otrzyma bon o wartości 2 tys. zł netto na zakup sprzętu produkowanego przez Sharpa. Zarząd zadeklarował, że w 2013 r. kolejnych zwolnień nie przewiduje.
Kłopoty Sharpa dotykają również inne firmy z branży elektronicznej, które mają zakłady w Ostaszewie i funkcjonowały w kooperacji z Sharpem. Pod koniec 2012 r. zwolniono większości załogi Sumiki. Decyzję o grupowych zwolnieniach podjęto też w zakładach Orion Electric Poland. Obecnie nieczynną fabrykę nadzoruje tylko kilkanaście osób.
źródło: wyborcza.biz, torun.naszemiasto.pl