Czy w ślad za Intelem pójdą inni?

W połowie czerwca media obiegła elektryzująca informacja, że firma Intel zbuduje w pobliżu Wrocławia zakład montażu i testowania struktur półprzewodnikowych. Koszt tej inwestycji został oszacowany na 4,6 mld dolarów i nawet jeśli polscy podatnicy zapłacą mniej więcej jedną trzecią tej sumy, aby ta fabryka powstała, to dalej będzie to wielki sukces Polski, Wrocławia i dobrze wydane publiczne pieniądze.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Zakład Intela jest częścią szerszego planu dywersyfikacji biznesu polegającego na tym, aby mieć zakłady w różnych krajach i rejonach geograficznych. Chodzi o zmniejszenie uzależnienia od Chin i ryzyka związanego np. z możliwością aneksji Tajwanu, wprowadzenia odwetu za sankcje eksportowe nałożone przez administrację USA, ale nie tylko. Kolejny czynnik to dostępność wykwalifikowanej kadry specjalistów.

Budowanie nowych zakładów w rejonach, gdzie jest wysoki potencjał techniczny, są politechniki lub mają swoje fabryki inne firmy branżowe, pozyskanie kadry jest łatwiejsze. Dotyczy to też sieci kooperantów, poddostawców materiałów, gazów, urządzeń. Stąd często nowa fabryka firmy „A” powstaje obok istniejącego zakładu firmy „B”, bo jest już w rejonie gotowe środowisko, infrastruktura oraz przetarta ścieżka formalno-prawna. Z tych przyczyn inwestycja Intela jest istotna, bo za nią mogą pójść kolejne, podobnie jak było w przypadku AGD, LCD i fabryk akumulatorów.

Aktualnie w USA realizowany jest program wsparcia dla produkcji PCB na podobnej zasadzie jak dla półprzewodników, zapewne w kolejnej odsłonie tamtejsze władze wezmą się do wytwarzania podłoży krzemowych, gdyż oba te zagadnienia także są zdominowane przez firmy chińskie. Stąd nie jest wykluczone, że w kolejnych latach będziemy świętować kolejny sukces inwestycyjny.

Oczywiście zakład montażu to nie to samo, co fabryka półprzewodników (foundry), ale w warunkach, jakie mamy, na półprzewodniki nie byłoby szans z punktu widzenia kosztów, a więc pośrednio wielkości wymaganego wsparcia i wspomnianych czynników infrastrukturalnych. Wiadomo, że bez solidnego wsparcia finansowego, które ma na celu wyrównanie różnic w kosztach między rejonami, wiele inwestycji w Europie nie zostałoby zrealizowanych.

Montaż i testowanie chipów błędnie też wydają się czymś błahym w sensie technologicznym. W rzeczywistości jest to zaawansowany proces, w którym przetestowane struktury są montowane na warstwie pośredniej zapewniającej rozprowadzenie sygnałów do pól kontaktowych, a dalej zamykane i hermetyzowane. Przykładem zaawansowania może być Foveros – autorskie opracowanie Intela w zakresie spiętrzania struktur scalonych w stosach 3D.

Nie wydaje mi się, aby powstający zakład zajmował się montażem Foveros, niemniej nic to nie zmienia w zakresie istoty zakładu. Co do zasady firmy półprzewodnikowe najnowszą technologię rozwijają w zakładach macierzystych. Do placówek zagranicznych kierują starsze rozwiązania, po to, aby z jednej strony nie ułatwiać szpiegostwa przemysłowego i chronić własność intelektualną, a także z uwagi na kadrę. Rozwojem zajmują się najwyższej klasy specjaliści i oni są zwykle częścią rdzenia biznesowego firmy. Technologie znane od pięciu lub więcej lat można „oddać” kooperantom takim jak OSAT, bo tam nie ma już cennego IP lub są to rozwiązania na tyle dopracowane, że nie ma problemów, które trzeba rozwiązywać na bieżąco.

Ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia, czekam niecierpliwie na kolejną elektryzującą wiadomość, np. megafabrykę PCB albo zakład wytwarzający podłoża.

Robert Magdziak

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
Kosztem 4,6 mld dolarów Intel utworzy w Polsce zakład montażowo-testowy
Odrzucono żądanie Intela dotyczące dodatkowej dotacji na fabrykę chipów w Magdeburgu
Intel ogłasza partnerstwo z Arm
Intel wygrywa apelację o uchylenie wyroku w sprawie patentu VLSI o wartości 2,18 mld dolarów
Intel rozwija potencjał zakładów pakowania i testowania układów scalonych w Wietnamie
Zobacz więcej w kategorii: Opinie
Pomiary
Lokalizacja bez GPS-a coraz bardziej potrzebna
Pomiary
Instrument-as-a-Software - instrumenty pomiarowe definiowane programowo
Pomiary
Czujniki kwantowe – przyszłość metrologii
Produkcja elektroniki
Certyfikacja: ufność czy ograniczone zaufanie?
Zasilanie
Zasilanie pionowe lekarstwem na problemy z integralnością
Zasilanie
Zasilanie 0,3 V w układach cyfrowych
Zobacz więcej z tagiem: Aktualności
Informacje z firm
Firma PCB Technology z tytułem EkoMecenasa Sztuki 2025!
Gospodarka
Farnell nominuje dr Sarę Ghaemi na stanowisko Regional Sales Director dla regionów Beneluksu i DACH
Informacje z firm
Firma WIN SOURCE na targach ITM Industry Europe 2026 - wsparcie rozwoju łańcucha dostaw europejskiego przemysłu wytwórczego

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów