Środa, 03 sierpnia 2011

Oprogramowanie i narzędzia projektowe - polscy producenci i dystrybutorzy

Mówiąc o oprogramowaniu inżynierskim, nie zastanawiamy się, czy go używać, ale nad tym, który z dostępnych pakietów okaże się najbardziej pomocny w pracy, zapewni największą funkcjonalność za najniższą cenę lub pomoże rozwiązać najbardziej dotkliwe problemy. Projektowanie urządzeń elektronicznych to najważniejsza część procesu tworzenia nowych wyrobów, który obecnie w całości realizowany jest za pomocą specjalistycznego oprogramowania narzędziowego i systemów EDA. Współczesne programy inżynierskie mają imponujące możliwości w zakresie symulacji działania, wizualizacji i kontroli poprawności projektu.

Oprogramowanie i narzędzia projektowe - polscy producenci i dystrybutorzy

W efekcie, dla inżynierów elektroników jest to najważniejsze narzędzie pracy, tak samo istotne jak aparatura pomiarowa czy modele prototypowe. Systemy EDA to też produkty, z którym inżynierowie spędzają dużo czasu i jednocześnie takie, w których sporo się dzieje na rynku. Dlatego planując kupno programu, warto poznać wszystkie szczegóły, nie tylko techniczne, po to aby w sposób możliwie najbardziej świadomy i dalekosiężny zaplanować taką inwestycję.

Sytuacja na rynku światowym, czyli Altium w Chinach

Rys. 1. Ocena, jaka była koniunktura na rynku oprogramowania inżynierskiego w pierwszych sześciu miesiącach 2011 roku

W ostatnich kilku latach w zakresie światowego biznesu oprogramowania EDA sporo się działo. Zaczęło się od przepychanek biznesowych pomiędzy Cadence i Mentorem, w ramach których Cadence chciał wykupić konkurenta. Niemniej poza chęcią i szumem medialnym nic więcej z tego nie wyszło i układ sił pomiędzy największymi firmami z branży EDA (Electronic Design Automation) został nienaruszony.

Pod względem wielkości sprzedaży liderem jest Synopsys, potem Cadence, Mentor, a na dalszych pozycjach Altium i Zuken. Tym samym można powiedzieć, że rynek jest podzielony pomiędzy kilku najważniejszych producentów EDA. Niemniej pozycje tych firm nie do końca można uważać za trwałe, bowiem stale przejmują one mniejszych konkurentów, a na dodatek ich akcje są cennym kąskiem dla inwestorów.

W ostatnich latach Mentor kupił producenta oprogramowania do symulacji termicznych PCB oraz producenta programu do zarządzania bibliotekami - IPC. Cadence również ostatnio wchłonęła kilka mniejszych firm, co oznacza, że powoli rynek producentów EDA się konsoliduje. Obserwatorzy branży niejednokrotnie sugerowali, że kolejnym celem do przejęcia może być firma Altium.

Niemniej na razie nie jest ona zainteresowana fuzją z konkurencją, a na wrogie przejęcie raczej nie ma na rynku wielkich szans. W ostatnich miesiącach Altium przeniosło swoje biuro z Australii do Chin i utworzyło tam nową swoją siedzibę. Zdaniem zarządu tej firmy rynek dalekowschodni jest dla oprogramowania EDA przyszłościowy i daje Altium największą szansę na szybki rozwój biznesu.

Z pewnością firma ta w Australii była czołową i nieliczną firmą technologiczną, która odgrywała dużą rolę w rozwoju technicznym tamtego państwa. Jej odejście będzie odczuwalne dla tamtejszego świata high-tech. Komentarze pojawiające się w mediach mówią o tym, że za decyzją o przeniesieniu się do Chin kryje się ekonomia, a konkretnie nie najlepsze wyniki finansowe.

Tabela 1. Przegląd ofert dostawców oprogramowania EDA i narzędzi do projektowania elektroniki

Na forach dyskusyjnych jest też sporo plotek na temat tego, że Altium postawiło na tańszych inżynierów chińskich w sposób świadomy i celowy. Nie wiadomo, ile jest w tym prawdy, ale niestety płace wysoko wykwalifikowanych specjalistów, zdolnych do rozwijania takich programów jak Designer, są dzisiaj podobne na całym świecie. Trochę taniej kosztuje praca inżynierów w Wietnamie i Indiach, ale dysproporcje szybko maleją, bo osoby takie są bardzo mobilne i świadome tego, ile są warte na rynku.

Nie wydaje się, aby zarząd Altium o tym nie wiedział i wdał się w gigantyczną logistycznie operację przenoszenia biznesu, mając w perspektywie tylko kilka lat, gdy oszczędności na kosztach pracy inżynierskiej będą jeszcze wymierne niższe. Więc raczej nie były one głównym powodem. W 2009 roku Altium znacząco obniżyło ceny swojego programu z około 10 tys. dolarów do 4 tysięcy za typowy pakiet, licząc na to, że w ten sposób osiągnie większą sprzedaż, a więc i zysk.

Z pewnością był to odważny krok, nieznany wcześniej na tym rynku. Eksperyment nie do końca się chyba udał, bo firma sprzedała więcej licencji, ale sumarycznie jej obroty w 2010 roku nie wzrosły i pozostały na mniej więcej takim samym poziomie. Niemniej klienci są zadowoleni z tych kroków, bo mogą obecnie programy kupić znacznie taniej.

Konkurencyjne firmy też wprowadziły w tym czasie szereg czasowych promocji, nie chcąc tracić rynku w stosunku do produktów Altium. Polegały one na uzupełnieniu o bezpłatne dodatki i obniżeniu ceny, dzięki czemu firmy elektroniczne sporo zaoszczędziły. Można oczywiście próbować krytykować Altium za słabe wyniki i podawać w wątpliwość pomysł na znaczną obniżkę cen.

Ale kilkakrotnie więcej sprzedanych licencji na program Designer w porównaniu do tego, co było 3 lata temu, będzie procentowało w przyszłości, bo firma w ten sposób zwiększyła swój udział w rynku. Skoro w oprogramowaniu EDA doświadczenie wyniesione z poprzednich wersji jest bardzo istotne, logiczne jest, że w kolejnych zakupach produkty Altium będą na szczycie listy selekcji dostawcy.

Aktualna sytuacja na rynku krajowym nie jest najlepsza

Rys. 2. Procentowe zmiany sprzedaży dla oprogramowania projektowego za lata 2008-2010

Sprzedaż oprogramowania EDA w Polsce zawsze była i jest powiązana z rozwojem i powstawaniem nowych innowacyjnych firm, które wdrażają nowe technologie lub współpracują z partnerami zagranicznymi. W efekcie obroty dostawców programów są w dużym stopniu powiązane z aktualnym stanem naszej gospodarki, a z tym niestety na razie jest nie najlepiej.

Zgodnie z informacjami statystycznymi Polski nie dopadł wielki kryzys. PKB naszego kraju rośnie, a w ostatnim okresie sprzedaż w wielu firmach elektronicznych i dystrybucyjnych także wystrzeliła w górę. Niemniej nie da się wykazać, że dobra sytuacja na rynku OEM przekłada się wprost na dobrą koniunkturę w sprzedaży oprogramowania inżynierskiego.

Poza tym, oprócz tego co dzieje się teraz w Polsce, liczy się także sytuacja w krajach sąsiednich. Dla krajowych przedsiębiorców kupowanie oprogramowania nie wydaje się teraz priorytetowe i nierzadko jest przekładane na lepsze czasy. Inwestycjom w tym obszarze pomaga stabilność gospodarcza, dobre prognozy na kolejne miesiące, brak zatorów płatniczych i ogólny spokój biznesowy.

A takich sprzyjających czynników niestety ostatnio brakuje. Wystarczy przejrzeć wiadomości, sprawdzić kursy walut, aby przekonać się, że nie ma jeszcze prognoz i szacunków zapowiadających trwałą poprawę klimatu biznesowego. W efekcie takich zawirowań poziom inwestycji firm elektronicznych w zakresie oprogramowania niestety nie sięga tego poziomu, który notowany był na rynku 2-3 lata temu.

Co więcej, w wielu branżach następują cięcia. Przykładowo zgodnie z przyjętą nową polityką rządu następuje wygaszanie od tego roku wszelkich nowych inwestycji na poziomie samorządów, redukcje następują także w wielu projektach centralnych i w programach strategicznych, czego najbardziej wyraźnym dowodem są przesunięcia w czasie realizacji dróg.

Wprawdzie od budowy dróg do oprogramowania EDA jest daleko, ale sumarycznie niższa liczba zleceń płynących z takich działań ogranicza też niestety sprzedaż dostawców oprogramowania. Obojętnie, czy chodzi o drogi, budynki lub samochody, zawsze ułamkiem wydatków rozwojowych w takich obszarach jest elektronika. Ktoś musi ją zaprojektować, zmontować, napisać oprogramowanie, dlatego bez względu, w jakich obszarach gospodarki następują cięcia, ma to swoje konsekwencje dla naszej branży.

Redukcje w funduszach i inwestycjach centralnych ograniczają także potencjał finansowy placówek naukowych i dużych firm, będących własnością Skarbu Państwa, na przykład koncernów zbrojeniowych oraz samego wojska. W strukturze odbiorców oprogramowania jednostki te zawsze były i są na znaczących pozycjach i dlatego wpływ klimatu oszczędności i niestabilności w gospodarce na rynek oprogramowania EDA i narzędzi należy ocenić jako znaczący.

Na skutek opisanych procesów aktualna sytuacja na rynku nie wygląda najlepiej, a zdaniem wielu specjalistów nie tylko nie widać zmian na lepsze, ale raczej na gorsze. Sprzedaż nowych licencji raczej nie rośnie, co przekonuje, że na znaczące tempo rozwoju rynku jeszcze trzeba będzie poczekać.

Rozważania te potwierdzają wyniki badania rynku przeprowadzonego przez redakcję wśród specjalistów zajmujących się tytułową tematyką pokazane na rysunku 1. Panująca na rynku koniunktura przez co czwartą osobę oceniona została jako fatalna, a przez kolejną co trzecią jako słaba, co w tym okresie jest z pewnością zaskakujące.

Grzegorz Witek

specjalista ds. systemów EDA w firmie Evatronix SA

  • Jakie są oczekiwania klientów kupujących oprogramowanie?

Moim zdaniem oczekiwania klientów na oprogramowanie do wspomagania projektowania elektroniki nie odbiegają od wymagań w innych branżach. Klienci oczekują dobrego produktu w przystępnej cenie. Takiego, który sprosta ich wymaganiom przez kilka lat bez narażania na kolejne wydatki w krótkim okresie.

Dla małych firm, które w Polsce stanowią większość rynku w tej branży, zakup oprogramowania jest jednym z większych wydatków w budżecie. Dlatego wybierają znane, sprawdzone rozwiązania, aby zminimalizować ryzyko takiej inwestycji. Liczy się również zaufanie do lokalnego dystrybutora oraz wsparcie techniczne, szkolenia i podręczniki w języku polskim, ponieważ dają one poczucie bezpieczeństwa i ułatwiają opanowanie programu.

  • Czy firmy potrafią i mają wiedzę, aby efektywnie korzystać z możliwości nowoczesnego oprogramowania?

Firmy to ludzie, którzy je tworzą i wiele zależy od ich indywidualnego podejścia. Nie wszyscy rozumieją, że inwestycja w nowoczesne oprogramowanie ma sens, jeśli potrafi się z niego umiejętnie korzystać. W dużych korporacjach szkolenia zwykle są naturalnym elementem rozwoju pracownika i firmy dbają, aby inżynierowie potrafili efektywnie korzystać z narzędzi.

Natomiast w mniejszych firmach często panuje przekonanie, że czas i pieniądze poświęcone na dokształcanie to zbędny wydatek. Wtedy dużo zależy od indywidualnego talentu i umiejętności użytkownika. Dość dobrze widać to w trakcie szkoleń, które prowadzimy. Część osób posługuje się biegle oprogramowaniem i przychodzi raczej potwierdzić swoje umiejętności, wymienić doświadczenia, popytać o szczegóły.

Część osób zaczyna od zera i dla nich kilka dni szkolenia ułatwia start i oszczędza tygodnie, które inaczej musieliby poświęcić na samodzielne odkrywanie wszystkiego. Zdarzają się również osoby, które lata korzystają z programu i dopiero w trakcie kursu uświadamiają sobie, jak wiele rzeczy robili dotychczas okrężną drogą.

  • Narzędzia do projektowania układów elektronicznych są powszechnie uznawane za niezbędne, ale czy w ślad za tym idzie chęć płacenia za nowe pakiety programów?

Oprogramowanie często jest postrzegane odmiennie niż maszyna, przyrząd pomiarowy czy samochód. Te rzeczy trzeba kupić, żeby je mieć. Natomiast program łatwo można zdobyć i używać, niekoniecznie za niego płacąc. Może dlatego inwestycje w oprogramowanie często są odkładane na przyszłość, na ogół bliżej nieokreśloną. Niektórzy mówią, że jak już na siebie zarobi, to kupimy.

Ewentualnie ze strachu przed kontrolą, która dla niektórych jest jedynym argumentem skłaniającym do zapłaty za licencję. Jednak wydaje się, że takie osoby stanowią mniejszość i coraz więcej firm uznaje oprogramowanie za jeden z krytycznych elementów w ich funkcjonowaniu, który musi znaleźć swoje miejsce w budżecie. Trochę gorzej jest z chęcią do aktualizacji oprogramowania, ponieważ trudniej zmierzyć wzrost efektywności wynikający z używania nowszych narzędzi.

Prezentacje firmowe

Polecane

Nowe produkty