Czynnik ludzki w usługach EMS

Na całym świecie produkcja elektroniki jest dzisiaj zdominowana przez outsourcing. W ciągu ostatniej dekady widać szybko zwiększający się potencjał firm CEM/EMS, które inwestują w sprzęt technologiczny, rozszerzając swoje możliwości, rozbudowują skalę działania oraz powiększają zakres możliwych usług produkcyjnych o kolejne operacje. Wspólnym mianownikiem wielu zmian i inwestycji jest wysoka jakość usług, czyli innymi słowy zaawansowanie technologii, wysoka powtarzalność i dokładność, które są słusznie postrzegane jako zdolność do konkurowania takich firm na rynku.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Usługi EMS zyskują na popularności, bo są one tańszym sposobem na produkcję, ale jak wynika z wniosków z analizy firmy Charlie Barnhart Assiociates, w niedalekiej przyszłości trzeba się liczyć z ograniczeniem tempa rozwoju, negatywnym wpływem na jakość i zdolność do konkurowania na rynku EMS ze strony tzw. czynnika ludzkiego. Aby produkować zaawansowane techniczne wyroby z najwyższą jakością, trzeba mieć wykwalifikowaną kadrę techniczną, która będzie w stanie obsłużyć nowoczesny sprzęt, rozumiejąc potrzeby klientów i ich wymagania. Niestety z dostępnością takich pracowników będzie w przyszłości coraz gorzej. Oparcie całej współczesnej techniki na elektronice i szybki rozwój firm EMS tworzy dzisiaj ogromne zapotrzebowania na personel inżynierski.

Ponieważ równolegle do wzrostu wymagań technicznych i jakościowych na producentów EMS nakłada się konieczność minimalizacji kosztów, a firmy tego typu konkurują ze sobą na rynku, walcząc ceną o projekty, kadra inżynierska jest dodatkowo często postrzegana w bilansach jako koszt. Niestety takie podejście do zasobów ludzkich zapowiada kłopoty. Zdaniem autorów analizy rynku aktualna sytuacja na świecie wcale nie pomaga w zahamowaniu tego procesu.

Wykwalifikowana kadra inżynierskaWydawałoby się, że skoro jest kryzys i duże bezrobocie, to o pracowników nie powinno być trudno, a ich oczekiwania finansowe powinny być ograniczone. Niestety niekorzystne zmiany demograficzne, preferencje w edukacji, często omijające trudne studia techniczne, a nawet zmiany socjologiczne, na skutek których kolejne pokolenia nie czują już tak silnych związków z zakładem pracy jak te starsze, powodują, że w kryzysie wcale nie jest lepiej, jeśli chodzi o doświadczonych pracowników, ale gorzej.

Personel inżynierski u producentów EMS jest postrzegany jako balast, mimo że odpowiada za jakość procesu technologicznego, kontakty z klientami i uzgodnienia techniczne i dba o realizację zleceń. Postrzegani w ten sposób i niedowartościowani pracownicy zmieniają pracodawców, słabo angażują się w procesy mające na celu budowę marki firmy na rynku, stając się tym samym większym zagrożeniem dla jakości niż kiepski sprzęt technologiczny.

Zjawiska takie widoczne są na całym świecie, nie tylko w Polsce. Nieprawdą też jest, że sytuacja w gospodarce ma proste przełożenie na dostępność i jakość pracy kadry technicznej. Pierwsze doświadczają kłopotów z personelem inżynierskim firmy EMS prowadzące operacje w skali międzynarodowej, na różnych rynkach. W ich przypadku kontakty kadry technicznej z zarządami są mocno ograniczone, bo często lokalny oddział nie ma żadnego połączenia z kierownictwem, a o doborze pracowników decydują tam agencje rekrutacyjne, dla których ludzie to pionki.

Kłopoty z kadrą widać też w firmach chińskich, gdzie aspiracje zawodowe pracowników średniego szczebla szybko rosną, zwłaszcza w zakresie wynagrodzeń. Zmiany stylu życia młodych ludzi w tamtym kraju oraz kompletnie inne podejście do obowiązków w porównaniu do osób starszych, przywykłych do wojskowego drylu w zakładach, już dzisiaj tworzą tam problemy z brakiem kompetencji. Specjaliści oceniają, że braki w kadrze technicznej będą jednym z najważniejszych czynników ograniczających tempo rozwoju rynku w Państwie Środka w przyszłości.

Wraz z poprawiającym się potencjałem technologicznym i rosnącą konkurencją na rynku jakość w branży EMS będzie determinowana przez kompetencje inżynierów. Inwestycja w zespół pracowników, a przede wszystkim postrzeganie ich jako zysk i atut rynkowy, a nie koszt, będzie krytycznym czynnikiem dla rozwoju.

Robert Magdziak

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
Dostawca usług EMS coraz częściej partnerem w biznesie
Na rynkach elektroniki doszło do kryzysu jakości - uważają ankietowani inżynierowie
Ile zarabiają polscy inżynierowie?
Czy inżynierowie są aspołeczni?
Tempo zwolnień inżynierów w USA maleje
Czy inżynierowie powinni martwić się o pracę?
Brak inżynierów spowalnia rozwój elektroniki
Czy inżynier elektronik to towar deficytowy?
Zobacz więcej w kategorii: Opinie
Pomiary
Lokalizacja bez GPS-a coraz bardziej potrzebna
Pomiary
Instrument-as-a-Software - instrumenty pomiarowe definiowane programowo
Pomiary
Czujniki kwantowe – przyszłość metrologii
Produkcja elektroniki
Certyfikacja: ufność czy ograniczone zaufanie?
Zasilanie
Zasilanie pionowe lekarstwem na problemy z integralnością
Zasilanie
Zasilanie 0,3 V w układach cyfrowych
Zobacz więcej z tagiem: Artykuły
Magazyn
Październik 2026
Magazyn
Wrzesień 2026
Magazyn
Sierpień 2026

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów