O biznesie elektronicznym decyduje już nie niska cena, tylko małe ryzyko

Rozwój branży elektroniki ostatnio toczy się po wyboistej drodze i w praktyce jeden problem goni drugi. Oczywiście teraz najbardziej dotkliwe są problemy z długimi czasami dostaw, ale wcześniej była pandemia, jeszcze przedtem wojna na taryfy celne między USA a Chinami. Problemów, które silnie wypływają na łańcuchy zaopatrzenia, stale przybywa. Cała współczesna technika bazuje na elektronice, stąd nawet niewielkie zjawiska, niczym efekt motyla, są w stanie zatrząść światową gospodarką i potem okazuje się, że stoi cała fabryka, bo brakuje jakiegoś chipu za niecałego dolara.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Mieliśmy Brexit, a potem zimę stulecia w Teksasie i awaryjne wyłączenia prądu dla tamtejszych fabryk półprzewodników. Jeszcze wcześniej były problemy z kondensatorami albo materiałami do wyświetlaczy, bo w jednej z japońskich fabryk wybuchł pożar. A jak akurat się w Japonii nic nie paliło, to było trzęsienie ziemi i tsunami. Co będzie za parę miesięcy - tego nie wiemy.

W takiej rzeczywistości trzeba się nauczyć żyć, czyli ograniczać ryzyko, na jakie nieuchronne wydarzenia narażają produkcję i biznes. Takie działania są ostatnio nagłaśniane, a wspólnym mianownikiem i terminem, pod którym funkcjonują, jest DfD – design for disruption. Chodzi o to, aby w projektowaniu i planowaniu procesów brać pod uwagę to, że może się coś wydarzyć. Stąd firma jako organizacja powinna być jak najlepiej przygotowana do tego, aby związane z tym ryzyko nie wpłynęło na działalność lub mogło zostać łatwo wyeliminowane poprzez dużą szybkość adaptacji firmy do nowych warunków. Obejmuje to takie działania, jak podział produkcji na kilka zakładów rozproszonych w różnych krajach lub rejonach świata, korzystanie z podzespołów, które są u wielu producentów lub jeśli pochodzą od jednego, to produkowane są nie tylko w jednej fabryce. Produkt powinien być tak zaprojektowany, aby mógł być wytwarzany w typowych warunkach, np. przez większość firm EMS i nie wymagał szczególnego oprzyrządowania.

Płytka drukowana powinna być zaprojektowana w sposób możliwie najbardziej uniwersalny, to znaczy mieć miejsce na to, aby zamiast komponentu aktualnie używanego dało się zamontować też odpowiedniki konkurencji, a koniecznie już wersje takie same, ale w innych obudowach. Ta ostatnia opcja wydaje się bardzo prosta do realizacji, ale nadal nie jest powszechnie stosowana. Inaczej powstaje konieczność przeprojektowania PCB pod elementy aktualnie dostępne, co dużo kosztuje i zabiera czas.

Inne działania dotyczą projektu, a więc przygotowania listy BOM tak, aby była ona możliwie elastyczna. Mnóstwo elementów ma wartości niekrytyczne, czyli np. zamiast 100 kΩ może być bez problemu 82 lub 120 kΩ i takie informacje powinny być zawarte w dokumentacji, aby dział zakupów miał więcej możliwości kompletacji bez czasochłonnego uzgadniania zmian. Inaczej braki oznaczają konieczność zmian w projekcie, przygotowanie nowej płytki, testy, zatwierdzenia, które mogą trwać nawet 10 tygodni. Stąd przetestowanie i certyfikacja kilku wersji prototypowych wykonanych z użyciem różnych odpowiedników jest elementem ograniczania ryzyka. A jeśli się nie da przygotować BOM tak, aby zawierał alternatywy, to pozycje unikatowe powinny być magazynowane lokalnie, tworząc rezerwę strategiczną.

Ograniczanie ryzyka związanego z produktem to także uwzględnianie w kalkulacjach czasu życia danego podzespołu, bo często mniej popularne wersje są szybko wycofywane z produkcji. Działania powinny objąć nawet dokumentację, po to aby była ona jak najbardziej czytelna i uniwersalna, łatwa do przetworzenia przez firmy EMS.

Na koniec warto zauważyć, że ograniczanie ryzyka związanego z produktem elektronicznym wymaga wysiłku, a więc czasu i pieniędzy, które trzeba wydać na przygotowanie projektu pod kątem minimalizacji zjawisk niebezpiecznych. Czyli niezbędny jest budżet na to, aby stworzyć bufory magazynowe, aby przetestować i certyfikować produkt zawierający alternatywne moduły lub też opłacić dodatkowy czas projektantów. Kiedyś mówiło się, że iloczyn kosztu, czasu dostawy i wielkości zamówienia tworzy stałą wielkość. Dzisiaj w to jeszcze trzeba wkalkulować szeroko pojęte ryzyko.

Robert Magdziak

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
Perspektywy dla rynku komponentów elektronicznych na ostatnie miesiące 2021 roku
Koronawirus a łańcuch dostaw: wyższe ceny, opóźnienia i ryzyko biznesowe
Ceny komponentów wzrosły o 10 do 40%
Problemy z dostawami komponentów nie ustępują
Zamienniki kontra alokacja
Alokacja komponentów elektronicznych - nareszcie koniec problemów
Applied Materials wprowadza narzędzia poprawiające możliwości produkcji chipów
Zarządzanie łańcuchem dostaw w produkcji elektroniki
Rekordowe tempo wzrostu mocy produkcyjnych w zakresie IC
Zobacz więcej w kategorii: Opinie
Pomiary
Lokalizacja bez GPS-a coraz bardziej potrzebna
Pomiary
Instrument-as-a-Software - instrumenty pomiarowe definiowane programowo
Pomiary
Czujniki kwantowe – przyszłość metrologii
Produkcja elektroniki
Certyfikacja: ufność czy ograniczone zaufanie?
Zasilanie
Zasilanie pionowe lekarstwem na problemy z integralnością
Zasilanie
Zasilanie 0,3 V w układach cyfrowych
Zobacz więcej z tagiem: Produkcja elektroniki
Informacje z firm
Essemtec na NEPCON ASIA 2026: Innowacje w montażu SMD i Advanced Packaging
Technika
Pustki w połączeniach BGA – jak interpretować normy IPC i wyniki inspekcji rentgenowskiej?
Informacje z firm
Odwiedź stoisko Farnell na targach Electronica 2026 i odkrywaj innowacje

Zobaczyć obiekt oczami radaru, czyli dlaczego potrzebujemy laboratorium do pomiarów RCS?

Radar postrzega świat inaczej niż człowiek. Zamiast obrazu tworzonego przez światło widzialne rejestruje echo wysłanej fali elektromagnetycznej. Na odpowiedź radarową obiektu wpływają nie tylko jego rozmiary, lecz także kształt, zastosowane materiały, częstotliwość oraz kierunek obserwacji. Dlatego dwa przedmioty o podobnych wymiarach mogą być dla radaru widoczne zupełnie inaczej. Jak zatem sprawdzić, co radar rzeczywiście "widzi"? Służą temu pomiary RCS, prowadzone między innymi w specjalistycznych laboratoriach, które zapewniają kontrolowane i powtarzalne warunki oraz umożliwiają uzyskanie dokładności wymaganej w danym zastosowaniu.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów