Poniedziałek, 28 maja 2018

Pssst, po ile dzisiaj kondensatory?

Europejski rynek dystrybucji komponentów elektronicznych pobił rekord wszech czasów, gdyż jak podali analitycy, sprzedaż przekroczyła sumę 8,5 mld euro (wzrost rok do roku wyniósł blisko 15%). Było to spore zaskoczenie i kolejna informacja, że sprzedaż w skali świata też wypadła bardzo dobrze – wzrost 22%, obroty 420 mld, nieco już została przyćmiona przez blask tej pierwszej, a może tym, że obie te liczby są abstrakcyjnie duże z punktu widzenia naszego rynku.

Pssst, po ile dzisiaj kondensatory?

Co więcej, 2018 rok też zapowiada się nieźle, Gartner właśnie dwukrotnie zwiększył swoją wstępną prognozę w zakresie przewidywanego wzrostu rynku półprzewodników do 7,5% i twierdzi, że rynek w skali świata osiągnie 451 mld dolarów. Czy zatem powinniśmy już wstawiać szampana do lodówki? Przecież dwucyfrowe wzrosty sprzedaży i rekordowe obroty to zapowiedź tego, że w ślad za zakupami podzespołów ruszy sprzedaż urządzeń i cały rynek elektroniki zacznie się jeszcze szybciej kręcić.

Mniej eksponowaną informacją oraz powodem, dla którego Gartner podniósł prognozy sprzedaży, jest to, że ponad połowa podanej stopy wzrostu nastąpi na skutek wzrostu cen wynikającego ze zwiększonego popytu i braków komponentów na rynku. Problem zaczął się od wielowarstwowych kondensatorów MLCC, które okazały się bardzo poszukiwane przez motoryzację, wojsko, przemysł, elektronikę mobilną i coraz bardziej popularne aplikacje IoT. Po kondensatorach kolejki zaczęły się także tworzyć na rezystory, co było sporym zaskoczeniem, że może ich brakować. Być może dlatego, że wszyscy zawsze patrzą na statystyki i zamówienia przez pryzmat półprzewodników i do głowy zaopatrzeniowcom by nie przyszło, że na takie popularne pasywne elementy trzeba dzisiaj czekać nawet 50 tygodni. A dodatkowo ceny tych trudno dostępnych typów wzrosły o 50–80%.

Głębsza analiza pokazuje, że ceny podzespołów elektronicznych są bardzo wrażliwe na wiele pozornie mało powiązanych z elektroniką czynników, np. wielkość cła na aluminium, zawirowania w geopolityce, sankcje, porozumienia handlowe, zakazy dotyczące kupowania metali od dostawców z krajów, gdzie nie są przestrzegane prawa człowieka i inne podobne czynniki. Windują je też kopacze kryptowalut, którzy hurtowo kupują karty graficzne, płyty główne i zasilacze. W ciągu ostatniego roku cena zaawansowanej karty graficznej wzrosła z 650 do 1000 dol. Przekonuje to, że dla kupujących nastały teraz ciężkie czasy, bo uwaga koncentruje się na zaopatrzeniu.

Producenci elektroniki już płacą więcej za popularne elementy elektroniczne (commodities), które wydawały się do niedawna prawie bez znaczenia biznesowego, a kosztowały tyle co nic. Okazuje się, że potrafi ą one dać w kość, zmusić do planowania zakupów, do poszukiwania alternatywnych źródeł dostaw i dołożyć jeszcze jeden kamyczek do stosu problemów, z jakimi firmy zmagają się na co dzień.

Niestety prognozy na kolejne miesiące wcale nie są lepsze. Popyt i kolejki na dostawy wcale nie zmaleją, na skutek dużego zapotrzebowania ze strony aplikacji IoT i elektroniki mobilnej. Drugim powodem jest też to, że z uwagi na złożoność technologiczną procesu produkcji szybko nie da się produkcji zwiększyć. Producenci kondensatorów w pierwszej kolejności starają się obsłużyć duże firmy, kupujące zaawansowane elementy, a więc te droższe i dające im większy zarobek. Przykładem może być Samsung, który do 2020 roku będzie zwiększał produkcję kondensatorów MLCC z atestami motoryzacyjnymi. Ich udział w wolumenie produkcji zwiększy się z niecałych 10% obecnie do ok 30% w ciągu półtora roku, kosztem niestety tych popularnych typów.

Wydaje się, że problemy z zaopatrzeniem zmuszą producentów elektroniki do planowania zakupów i szukania alternatywnych źródeł dostaw. Po latach wygody i kupowania tyle, ile potrzeba, z dostawą na drugi dzień, wracamy do podstaw i lokalnego magazynu w firmie, przynajmniej na kondensatory.

Robert Magdziak

Polecane

Nowe produkty

Zobacz również