Projektowanie wariantowe

Problemy z kupnem podzespołów do produkcji i wielotygodniowe oczekiwanie na realizację zamówień cały czas mocno dają się we znaki elektronikom i zmuszają do zmiany wielu utartych schematów oraz wypracowanych metod działania. Jeśli sytuacja w 2022 roku się nie poprawi, być może kryzys na rynku komponentów trwale zmieni podejście do projektowania i produkcji urządzeń, a to, co dzisiaj jest postrzegane jako działania ratunkowe, stanie się normalnością.

Dodaj do ulubionych źródeł w Google
Posłuchaj
00:00

Zgodnie z badaniem ankietowym przeprowadzonym przez Avnet Insights, w którym udział wzięło ponad 500 inżynierów zajmujących się projektowaniem elektroniki z całego świata, 64% pytanych przyznało, że ich firmy projektują obecnie bardziej na bazie bieżącej dostępności komponentów niż na tym, co w danym układzie i zastosowaniu byłoby optymalne.

Rok temu, gdy potrzebny chip nie był dostępny, inżynierowie przede wszystkim poszukiwali zamienników zgodnych pinowo, a więc takich, których można użyć bez zmiany mozaiki PCB. Potem zadowalali się podzespołami o takiej samej funkcjonalności, ale już w innej obudowie. W tym przypadku wystarczyło dodanie do projektu obwodu dodatkowego footprintu.

Szybko takie przeprojektowywanie płytek stało się codziennością, a w kolejnych zamówieniach i wersjach produktu standardem stało się zapewnienie możliwości montażu elementów nawet w kilku obudowach. Jednak dzisiaj przy ograniczonej podaży nawet takie działania okazują się niewystarczające, poza tym dla części elementów nie ma bezpośrednich zamienników, np. dla mikrokontrolerów, sensorów, układów specyficznych dla aplikacji i wielu innych rodzajów. W tym przypadku możliwość skorzystania z zamiennika, nawet jedynie funkcjonalnego, jest bardzo ograniczona.

Mimo tego ograniczenia, zakres wymaganych zmian w pierwotnym projekcie stale się poszerza i obecnie akceptowane są też takie części, które różnią się parametrami i funkcjonalnością, wymagają dokonania zmiany w oprogramowaniu, a nawet wymuszają ponowne przeprowadzenie badań i walidacji projektu oraz jego certyfikacji. Niektórzy producenci zostają zmuszeni do jeszcze dalej idącej zmiany procesu projektowania, która sprowadza się do tego, że najpierw mozolnie zdobywają komplet podzespołów, z których da się wykonać projekt, a potem, gdy wiadomo już, co jest do dyspozycji, szybko projektują pod taki zestaw płytkę. Oznacza to, że każda nowa seria urządzeń może być kompletnie inną platformą sprzętową i bazować na innej wersji oprogramowania.

Projekt tego typu angażuje mnóstwo czasu i powoduje niestety, że inżynierom zabraknie go na inne działania, np. rozwój. Niezbędne testy, zatwierdzenia i certyfikacje oznaczają niestety też koszty oraz pogorszenie jakości. Nie da się, pracując w pośpiechu, nie popełnić jakichś błędów układowych, a modyfikując oprogramowanie, nie narobić w nim bugów. Czyli w efekcie produkt będzie droższy z uwagi na większe ceny elementów i dodatkowy nakład pracy oraz zapewne będzie też mniej funkcjonalny. Jeszcze gorzej będzie, gdy zdobyte podzespoły okażą się niepełnowartościowe, bo wówczas zrobiony wielkim wysiłkiem pod te elementy projekt może wręcz wylądować w koszu.

W takich okolicznościach, które mamy na rynku, projektuje się zupełnie inaczej niż wcześniej. Raczej sięga się po złożone moduły niż pojedyncze komponenty i dodatkowo wybiera te, które można łatwo zastąpić innymi. W działaniach dominuje elastyczne podejście, bo wszyscy są świadomi, że tworzenie nowej PCB dla każdej serii to szaleństwo, więc każda propozycja pozwalająca oszczędzić chociaż część układu w niezmienionej formie urasta do rangi reguły projektowej.

Dokuczliwość problemów z niedostępnością komponentów, czasy oczekiwania osiągające w skrajnych przypadkach wartości trzycyfrowe mogą zostać zapamiętane na zawsze i trwale zmienić projektowanie na wariantowe. O tym się już mówi, że nawet jeśli skończy się pandemia, wojna i czas nieefektywnej alokacji, projekty będą wyłącznie wariantowe – takie podejście określa się jako „Design A/B” i mam nadzieję, że skończy się na tych dwóch literach.

Robert Magdziak

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj ElektronikaB2B do ulubionych źródeł
Powiązane treści
Projektanci układów scalonych optymistycznie patrzą na rok 2022
FlowCAD: Chmury obliczeniowe i sztuczna inteligencja wniosą nową jakość do projektowania elektroniki
Projektowanie niezawodnych obwodów drukowanych
Neon, niedobory, ceny, wojna, czyli kolejne problemy branży półprzewodników
Kto ma chipy, ten ma władzę?
W 2022 roku niedobór baterii litowych do samochodów może być dotkliwszy niż niedobór chipów
Poza komponentami, brakuje też inżynierów
Zobacz więcej w kategorii: Opinie
Pomiary
Czujniki kwantowe – przyszłość metrologii
Produkcja elektroniki
Certyfikacja: ufność czy ograniczone zaufanie?
Zasilanie
Zasilanie pionowe lekarstwem na problemy z integralnością
Zasilanie
Zasilanie 0,3 V w układach cyfrowych
Produkcja elektroniki
Analizy procesów i dokumentacja techniczna - tworzyć, czy nie?
Komunikacja
Rozwój Internetu Rzeczy zaczyna nabierać tempa
Zobacz więcej z tagiem: Projektowanie i badania
Technika
Symulacje elektromagnetyczne w projektowaniu urządzeń elektronicznych
Gospodarka
IBM przejął HRL Laboratories. Wzmacnia rozwój technologii kwantowych
Gospodarka
730 mln euro na APECS. Europa wzmacnia sektor mikroelektroniki

Kompatybilność elektromagnetyczna

Historia EMC (electromagnetic compatibility) zaczyna się od potrzeby opanowania problemu: co zrobić, gdy jedno urządzenie zaczyna zakłócać pracę drugiego. Miała swój początek wraz z pojawianiem się coraz większej liczby urządzeń elektrycznych wykonujących bardziej złożone zadania. Początkowo problem ten miał charakter niemal przypadkowy, a przybrał rolę istotnego wyzwania technicznego wymagającego systematycznego podejścia. Aktualnie jest to obowiązkowy punkt w produkcji urządzeń elektrycznych oraz elektronicznych.
Zapytania ofertowe
Unikalny branżowy system komunikacji B2B Znajdź produkty i usługi, których potrzebujesz Katalog ponad 7000 firm i 60 tys. produktów