Czy Chiny staną się światowym centrum R&D?

| Gospodarka

Chinom nadano już wiele przydomków podkreślających ich globalną rolę. Niestety, wydźwięk takich określeń, jak fabryka świata z tanią siłą roboczą, odbierający masowo odpady z całego świata śmietnik czy królestwo podróbek, zdecydowanie nie jest pozytywny. Ponadto wyrób chiński to dla wielu synonim tandety. Nic zatem dziwnego, że kraj ten podejmuje rozmaite działania, aby przestano go postrzegać w taki sposób.

Czy Chiny staną się światowym centrum R&D?

Jak się okazuje, wysiłki zaczynają przynosić efekty i coraz bardziej prawdopodobne jest, że już niedługo Chiny staną się największym globalnym centrum R&D, dorównując pod tym względem Stanom Zjednoczonym. Nie można wykluczyć, że ostatecznie mogą je nawet prześcignąć.

Do osiągnięcia tego celu dąży się dwukierunkowo - poprzez zwiększanie nakładów finansowych na prace badawczo-rozwojowe i dofinansowywanie rozwoju systemu szkolnictwa wyższego. Chociaż nie ma wątpliwości, że rozpoczęta za prezydentury Donalda Trumpa wojna celna między Chinami a USA, w której Waszyngton oskarża Pekin o kradzież technologii oraz inne nieuczciwe praktyki handlowe, wpłynie na spowolnienie tego procesu to przewiduje się, że tendencji raczej już się nie odwróci.

Bardzo dobrze wpisuje się ona bowiem w dalekosiężne plany, jakie w zeszłym roku przedstawił prezydent Chin, Xi Jinping. Zakładają one, że w ciągu trzydziestu lat kraj ten zyska status globalnego lidera, do 2050 roku stając się superpotęgą w dziedzinach polityki, gospodarki, obronności oraz środowiska.

Chiny na straży praw własności intelektualnej?

O tym, jak silna jest wiara w sukces oraz przekonanie o zdolności do nadrobienia zaległości w stosunku do bardziej rozwiniętych technologicznie krajów, najlepiej świadczy zobowiązanie się prezydenta Xi Jinpinga do zintensyfikowania działań podejmowanych w dziedzinie ochrony praw własności intelektualnej zagranicznych firm. Jednym z pierwszych kroków podjętych w tym celu jest przywrócenie do działania chińskiego Urzędu Patentowego. Jednocześnie Jinping zaapelował do innych państw o działania symetryczne, które będą zwiększać ochronę chińskich praw własności intelektualnej za granicą. Prognozy odnośnie do tego, jak szybko przepaść technologiczna pomiędzy Chinami i Stanami Zjednoczonymi zostanie zasypana, są różne. Niektórzy analitycy sądzą, że nastąpi to w ciągu najbliższych dziesięciu lat, a w niektórych dziedzinach nawet wcześniej.

Wyścig na liczbę patentów

Chiny mają już na swoim koncie pierwsze symboliczne sukcesy. Na przykład w ubiegłym roku wyprzedziły Japonię, która dotychczas zajmowała drugie, po Stanach Zjednoczonych, miejsce w rankingu, w którym pozycja jest ważnym międzynarodowym wyznacznikiem innowacyjności kraju.

Chodzi o listę państw uszeregowanych pod względem liczby zgłoszonych patentów. Według danych Światowej Organizacji Własności Intelektualnej przy ONZ coroczny wzrost liczby nowych wynalazków w Chinach przekroczył 13%. Przewiduje się, że jeżeli tempo to zostanie utrzymane, w kolejnym takim zestawieniu Państwo Środka może nawet wyprzedzić USA na pozycji lidera.

Jak już wspomniano na wstępie, Chiny swoją potęgę w dziedzinie innowacji budują na solidnych podstawach, inwestując w rozwój nauki i szkolnictwa wyższego. Dopełnieniem tego jest potencjał ludzki. Pod tym względem państwo to, jako najludniejsze na ziemi, nie ma sobie równych. Aby nie być gołosłownym, na poparcie tych tez dalej przedstawiamy konkretne dane liczbowe.

Ile Chiny inwestują w R&D?

Jeżeli chodzi o wydatki na prace badawczo-rozwojowe, to, w oparciu o dane międzynarodowej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD, w tabeli 1 zostały porównane nakłady ponoszone przez wybrane państwa. Jak wynika z tego zestawienia, w 2016 roku najwięcej, biorąc pod uwagę kwotę przeznaczonych na ten cel środków, w R&D zainwestowały Stany Zjednoczone (ponad 464 mld dolarów). Na drugim miejscu uplasowały się Chiny z sumą przekraczającą 410 mld dolarów. Dla porównania wszystkie państwa zrzeszone w ramach Unii Europejskiej, czyli 28 krajów, łącznie w badania i rozwój zainwestowały, w tym kontekście można dodać, że "zaledwie", niecałe 350 mld dolarów. Zapewniło to UE trzecie miejsce w tym rankingu, przed Japonią (149 mld dolarów) i m.in. Koreą Płd. (niecałe 76 mld dolarów) oraz Rosją (37 mld dolarów).

Jak wynika z tabeli 1, w porównaniu z 2000 rokiem Chiny odnotowały duży skok w tym rankingu. Wówczas z wydatkami w wysokości nieco ponad 40 mld dol. zajmowały dopiero kolejną pozycję, wyprzedzane przez Francję (43 mld dolarów), Niemcy (70 mld dolarów), Japonię (122 mld dolarów), UE jako całość (239 mld dolarów) i Stany Zjednoczone (333 mld dolarów), które także wtedy zajmowały pierwsze miejsce.

Wydatki na R&D w PKB

Jeśli bierze się pod uwagę kwotę całkowitą, wzrost nakładów na R&D w Chinach nie jest jednak aż tak zauważalny, jak wtedy, gdy porówna się zmianę udziału tych inwestycji w produkcie krajowym brutto. W 2016 roku w Państwie Środka wynosił on 2,1% PKB, w dalszym ciągu mniej niż w USA (2,7% PKB), lecz nieporównanie więcej niż w 2000 roku, gdy przeznaczano na ten cel tylko 0,89% PKB. Dla porównania w USA była to wówczas zbliżona wartość 2,6%. I o ile w przypadku Stanów Zjednoczonych udział ten na przestrzeni lat raz wzrastał, a raz malał, w przypadku Chin przez cały czas utrzymywała się tendencja wzrostowa (rys. 1). Ten trend dobrze ilustruje to, jak na przestrzeni lat rosły ambicje władz tego kraju.

Podsumowując, według National Science Foundation, wydatki Chin na badania i rozwój wzrastały średnio o 18% rocznie w latach 2010-2015, czyli ponad czterokrotnie szybciej niż w przypadku Stanów Zjednoczonych. I pomimo że USA nadal wydają więcej na R&D, szybki wzrost chińskich inwestycji na ten cel oznacza, że prawdopodobnie Państwo Środka zacznie w tej dziedzinie odgrywać wiodącą rolę w ciągu najbliższych pięciu do dziesięciu lat.

 
Rys. 1. Udział wydatków na R&D w PKB w Chinach i w USA, w latach 2000-2016 (źródło: OECD)

Chiny przyciągają fundusze venture capital

Ważnym wyznacznikiem innowacyjności kraju jest także ilość środków finansowych pozyskanych z funduszy inwestycyjnych venture capital. Finansują one ryzykowne przedsięwzięcia, przeważnie w dziedzinie nowych technologii, mogące w przyszłości przynieść potencjalnie bardzo duże zyski. W 2016 roku ze wszystkich globalnie dostępnych środków w ramach funduszy tego typu, których wartość przekroczyła 130 mld dolarów, w Stanach Zjednoczonych zainwestowano więcej niż połowę. Pomimo to według National Science Foundation spada zainteresowanie funduszy venture capital inwestycjami w tym kraju.

Tymczasem w odniesieniu do Chin tendencja jest od pewnego czasu wyraźnie odwrotna. Zwrot nastąpił w 2013 roku. Mimo że wcześniej inwestycje tego typu w tym kraju nie przekraczały kilku mld dolarów, między 2013 a 2016 rokiem nastąpił ich wzrost z 3 do 34 mld dolarów. Dzięki temu udział tego kraju w globalnych funduszach venture capital wzrósł do 27%.

Przybywa chińskich inżynierów i naukowców

Jak wspomniano wcześniej, dopełnieniem inwestycji jest potencjał ludzki. Według danych Banku Światowego w 2015 roku w Chinach na każdy milion mieszkańców przypadało 1177 naukowców. O tym, jak duży postęp w dziedzinie R&D nastąpił w tym kraju, świadczy fakt, że w 1996 roku było to zaledwie 433 badaczy. W Stanach Zjednoczonych natomiast na milion mieszkańców przypadało wówczas 3123 naukowców, a w 2014 roku - 4232 badaczy. W dalszym ciągu zatem wskaźnik ten jest wyższy w USA, lecz jeżeli weźmie się pod uwagę, że pod względem liczby ludności Chiny przewyższają ten kraj aż czterokrotnie, naukowców chińskich i tak jest więcej.

Ponadto można oczekiwać, że będzie ich przybywać. Świadczą o tym dane dotyczące liczby corocznych absolwentów studiów w zakresie nauk ścisłych oraz inżynierskich. Według National Science Foundation w latach 2000-2014 zwiększyła się ona w Chinach z około 359 tysięcy osób do 1,65 miliona. W tym samym okresie liczba absolwentów w USA wzrosła z około 483 tysięcy do 742 tysięcy co roku.

Tak w ogólnym zarysie przedstawia się aktualna sytuacja w dziedzinie R&D w Chinach. Dalej w artykule zastanawiamy się, co to w praktyce oznacza dla przemysłu elektronicznego i jak przedsiębiorcy z tej branży mogą skorzystać na takim rozwoju sytuacji w tym kraju.

Z Chin w świat

Jedną z grup, która podjęła już konkretne kroki w tym celu, są producenci OEM, zarówno krajowi, jak i zagraniczni. Wielu z nich otworzyło nowe centra projektowe albo rozbudowało już istniejące na terenie tego kraju. Zauważalna jest przy tym postępująca zmiana profilu ich działalności.

Dotychczas bowiem chińskie ośrodki tego typu specjalizowały się przede wszystkim w produktach na rynek lokalny, niewykorzystujących najnowocześniejszych rozwiązań technicznych, ale za to jak najtańszych. Te należące do zagranicznych koncernów miały natomiast za zadanie dostosowywanie do tych standardów produktów globalnych lub przygotowywanie wąskiego asortymentu produktów, które spełniałyby wymogi rynku w Państwie Środka.

Chińscy klienci stają się jednak bardziej wymagający i, poza ceną, coraz większą wagę przywiązują do innowacyjności produktów. Ponadto spowolnienie w chińskiej gospodarce oznacza, że ośrodki projektowe nie mogą się już opierać wyłącznie na rynku lokalnym, lecz by zachować rentowność, powinny rozszerzyć ofertę eksportową, zwiększając znacząco swoją obecność na rynku globalnym. W efekcie, jak przewiduje firma badawcza McKinsey, zapotrzebowanie na półprzewodniki oraz inne komponenty elektroniczne w chińskich centrach projektowych OEM zwiększy się z 350 mld dolarów w 2016 do 500 mld dolarów w 2020 roku. Jest to duża szansa na zysk dla dostawców tych podzespołów z całego świata.

Jak zwiększyć eksport?

Jak zatem producenci OEM mogą wykorzystać rosnący chiński potencjał w dziedzinie R&D, by zwiększyć udział eksportu w zyskach? Jeżeli chodzi o rodzime przedsiębiorstwa, to w przypadku wyrobów, które zostały zaprojektowane pod kątem lokalnych odbiorców, mogą próbować wybrać jedną z dwóch dróg, próbując zainteresować rynek międzynarodowy nimi w niezmienionej postaci albo wprowadzając wymagane modyfikacje. W przyszłości zaś już na etapie projektu powinny być uwzględniane różnice w oczekiwaniach klientów miejscowych i międzynarodowych, tak jak ma to miejsce w przypadku koncernów o światowym zasięgu.

Jeśli z kolei chodzi o innowacyjne produkty, oparte na procesorach o nowoczesnych architekturach, najnowszych technologiach komunikacyjnych i platformach programowych, to, jak zbadała firma McKinsey, firmy z kapitałem chińskim zamierzają zwiększyć ich udział w asortymencie z 30 do 85%. Koncerny międzynarodowe także mają to w planach. W ich przypadku będzie to wzrost z 50% do 90%.

Firma McKinsey przeprowadziła też ankietę na temat tego, jak centra projektowe w Chinach, rodzime oraz z kapitałem zagranicznym, oceniają siebie na tle podobnych jednostek rozwojowo-badawczych w innych krajach. Okazało się, że zdania są podzielone. 55% pytanych stwierdziło, że dorównują im, a nawet reprezentują wyższy poziom, który będzie dalej rósł. 45% uważa zaś, że są na niższym poziomie i co gorsza, nigdy nie osiągną statusu, takiego jak konkurencja z zagranicy.

Innowacja przegrywa z zyskiem

Dowody można przedstawić na poparcie obydwu opinii. Za tą pozytywną przemawia fakt, że rośnie liczba chińskich inżynierów, wykwalifikowanych nie gorzej niż specjaliści zagraniczni. Z drugiej jednak strony ośrodki lokalne rzadziej zatrudniają specjalistów zagranicznych, inżynierów z doświadczeniem zdobytym za granicą i władających biegle językiem angielskim. W dłuższej perspektywie to się raczej nie zmieni, co z pewnością stanie się przeszkodą zarówno w dążeniu do podbicia globalnego rynku, jak i zwiększenia innowacyjności.

Z drugiej strony, gdy firma McKinsey porównała status centrów projektowych sprzed kilku lat i obecny, nie odnotowano w tym zakresie znaczącej poprawy, pomimo że już wcześniej miały one ambicje prześcignięcia zagranicznej konkurencji. Co gorsza, zamiast progresu nastąpił regres.

Jak się bowiem okazało, odsetek nowych produktów w asortymencie centrów projektowych zagranicznych przedsiębiorstw w Chinach zmalał w latach 2012-2016 z 48% do 41%, a w przypadku tych lokalnych - z 54% do 28%. Jeżeli chodzi o udział produktów, które zostały zaprojektowane specjalnie na rynek globalny, to w przypadku pierwszych zmalał z 70% do 35%, a drugich utrzymał się na poziomie 30%. Wynika stąd, że ambicje zostania światowym centrum R&D w dalszym ciągu przegrywają z doraźnym zyskiem zapewnianym przez rynek miejscowy.

Monika Jaworowska

Zobacz również