Proces ten widać najbardziej właśnie w zakresie zasilaczy małej mocy przeznaczonych do zasilania elektroniki konsumenckiej, a zwłaszcza w wersjach wtyczkowych i montowanych na kablu sieciowym, które praktycznie w 100% są dzisiaj impulsowe. Ofensywa techniczna ze strony tych produktów w ciągu ostatniej dekady całkowicie przeorganizowała kształt rynku zasilania, zmieniając jego oblicze w stronę głównie handlową.
Zatarły się także granice cenowe pomiędzy poszczególnymi typami zasilaczy. O ile jeszcze kilka lat temu wersje impulsowe o małej mocy były znacząco droższe od klasycznych wersji transformatorowych, o tyle obecnie różnice zostały zniwelowane.
Pomogły specjalizowane i tanie sterowniki scalone, typowe elementy indukcyjne, których nie trzeba było wykonywać na zamówienie i które są produkowane automatycznie oraz to, że wysoka częstotliwość pracy i duża sprawność zasilaczy ograniczyły wymiary niezbędnych elementów LC i radiatorów. Równolegle ceny miedzi, stali i tworzyw sztucznych poszły w górę, przez co proces wyrównywania cen między wersjami klasycznymi i impulsowymi nabrał większego tempa.
Istotne jest także to, że sam rynek zasilania impulsowego się zwiększył kosztem rozwiązań tradycyjnych, co z pewnością ma także wpływ na strukturę cen pomiędzy różnymi jednostkami. Skutki tego procesu dla rynku zasilaczy są takie, że ceny w ostatnich latach szybko spadały i chyba rynek przyzwyczaił się, że zasilacze to produkt, od którego można przez cały czas żądać więcej, czyli oczekiwać lepszych parametrów i niższych cen.
Wysoka sprawność
Atutami zasilaczy impulsowych zawsze była znacząco wyższa sprawność przetwarzania energii, niemniej dopiero niedawno czynnik ten stał się dla omawianego rynku bardzo ważny. Głównie chodzi o drożejącą energię elektryczną, ale także to, że generacja ciepła strat wymaga jego odprowadzania, wentylacji i klimatyzacji urządzeń.
Sprzętu elektronicznego jest w naszym otoczeniu coraz więcej, w szafach instalacyjnych i obudowach pracuje coraz więcej jednostek i tym samym generowane ciepło to nie tylko koszt niepotrzebnie zużytej energii elektrycznej, ale także konieczność zapewnienia chłodzenia i ograniczenie skutku nagrzewania sąsiednich urządzeń.
Wysoka sprawność zasilacza oznacza możliwość ciasnego upakowania urządzenia w obudowie oraz większą moc uzyskiwaną z jednostki objętości. To także wiąże się z kosztami definiowanymi przez zakup akcesoriów i osprzętu. Wysoka sprawność jednostek zasilających jest przedmiotem uwagi agencji europejskich, gdyż wpisuje się to w trend ekologii i ochrony środowiska.
Stąd od ponad roku na rynku obowiązują normy determinujące minimalną sprawność jednostek zasilających i maksymalną moc pobieraną z sieci przy braku obciążenia. Normy te mają charakter zacieśniających się, co oznacza, że co pewien okres wymagania się zwiększają. Wymagania co do sprawności przetwarzania energii mają też na celu wyrzucenie z rynku najtańszych konstrukcji zasilaczy, bo wiadomo, że szereg tanich producentów w walce o niskie ceny rezygnuje kompletnie z walki o parametry.
Przy dużej liczbie producentów, ogromnej ilości produktów, na wielkim rynku, jaki tworzy cała Unia Europejska, kontrola przestrzegania wymagań sprawnościowych wydaje się być zadaniem niewykonalnym. Same pomiary nie są proste, wymagają posiadania specjalistycznych przyrządów pomiarowych, dlatego trudno oczekiwać, aby to użytkownicy, sygnalizując instytucjom powołanym do nadzoru rynku zasilacze niezgodne z normami, doprowadzali do ich wyrzucenia z półek.
To zbyt dynamiczny rynek i za bardzo różnorodny, aby miało to szansę się udać. Należy też pamiętać, że zasilacze są produktami dostępnymi w bardzo wielu wykonaniach prądowo-napięciowych. Podobnie jak dla złączy producenci starają się pokryć w ofercie pełne spektrum potrzeb rynku i dlatego pod względem asortymentu jest to bardzo szeroka dziedzina.
Wydaje się, że problem ten został już dostrzeżony, gdyż docelowo wymagania EuP (Energy using Product) związane z minimalną sprawnością zostaną włączone do wymagań CE, a więc zagadnień powiązanych z bezpieczeństwem użytkowania i kompatybilnością elektromagnetyczną wyrobu. Czy krok ten pomoże w oczyszczeniu rynku zasilaczy z tandety? Nie można traktować go jak złotego środka, ale raczej jeden z kroków w dobrym kierunku.
Czynniki sprzyjające rozwojowi rynku zasilaczy w Polsce
Rys. 3. Wykres zmian w obrotach producentów i dystrybutorów zasilaczy impulsowych małej mocy zanotowanych w latach 2009–2011
Zapotrzebowanie rynku na zasilacze determinowane jest przez szereg czynników o ogólnym charakterze i powiązanych głównie z bieżącą sytuacją w gospodarce i koniunkturą na rynku.
Wynika to przede wszystkim z szerokiego frontu aplikacyjnego, bo skoro zasilacze potrzebne są w każdej dziedzinie techniki, w ogromnej większości produktów, systemów i instalacji, to jasne staje się, że uśredniony strumień sprzedaży skorelowany jest ze wskaźnikami określającymi wzrosty w głównych branżach techniki, np. przemyśle.
Niemniej wzrosty sprzedaży zasilaczy powinny być większe niż średnia. Poza nowymi projektami, instalacjami, urządzeniami i systemami na sprzedaż ma wpływ trwająca modernizacja i rozbudowa wielu zakładów przemysłowych, remonty, rozwój infrastruktury telekomunikacyjnej, transportowej i ogólna cyfryzacja wielu dziedzin.
W Polsce powstają też nowe zakłady, cały czas przenoszona jest produkcja przez firmy zagraniczne. Ważny jest brak wpływu globalnego spowolnienia w gospodarce światowej na to, co dzieje się w Polsce. Mimo nie najlepszego klimatu panującego w wielu krajach rozwiniętych, u nas gospodarka się całkiem nieźle kręci i rynek elektroniki cały czas się rozwija w dobrym tempie.
Producenci umacniają swoją obecność w naszym kraju, rozbudowując siatkę dystrybucji, a łatwe procedury importu ułatwiają handel. Najwięksi dystrybutorzy stawiają obecnie na rozbudowę magazynów i zapewnienie wysokiej dostępności zasilaczy.
Przy silnej konkurencji jest to nierzadko jedyna metoda na utrzymanie klienta, który zwykle wybiera dostawcę będącego w stanie zapewnić mu towar od ręki. Ceny zasilaczy w porównaniu do innych komponentów elektronicznych są dość wysokie, przez co klienci wolą kupować je na bieżąco, bez robienia zapasów po to, aby nie zamrażać niepotrzebnie gotówki, stąd duży magazyn przydaje się w walce o klienta.
Silna konkurencja na rynku i duża presja na cenę zbija silnie marże w sieci dystrybucji, co jest źródłem licznych problemów, dlatego magazyn zapewniający pokrycie bez czekania większości popularnych jednostek i typów pozwala też poprawić dochody, bo wiadomo, że za brak czekania warto zapłacić trochę więcej.
Na koniec warto zauważyć, że przy dużej liczbie producentów będących na rynku zasilaczy, zwłaszcza w zakresie niższej i średniej półki cenowej, praktycznie każdy dystrybutor jest w stanie stać się dostawcą tych produktów, bez konieczności starania się lub wypychania z szeregu innej firmy, jak ma to miejsce na przykład przy rynku skupionym wśród kilku wiodących marek. Lokalny magazyn w takiej sytuacji jest tym czymś, co pozwala zaoferować klientom więcej wartości dodanej do handlu.
Nowe technologie, czyli innymi słowy LED-y
Sprzedaż zasilaczy poprawia też szybko rosnąca popularność nowoczesnego oświetlenia LED-owego. Do zasilania diod potrzebne jest dopasowane pod względem właściwości źródło prądowe, które często zawiera ponadto szereg dodatkowych układów sterujących (np. jasnością) i zabezpieczających.
W przypadku zasilaczy do LED stosowane są też często inne obudowy, takie, które są dopasowane do specyfiki montażu w oprawie oświetleniowej, często charakteryzujące się pełną hermetycznością.
Niemniej zasilacz do LED jest w 90% takim samym od strony elektrycznej zasilaczem jak wszystkie inne, a różnice sprowadzają się do funkcji realizowanych przez sterownik, gniazdo, obudowę, przez co producenci tych komponentów mogą dość szybko wprowadzić na rynek takie urządzenia. Proces ten jest widoczny w ofertach wielu producentów zasilaczy.
|
Łatwy dostęp do towarów
Duża liczba producentów zasilaczy impulsowych, zwłaszcza mniejszych firm zlokalizowanych na Dalekim Wschodzie, jak już wspomniano jest znaczącym czynnikiem wpływającym na liczbę dostawców tych urządzeń w Polsce, na wielkość oferty i liczbę dostępnych marek produktów. Niemniej duży import dla całego rynku ma niejednoznacznie pozytywny albo negatywny wydźwięk.
Z jednej strony jest większy wybór, większa konkurencja, dostępność i tym samym niższe ceny, z drugiej strony wraz ze spadkiem cen wymuszanym przez walkę dystrybutorów kuleje też jakość. Pod tym uniwersalnym pojęciem w przypadku zasilaczy kryje się szereg istotnych czynników, których na pierwszy rzut oka nie widać.
Są to filtr sieciowy ograniczający przenikanie zaburzeń EM do sieci, dla silniejszych jednostek także korektor współczynnika mocy. To samo dotyczy odporności podzespołów przetwarzających napięcie stałe po stronie pierwotnej na przebiegi zmienne, głównie tranzystorów MOSFET, które trzeba chronić przez przepięciami i stanami nieustalonymi.
Za jakość zasilacza odpowiada także sterownik, który potrafi zapewnić niski pobór mocy bez obciążenia, wysoką częstotliwość pracy i dobre obwody zabezpieczające. Na koniec warto wspomnieć o nisko stratnych podzespołach magnetycznych, zapewniających dużą gęstość mocy. Jak widać, miejsc do potencjalnych oszczędności jest pełno.
Zjawiska niekorzystne na rynku zasilaczy
W zakresie czynników degradujących rynek na pierwszym miejscu w ankietach wymieniane były ogólne zjawiska związane z sytuacją w gospodarce, a więc niepewność biznesowa, mała liczba realizowanych projektów, wahające się ceny walut i kryzys w Europie ograniczający firmom skalę produkcji.
Takie czynniki pojawiają się w ocenie wszystkich sektorów rynku, więc w naturalny sposób dotyczą też zasilaczy. Ceny markowych zasilaczy, jednostek spełniających normy, przebadanych, są znacząco wyższe od całej reszty. Wiadomo, że dobre materiały i komponenty sporo kosztują, stąd ich ceny nierzadko nie trafiają w możliwości finansowe firm. Kilka osób napisało nawet w komentarzach, że mamy "europejskie ceny sporej ilości zasilaczy", co sugeruje, że są one dla nas wysokie.
Efektem negatywnym dla rynku jest stąd presja cenowa i skupianie się klientów na najniższych kosztach zakupu. Wielu specjalistów zasygnalizowało w ankietach, że rynek krajowy jest zalany tanimi zasilaczami, których na rynku jest mnóstwo i ciągle przybywa. Stwarza to spory problem z wyborem, bo w ofertach wszystko wygląda podobnie i opisywane jest tymi samymi słowami.
Każdy dostawca przekonuje o wysokiej jakości, ale w praktyce ryzyko testowania jego zapewnień spada na klienta. Z pewnością nie jest prawdą twierdzenie, że wszystkie zasilacze tańszych marek są słabe i źle wykonane, ale niestety czarne owce psują opinie reszcie. Ostatnim czynnikiem ograniczającym tempo rozwoju rynku zasilaczy jest trend wbudowywania jednostki zasilającej do wewnątrz urządzenia elektronicznego.
Zasilacz nie zawsze musi być jednostką wydzieloną i wielu konstruktorów decyduje się na jego integrację na płycie drukowanej. Takie podejście nierzadko ma sens, bo pozwala zapewnić niskie koszty przy dużej elastyczności aplikacyjnej. Własnej realizacji wsparcia dostarczają producenci półprzewodników, tworząc gotowe do wykorzystania noty aplikacyjne.
Dawniej niejasnym punktem takiej dokumentacji był transformator, ale od kilku lat w takich materiałach pojawiają się seryjne produkty dostępne w handlu, doświadczenie wielu konstruktorów i wiedza w temacie zasilania też jest dzisiaj bez porównania większa niż kiedyś. Ogranicza to ryzyko inwestycji we własne rozwiązanie, z czego firmy korzystają.
Polscy producenci zasilaczy
Poza siecią dystrybutorów na krajowym rynku funkcjonuje szereg firm o charakterze produkcyjnym. Dawniej miały ogólny profil i wytwarzały nierzadko typowe jednostki zasilające o uniwersalnym przeznaczeniu, obecnie pod naporem cenowej konkurencji z Dalekiego Wschodu firmy te przeprofilowały się na rynkowe nisze i specjalistyczne zastosowania o dużych wymaganiach funkcjonalnych, takie, które trudno obsłużyć produktami wielkoseryjnymi.
Taką ewolucję widać w Elplaście (zasilacze dla LED), Polwacie i u innych. Producenci zasilaczy coraz częściej łączą również produkcję z dystrybucją oraz usługami, co z pewnością jest słuszne, bo daje szanse na posiadanie szerszej oferty, z produkcją ustawioną pod najbardziej rentowne projekty.
|
Rynek zasilaczy małej mocy w liczbach
Na rysunku 1 pokazany został wykres ilustrujący strukturę obrotów dostawców zasilaczy małej mocy. Z zamieszczonych danych widać, że prawie 60% firm osiąga ze sprzedaży nie więcej niż 250 tys. złotych rocznie, a tylko 8% ma obroty wyższe niż 5 mln. Trochę wynika to z faktu, że wykres prezentuje dane dla rynku zasilaczy małej mocy, a więc jednostek znacznie tańszych od dużych zasilaczy.
Omawiany fragment rynku ma też charakter popularny, a produkty często pełnią funkcję dodatku. Wiadomo, że na którymś z etapów projektu lub konstrukcji pojawia się zapotrzebowanie na zasilacz i klient może go kupić niekoniecznie u specjalizowanego dostawcy, ale przy okazji wielu innych zakupów. Czyli zasilacz może się sprzedać, nawet gdy jego cena jest taka sama jak u konkurencji, bo klient wybierze mniejszy kłopot związany z oddzielną przesyłką, fakturą itp. formalnościami.
Zjawisko to potwierdza kolejny wykres pokazany na rysunku 2, gdzie zilustrowany został udział tworzony przez zasilacze impulsowe w całym asortymencie dostawców. Zdecydowana większość ma ten udział kilkuprocentowy, a tylko dla co dziesiątej firmy są to wyroby ważne, stanowiące specjalizację i główną domenę działań.
W tym obszarze zapewne mieszczą się krajowi producenci jak Tatarek i Zolan oraz nieliczne firmy, które zasilacze mają w bardzo ograniczonym asortymencie.
Wzrosty, spadki oraz aktualna koniunktura
Rys. 7. Ilustracja, które czynniki oferty handlowej są w największym stopniu brane pod uwagę przez klientów przy wyborze dostawcy
Zestawienie wzrostów i spadków obrotów dotyczące zasilaczy małej mocy w latach 2009-2011 przekonuje, że mimo wielu sygnałów silnej konkurencji, dużej liczby dostawców, presji cenowej ze strony klientów, jest to branża, w której zasadnicza część firm może pochwalić się niezłym tempem wzrostu sprzedaży (rys. 3).
Stabilny na przestrzeni ostatnich trzech lat i relatywnie duży przyrost obrotów dowodzi, że rynek zasilania cały czas się rozwija. Oczywiście są też firmy, które notują spadki sprzedaży lub takie, które mają wskaźniki procentowe bardzo duże, ale one akurat mogą wynikać z tego, że dla firmy jest to początek działalności w tym temacie i wówczas każda kolejna faktura wyrażona w procentach może być bardzo duża lub też być efektem wysokiej specjalizacji.
Nasze zestawienie obejmuje blisko 50 firm, to w warunkach polskich na tyle duża liczba, że zawsze znajdzie się niewielka grupa, która akurat z różnych przyczyn notuje zachwianie sprzedaży. W ujęciu statystycznym zasilacze małej mocy to całkiem udany biznes. Na kolejnym wykresie (rys. 4) pokazujemy zestawienie opinii na temat tego, jaki był początek 2012 roku w zakresie dotyczącym omawianych urządzeń.
Pierwszy miesiąc zwykle bywa okresem zastoju w handlu, czego przyczyną jest rozliczenie roku, święta i ferie oraz naturalny cykl rozliczeniowy. Stąd 26% głosów, że okres ten był bardzo dobry, a kolejne 29%, że dość dobry, całkowicie potwierdzają pokazany na rysunku dobry trend rozwojowy, przesuwając go na bieżący rok.
Połowa ankietowanych specjalistów uważa, że konkurencja na rynku zasilaczy impulsowych małej mocy jest silna, kolejne 28% określiło ją nawet jako bardzo silną, co jest w zgodzie z wcześniejszymi rozważaniami (rys. 5). Przeciwnego zdania był co piąty ankietowany, co zmusza do zastanowienia się, którzy dostawcy zasilaczy mogą nie mieć problemów w tym zakresie.
Wydaje się, że może dotyczyć to liderów rynku, firm związanych z automatyką przemysłową, które mają własne zasilacze i wykorzystują je w pracach integracyjnych jako element całościowy systemu. Zdaniem 60% ankietowanych na rynku zasilaczy impulsowych nie pojawiają się już nowi dostawcy (rys. 6).
Ale gdy spojrzeć na listę uczestników, którzy nadesłali ankiety do naszego poprzedniego opracowania (31) i porównać ją z obecną listą (50), wzrost widać nawet po uwzględnieniu firm, które wówczas też zajmowały się tą tematyką, tylko z różnych względów nie przysłały ankiety. Prawdopodobnie wartościowy rynek działa na firmy niczym magnes.
Struktura rynku w podziale na typy jednostek
Wykres na rysunku 7 to tradycyjne dla raportów "Elektronika" zobrazowanie pokazujące, które kryteria handlowe liczą się bardziej, a które mniej. Zgodnie z wcześniejszymi rozważaniami cena na pierwszej pozycji selekcji nie jest z pewnością zaskoczeniem. Podobnie jest z parametrami technicznymi, zawsze lokującymi się w czołówce tego typu analiz.
Ale już trzecia pozycja będąca czasem dostawy sugeruje, że klienci nie chcą czekać na dostawę zasilacza, raczej wolą go kupić od ręki u innego dostawcy. Małe znaczenie ma dzisiaj także dostępność wersji na zamówienie i długość gwarancji. Oferta produktów katalogowych tak bardzo się zwiększyła, że pomijając specjalistyczne zastosowania, całą resztę daje się sprowadzić do wyboru z opasłego katalogu.
Gwarancja też nie stanowi dzisiaj problemu, bo stopień zabezpieczenia konstrukcji zasilaczy przed uszkodzeniem podczas instalacji i użytkowania jest tak duży, że w zasadzie nie psują się one wcale. Największą branżą dla zasilaczy impulsowych jest przemysł i zastosowania w automatyce oraz utrzymaniu ruchu w produkcji (rys. 8). W zastosowaniach tych wykorzystuje się jednostki w obudowach montowane w szafach sterowniczych, panelach oraz skrzynkach instalacyjnych.
Obszary te są naturalnym odbiorcą produktów markowych o wysokiej jakości, kupowanych do nowych instalacji i wykorzystywanych podczas modernizacji starszych linii. Dobre notowania mają też telekomunikacja i elektronika konsumencka, ale medycyna już nie. Słabo wypadli też producenci elektroniki typu OEM. To z pewnością znak, że w tym obszarze zasilacze są integralną częścią układu elektronicznego, a nie oddzielnym modułem.
W porównaniu do zastosowań przemysłowych branża medyczna w Polsce jest znacznie mniejsza i taka zależność widoczna jest na wykresie. Ostatnie zestawienie w tej części pokazane na rysunku 9 składa się z dwu części: po lewej stronie zamieszczona jest analiza, dla którego typu zasilacza konkurencja na rynku jest największa, po prawej, które typy sprzedają się najlepiej.
W obu przypadkach zdecydowanym faworytem okazały się zasilacze w obudowie przeznaczonej do montażu na szynie DIN. Kolejne pozycje też nie są zaskakujące, bo zasilacze modułowe w obudowie i wtyczkowe stanowią podstawę omawianego rynku. Popularność zasilaczy na szynę to skutek zmian zachodzących w przemyśle, automatyce i instalacjach budynkowych.
Od około pięciu lat systemy w tych zastosowaniach buduje się na bazie obudowy lub skrzynki instalacyjnej, która na tylnej ściance ma umieszczoną stalową szynę, na którą wsuwa się jeden obok drugiego kolejne moduły. Jest to szybki, uniwersalny i zwarty montaż, wygodny dla instalatorów i użyteczny dla serwisu.
Dawniej w wersji na szynę dostępne były głównie elementy zabezpieczające do sieci energetycznych, dzisiaj wystarczy przejść się po Automaticonie, aby dowiedzieć się, że w wersji "na szynę" wytwarza się zasilacze, transformatory, elementy zabezpieczeń, proste sterowniki i aparaturę pomiarową, elementy komunikacyjne i sieciowe, rejestratory i wiele innych.
Szyna 35mm stała się bazą do montażu, gdyż tworzy ona wygodny standard, jednakowy dla wszystkich producentów. W warunkach dominacji wielkich producentów, którzy zwykle są zainteresowani narzuceniem rynkowi swoich rozwiązań, jest to chlubny wyjątek. Zaskakująco wysoką pozycję tworzą na rysunku 9 zasilacze do diod LED dużej mocy, które ulokowały się wyżej niż przetwornice DC-DC i zasilacze bez obudowy typu open frame.
Z pewnością jest to dowód, jak duży potencjał drzemie w rynku LED i odzwierciedlenie szybkiego tempa rozwoju. Diody LED dużej mocy stają się kołem napędowym branży zasilania i wydaje się, że dzisiaj jest ostatni dzwonek dla producentów zasilaczy na to, aby zaistnieć w tym sektorze.
Zasilanie dla LED - jak będzie za kilka lat?
Dzisiaj można też pokusić się o prognozę, jak będzie rozwijał się rynek systemów zasilających dla LED w kolejnych latach, a bazą mogą być porównania do innych dziedzin. Wydaje się, że w zakresie małych mocy, a więc zasilaczy do pojedynczych diod, staną się one mocno zminiaturyzowane i dzięki wysokiej sprawności będą integrowane razem z emiterem światła i radiatorem.
W przypadku opraw oświetleniowych o dużej mocy, takich do oświetlenia ulicznego, stadionowego i w innych zastosowaniach, gdzie priorytetem będzie wydajność i niewielkie wymiary, należy oczekiwać, że zasilacz będzie integrowany wewnątrz oprawy oświetleniowej i będzie jednostką dopasowaną do całości, integralną częścią lampy i nie będzie to produkt dostępny seryjnie w handlu.
Najwięcej możliwości kryje się w średnim zakresie mocy, a więc od ok. 5W do 100W, gdzie zasilacze będą współpracować z LED-ami w oświetleniu domowym i budynkowym, reklamowym, w urządzeniach sygnalizacyjnych, tablicach świetlnych itp. Takie stacjonarne zastosowania powinny wymagać zasilaczy montowanych w szafach instalacyjnych lub zabudowywanych blisko emiterów LED.
W tym obszarze przydatne będą jednostki w obudowie na szynę, w plastikowych szczelnych obudowach do montażu w meblach i podobne. Wydaje się, że cechą charakterystyczną takich urządzeń powinien być wysoki poziom zabezpieczeń i ogólna bezproblemowość oraz funkcje regulacji jasności, zdalnego sterowania i podobne.
Należy oczekiwać, że zasilacze tego typu staną się wyrobami standardowymi, podobnie jak zasilacze do żarówek halogenowych. Jeśli o to chodzi, na rynku na razie nie widać oznak standaryzacji.
|
Przegląd dostawców zasilaczy
Duża popularność zasilaczy impulsowych, podstawowego źródła energii dla całej techniki powoduje, że urządzenia te znaleźć można u wielu sprzedawców. Niemniej dla potrzeb lepszej czytelności i przejrzystości niniejszego opracowania warto podzielić firmy na kilka grup o wspólnych profilach. Pierwszą z nich mogą być dostawcy podzespołów elektronicznych o szerokiej ofercie jak Masters, Elhurt, TME, Micros, Farnell, RS Components, Elfa Distrelec, Gamma, SOS oraz BNS.
Zasilacze są w ich przypadku czymś typowym, a asortyment obejmuje kilka linii produktów, w tym także modułowe przetwornice DC-DC do montażu na PCB. Produkty takie ma też firma Conrad Electronics.
Zasilacze sprzedają też firmy o bardziej specjalistycznym profilu: Semicon, Amtek, JM Elektronik, Payda. Najczęściej ich zaangażowanie w tym temacie bierze się z powiązania z silnym i znanym producentem, którego marka jest w dużej mierze wsparciem do sprzedaży. Kolejne firmy to dostawcy komponentów dla przemysłu i automatyki.
Firmy te albo dystrybuują produkty markowych producentów zasilaczy, albo oferują je pod własną marką. W pierwszej grupie znaleźć można firmy takie jak Astat, Eltron, Astor, Impol-1, OEM Automatic, Weidmüller, Wieland Electric. Ta druga grupa to np. Siemens, Phoenix Contact, Balluff, Omron, Rockwell Automation.
Dla rynku zasilaczy jest to zjawisko często występujące i normalne, że duże firmy zajmujące się automatyką przemysłową zamawiają u renomowanych producentów OEM na Tajwanie zasilacze sygnowane własnym logo. Podobnie czynią duzi wytwórcy elektroniki konsumenckiej, którzy nie są zainteresowani promowaniem obcych marek we własnych systemach.
Koniecznie trzeba ponadto wymienić grupę krajowych producentów zasilaczy, czyli Imcon-Intec, Merawex, Polwat, Noratel. W grupie producentów mieszczą się także Indel, znany z produkcji transformatorów sieciowych, Konel - wytwórca przetwornic DC-DC, a także Tatarek i Zolan - firmy znane z zasilaczy wtyczkowych.
Do oddzielnych kategorii, ale cały czas związanych z produkcją zasilaczy, kwalifikują się Radmor, wytwarzający sprzęt zasilający dla sprzętu radiokomunikacyjnego oraz Elplast, który stawia obecnie silnie na zasilacze dla diod LED i wydaje się, że firma szuka w tym obszarze swojego nowego obszaru aktywności.
Ostatnią wyraźnie wydzieloną grupę tworzą specjalistyczne firmy dystrybucyjne koncentrujące się na sprzedaży zasilaczy, dla których urządzenia te są najważniejszą częścią oferty. To firmy MPL Power Elektro znany ze sprzedaży urządzeń Mean Well i FDS System.
Czołowe marki rynku zasilaczy
Na rysunkach 10 i 11 pokazujemy wykresy chmurkowe zawierające najpopularniejsze marki krajowe i zagraniczne związane z zasilaczami impulsowymi. Taki typ wykresu pozwala na pokazanie w kompaktowej formie wielu danych zebranych w ankiecie, a im dane hasło powtarza się częściej w wynikach, tym jest pisane większą czcionką.
Niemniej w przypadku zasilaczy taki uniwersalny wykres nie przynosi lepszej prezentacji, bo jak łatwo dostrzec, za popularne uznane zostało dosłownie kilka firm i marek, m.in. duet MPL i Mean Well, Phoenix Contact oraz TME. Jest to z pewnością konsekwencja dużego, a jednocześnie rozproszonego rynku, na którym obecnych jest wiele marek i dostawców.
Zasilacze impulsowe są dzisiaj produktami typu "commodity", a więc popularne, rzadko reklamowane i promowane. Stąd nazwy, często trudne, niełatwo zapadają w pamięć. Dopiero gdy sieć sprzedaży stanie się szeroka oraz pojawi się dystrybutor zaangażowany w promocję marki, po kilku latach jest szansa na zmianę postrzegania przez środowisko branżowe.
Przegląd ofert dostawców zasilaczy
W raporcie omawiane są zasilacze impulsowe małej mocy, czyli wersje w obudowie przeznaczone do montażu w wewnątrz i na zewnątrz urządzeń i systemów w elektronice konsumenckiej, przemyśle i innych branżach. Druga grupa omawianych produktów to zasilacze bez obudowy, przeznaczone do montażu jako blok funkcjonalny wewnątrz urządzeń elektronicznych.
Trzecia wydzielona kategoria zawiera przetwornice modułowe DC-DC. Przegląd ofert pogrupowanych pod takim kątem zamieszczony został w tabelach 1 i 2, w tabeli 3 podane zostały dane kontaktowe do firm wraz z listą głównych marek urządzeń będących w ofercie. W raporcie wzięło udział 50 firm, to jest o 20 więcej niż w poprzedniej edycji naszego opracowania, która pojawiła się na łamach "Elektronika" trzy lata temu.
Robert Magdziak
Źródłem wszystkich danych przedstawionych w tabelach oraz na wykresach są wyniki
uzyskane w badaniu ankietowym przeprowadzonym wśród dostawców zasilaczy w Polsce.




Maria Kaźmirczak

Ryszard Siurek





Witold Grabysz
